LATO U CIOCI KRYSI

LATO U CIOCI KRYSI
Ciotka Krzysia. Wszyscy w rodzinie tak ja nazywali. Byla to bardzo ladna i niezwykle elegancka kobieta. Miala okolo 40 lat, a od prawie trzech byla wdowa. Wujek Krzysiek zmarl ledwo w pól roku po zdiagnozowaniu raka, pozostawiajac jej spory dom i kilkanascie hektarów pod szklem. Sama ciotka w moich oczach byla obrazem doskonalosci kobiety. Byla wysoka, miala pelne okragle piersi no i posladki doskonale podkreslajace kobiecosc. Wszystko miala tam gdzie potrzeba i w doskonalych proporcjach. Nic nie trzeba bylo w niej zmieniac. Twarz miala pogodna oczy brazowe, usta pelne, (zawsze z odrobina szminki) i lekko garbaty nos. Jej czarne dlugie, krecone wlosy zawsze polyskiwaly i przypominaly mi jedna z aktorek grajacych w „Aniolkach Charliego”. Tak samo seksowna, takie same biale zeby i usmiech mogacy zniewolic i nakazywac wszystko.
Dopiero przygotowujac liste gosci na wesele swego starszego brata zobaczylem, ze naprawde na imie ma Marzena. No tak… rodzice zawsze mówili, ze jada do Krzysków, odwiedzalismy tez Mareczków i Witków. Jednak tylko w jej przypadku imie zaadoptowane po mezu przyjelo sie naprawde i wszyscy w rodzinie zamiast nazywac ja Marzena, mówili do niej Krzysia.
Owego pamietnego lata mialem 19 lat i udalo mi sie dostac na studia prawnicze na Uniwersytet Warszawski. Po maturze zdanej z wyróznieniem i dostaniu sie na upragnione studia rodzice zafundowali mi bajeczne wakacje. Na poczatku lipca przez dwa tygodnie podziwialem morze Egejskie, a potem na dokladke zwiedzilem Paryz i troche lazurowego wybrzeza. Gdy wrócilem rozpoczynal sie sierpien i podobnie jak teraz nasz kraj nawiedzila fala niezwyklych upalów. W miescie nie dawalo sie wytrzymac, a sklepy czy biura z klimatyzacja byly wówczas rarytasem dostepnych dla naprawde nielicznych.
– Tomku, a moze pojechalbys troche do ciotki? – zapytala matka. – Ucieklbys troche od tego zaru.
Pomysl spodobal mi sie od razu. Dla wyjasnienia: Ciotka (a wczesniej tez i wujo) nie mieszkali w jakiejs zabitej dechami dziurze, gdzie wraz ze swierszczami gasna ostatnie swiatla, ale w przyzwoitej wsi mogacej obecnie aspirowac do miana malego miasteczka. Wówczas jednak bylo tam niemal wszystko. Asfaltowa droga, stala komunikacja i doskonale zaopatrzony sklep byly wszystkim, czego potrzebowali mieszkancy.
Byl czwartek, wiec od razu na d**gi dzien spakowalismy sie i pojechalismy na miejsce. Pamietam ten dzien tak dokladnie jakby to wszystko wydarzylo sie wczoraj. Byla dziesiata rano a juz nie dawalo sie wysiedziec w wolno jadacym samochodzie. Jedynie otwarte w pelni szyby nieco poprawialy sytuacje.
Pamietam dokladnie kamienie pykajace pod kolami samochodu i ten mocny zapach ziól. Nie wiem jak oni to robili, ale w lecie zawsze ogródek pachnial przepieknie. Gdy podjechalismy pod wejscie, slonce palilo niemilosiernie, a zegarek wskazywal równo 13.00.
– No… jestesmy. – wymamrotal ojciec zmeczony zarówno upalem jak i droga.
– Swietnie, ze przyjechaliscie – przywitala nas ciotka – teraz tutaj nie daje sie wytrzymac, a co dopiero w miejskim betonie.
Po zwyczajowym powitaniu zatargalem swój bagaz na góre. Zawsze sypialem w tym samym pokoju. Na pierwszym pietrze, naprzeciw schodów obok lazienki. Pokój byl naprawde duzy mial moze z 18 metrów kwadratowych i dwa okna. Jedno z nich wychodzilo na ogród, a d**gie na droge dojazdowa i fragment podwórza. Lózko bylo naprawde duze i wygodne. Do dyspozycji mialem ponadto stolik, trzy krzesla, radio i stary, ale kolorowy telewizor.
Okolica byla naprawde ladna. Z okien mego pokoju dom otoczony byl zwyklym, ale systematycznie strzyzonym trawnikiem, (co na wiekszosci wsiach jest rzadkoscia) kilkoma róznymi drzewami i lawka oparta o jeden z pni. Po d**giej stronie domu znajdowalo sie podwórze z nieco gorszym trawnikiem, za którymi znajdowaly sie szklarnie. Sam dom mial ponadto naprawde duza werande, mogaca pomiescic spory stól i kilka krzesel. Byla to najprzyjemniejsza czesc domu szczególnie w upalne dni, takie jak dzis. Budynek byl nieco osamotniony, bo najblizszy sasiad mieszkal blisko dwiescie metrów w kierunku umownego centrum. Zrzuciwszy rzeczy poszedlem na dól.
Oslawiona weranda zmieniala sie co roku, za sprawa ciagle rozrastajacego sie winogrona. Drewno i pnacza skutecznie tamowaly naplyw upalnego powietrza, przez co naprawde przyjemnie sie tam siedzialo. Tak bylo i teraz. Ciotka przywitala nas chlodnikiem ze spora iloscia salaty i jajek. Po zjedzeniu wszyscy rozleniwili sie i poukladali na przyslowiowe sjesty.
Ciotka praktycznie nie pracowala. Wiekszosc koniecznych zajec wykonywanych w szklarniach zlecala zaufanym sasiadom. Przez to zarabiala mniej, ale mimo to miala pieniadze na calkiem wystawne zycie. Jej paznokcie nigdy nie byly ubrudzone ziemia, a wierzch dloni byl delikatny, jakby zawsze nosila jedwabne rekawiczki. Zawsze uzywala drogich, markowych kosmetyków, a wiem o tym z tego, iz matka wiecznie jej tego zazdroscila.
Weekend minal na lowieniu ryb, piciu piwa, paleniu grilla i najrózniejszych opowiesciach. Zanim sie obejrzalem rodziców nie bylo, a ja postanowilem zostac na tydzien z ciotka. Nie bylo to dla mnie nic nowego, dzialo sie tak w przeszlosci dziesiatki, jesli nie setki razy. Zazwyczaj czas splywal mi na wlóczeniu sie po okolicy, czytaniu ksiazek, lowieniu ryb i ogladaniu telewizji. Teraz bylo dokladnie to samo, przy czym do tego wszystkiego nalezalo jeszcze doliczyc picie piwa.
W niedziele wieczorem, zaraz po wyjezdzie rodziców, postanowilem zostac w domu i dokonczyc „Milczenie Owiec”. Bylo juz ciemno, a mi zostalo raptem kilkanascie kartek do konca, gdy nadmierne spozycie piwa za dnia, obudzilo pragnienie wypicia zwyklej wody. Pech chcial, ze nie mialem niczego w pokoju, wiec musialem wybrac sie na dól do kuchni. Nie wiedzialem, czy ciotka spi, wiec zszedlem najciszej jak potrafilem.
– … tak, tak w tym roku zdal mature i dostal sie na studia… – glos ciotki byl cichy, ale wyrazny. Rozmawiala przez telefon, a drzwi do jej pokoju byly lekko uchylone.
Normalnie nie zwrócilbym na to uwagi, jednak ciekawosc zwyciezyla, bo oczywiste bylo, iz mówi o mnie. Przystanalem i zaczalem sluchac.
– … no tak, wyrósl na przystojnego mezczyzne.
Ja przystojny? Nie bylem przeciez niczym jak tylko nadmiernie wyrosnietym nastolatkiem. Owszem bylem wysoki, ale za to przerazliwie chudy. Na niektórych zdjeciach z plazy naprawde dawalo sie policzyc moje zebra, a zacisniecie piesci owocowalo siatka zyl na rekach, ramionach i nadgarstkach. Moja twarz tez wydawala mi sie nadmiernie wyciagnieta, ale za to zeby mialem naprawde ladne, biale i równe. Oczy niebieskie, tak jak u milionów innych ludzi, wiec co takiego we mnie moglo sie jej podobac?
– … wiesz, co… jak mu sie dzis przypatrzylam, wiesz byl pod prysznicem ,to przysiegam, przeszly mnie lekkie ciarki, a mysli zaczely krazyc wiesz, przy czym… zrobilo mi sie troche cieplo…i mokro! – konczac zdanie ciotka zachichotala jak jedna z moich kolezanek z maturalnej klasy.
Zdebialem… a wlasciwie to oglupialem. Gdyby ciotka zechciala teraz wyjsc ze swego pokoju prawdopodobnie nie bylbym w stanie sie ruszyc i zamknac swych ust.
– No cos ty, jego matka by mnie chyba zabila… posiedzi troche polazi po okolicy i odjedzie, a szkoda, taki mlodziutki, taki smaczny…
Ciotka mogla w sumie o mnie tak myslec, nie byla z nami spokrewniona. W rodzinie byla dzieki malzenstwu z swietej pamieci wujem, który byl bratem ciotecznym matki. Obydwoje byli niezwykle sympatyczni i mili, dlatego rodzice utrzymywali z nimi kontakt i traktowali na równi z blizsza rodzina. Setki mysli latalo mi po glowie, ale jedna byla dominujaca. Podobam sie mojej ciotce… nie, ona leci na mnie. To bylo chyba najlepsze okreslenie tego, co przed chwila uslyszalem.
– Ale dosc o mnie, powiedz, co u ciebie? – zapytala kierujac rozmowe na inne tory.
Czas byl odpowiedni by wrócic do pokoju. Zapomnialem o wodzie i cicho wszedlem na góre.
Musialem chwile poczekac by ochlonac. W drodze z dolu na góre zaszla we mnie niecodzienna zmiana. W ciotce zobaczylem piekna, ponetna i niezwykle seksowna kobiete. Wczesniej widzialem ja tylko i wylacznie jako ciotke, swego czasu zone wujka i co dziwne nigdy nawet nie fantazjowalem na jej temat. Po jej wlasnych slowach niejako otwarly mi sie na nowo oczy. Zobaczylem ja w innym swietle. Przeciez ona byla naprawde piekna kobieta. Przez reszte nocy moja wyobraznia podsuwala mi dziesiatki mozliwosci gdzie i jak móglbym ja wykorzystac. Co zrobic, jak zaczac rozmowe, jak ja… przekonac? W trakcie tych fantazji mój czlonek urósl do swych pelnych rozmiarów. Nie wytrzymalem i zrobilem sobie dobrze. Ochlonalem troche i wkrótce zasnalem.
Juz o siódmej rano dalo sie odczuc zblizajacy upal. Wyjrzalem przez okno i na idealnie niebieskim niebie nie zauwazylem nawet jednej chmurki. Tak jak wczoraj dzien zapowiadal sie wyjatkowo upalnie. Niewiele pózniej zszedlem na dól. Ciotka siedziala na werandzie i pila kawe.
– Dzien dobry. – powitalem ciotke, starajac sie byc jak najbardziej naturalny.
– Czesc – odpowiedziala – bulki sa w chlebaku, swieza wedlina w lodówce, a jak chcesz kawy to wiesz gdzie wszystko jest.
Spojrzala na mnie przelotnie sledzac jakas kolorowa gazete. Miala na sobie koszule nocna i cieniutki jedwabny szlafrok. Najszybciej jak potrafilem zrobilem sobie kanapki, zalalem kawe i wyszedlem na werande.
– Co na dzis planujesz? – zapytala nie podnoszac wzroku znad gazety.
Zamierzam rozsunac twój szlafrok, podciagnac koszule i wejsc w ciebie z calej sily. Tak odpowiadala moja glowa.
– Jeszcze nie wiem – odpowiedzialy usta – chyba nie bede nigdzie chodzil… jest za goraco.
Mówiac to caly czas obserwowalem ciocie Krzysie. Siedziala na wiklinowym krzesle z nogami zalozonymi na malego pufa, jednak material przykrywal szczelnie jej nogi praktycznie do polowy lydek. Nic nie mozna bylo zobaczyc. Szlafrok byl bardzo cienki i sliski, ale niestety nieprzeswitujacy. Nie bylo szansy zobaczyc niczego, nawet konturów piersi czy ramion. Przezuwalem kanapke zastanawiajac sie, w którym momencie wprowadzic swój plan w zycie.
– Chcesz cos z kuchni? – zapytala ciotka, idac w kierunku lodówki.
Pomachalem przeczaco glowa i odprowadzilem ja wzrokiem. Po chwili wrócila z jakims sokiem. Nalala sobie i zabrala sie na nowo do lektury kolorowego czasopisma. Teraz jednak siadajac nie przykryla tak dokladnie swoich nóg. Poly szlafroczka rozjechaly sie pokazujac kolana przesloniete jedynie cienkim materialem nocnej koszuli. Zaczalem coraz wolniej przezuwac. Siedzielismy prawie naprzeciw siebie, a ja mialem nadzieje, iz szlafroczek rozjedzie sie jeszcze bardziej i bede mógl zobaczyc skóre uda lub cos wiecej.
– Nawet jesc sie nie chce. – grymasilem, co mialo usprawiedliwic wyjatkowo dlugie spozywanie kanapki.
Ciotka wciaz wpatrzona w swoja gazete potaknela glowa i jakby sluchajac moich prósb zalozyla noge na noge. Szlafrok rozjechal sie jeszcze bardziej i niewiele brakowalo bym mógl zobaczyc to szczególne miejsce miedzy nogami kobiety. Wpatrywalem sie jak sroka w kosc i zaklinalem kolejne ruchy nóg, jednak na prózno. Ciotka wypila sok, zlozyla gazete i wstala.
– Bedziesz cos jeszcze jadl? – doszlo mnie z kuchni.
– Nie dziekuje. – odpowiedzialem i z calkowita niechecia przezulem ostatni kes kanapki.
Po kilku minutach ciotka pojawila sie w drzwiach ubrana w kremowa spódnice siegajaca za kolana i biala przewiewna bluze z dekoltem siegajacym poczatków jej okraglych piersi.
– Musze pojechac do pana Kazia, wróce za niecala godzine.
Nie czekajac na jakakolwiek odpowiedz z mojej strony wsiadla w swego poloneza i zniknela. Ja tymczasem naprawde nie wiedzialem, co mam ze soba zrobic. Chodzilem w ta i z powrotem i po raz nie wiadomo, który na nowo obmyslalem scenariusz rozmowy majacy zaciagnac ciotke do lózka.
Ciotka wrócila dopiero po trzech godzinach, kiedy slonce bylo juz wysoko, a stojace powietrze doslownie drzalo od zaru. Wysiadla z samochodu mocno spocona. Bluzka przykleila sie jej zarówno do pleców jak i do piersi. Byl to niezwykle seksowne zjawisko. Jej piersi falowaly w nieco przyspieszonym oddechu, a material napinal sie uwypuklajac okraglosci. Przez chwile wydawalo mi sie, iz widze sutki, ale to chyba upal i moja wyobraznia nadto sobie pofolgowaly.
– Cholerny upal, nic sie nie da robic. – stwierdzenie ciotki bylo az nadto oczywiste.
Opadla na kanape obok mnie i zaczela wachlowac sie tym samym pismem, które czytala rano. Szarpiac dekolt swojej bluzeczki, co chwila pokazywala mi górna czesc swojej piersi i krawedz bialego stanika. Wygialem szyje by lepiej móc ogladac ten poklatkowy spektakl.
– Chcesz piwo? – zapytala nagle i poszla do kuchni.
Ciotka uwielbiala piwo i spozywala go w ilosciach, jakich nie powstydzilby sie niejeden bywalec pubów. Jednak stwierdzenie, iz od piwa rosnie brzuch, nie mialo u niej zastosowania. Wrócila z dwiema szklankami i czterema butelkami.
Zanim sie obejrzalem pilismy czwarta kolejke, a ciotki usta prawie sie nie zamykaly. Opowiadala mi o szklarniach, o nawozach, o robotnikach, o szklarniach, o cenach, o sasiadach i znów o szklarniach. Nie wiedzialem ile minelo czasu, ale upal osiagnal kolejna, wydawaloby sie nieprzekraczalna granice. Nad blacha samochodu powietrze drgalo, ale tu na werandzie, w cieniu jej drewna i winogron, chlodzeni piwem, czulismy sie calkiem dobrze.
– A masz dziewczyne? – zapytala stawiajac na stole kolejna pare wilgotnych butelek.
– Nie. – dopowiedzialem zgodnie z prawda.
Niestety nie mialem szczescia do dziewczyn i chyba, dlatego wczorajsze stwierdzenie ciotki wydalo mi sie tak dziwne, zeby wrecz nie powiedziec kosmiczne.
– A ty ciociu, nie myslisz ponownie wyjsc za maz? Jestes przeciez bardzo ladna, a wlasciwie to z kazdym rokiem stajesz sie coraz ladniejsza. – przeholowalem, nadmiar piwa przeszkodzil dokladnie wywazyc komplement.
Ciotka sie zasmiala. Kobiety lubia slyszec takie slowa, choc doskonale wiedza, ze sa wierutnymi klamstwami. Pomimo mojej niezdarnosci uroda ciotki zostala polechtana. Nie wiem czy przez piwo, nieuwage, a moze po prostu specjalnie zarzucila noge na noge, tak, ze odslonila wysoko swoje udo.. Nie musialem ogladac go „dyskretnie”, bo ciotka prawie caly czas miala wzrok zwrócony na podwórze. Siedzac niecaly metr od niej moglem swobodnie nasycac moje oczy.
Juz bardziej usmiechnieta zaczela opowiadac o swoich studiach i czasach mlodosci. Sluchajac o imprezach, zdawaniu egzaminów i kolokwiach odnioslem wrazenie, ze sukienka ciotki staje sie coraz krótsza. Wpatrzylem sie w jej noge i na chwile odwrócilem wzrok w d**ga strone. Teraz juz bylem pewien, jej d**ga reka swiadomie i bardzo powoli podciaga spódnice do góry. Ciocia chciala mi pokazac swoje nogi, a do mnie nalezalo jedynie jej to ulatwic.
– Zagramy w karty? – zapytala nagle wyrywajac mnie z zamyslenia.
– Jasne, czemu nie. – odparlem, rozsiadajac sie jeszcze szerzej na kanapie.
Teraz dopiero zwrócilem uwage, ze ten mebel jest gigantycznych rozmiarów. Byl szeroki jak póltorej zwyklej wersalki, wiec abym mógl chocby zaczepic palcem ciotke musialbym wyciagnac reke i wyraznie sie przesunac.
– W co zagramy? – zapytalem, gdy ciotka wrócila z talia i plastikowym naczyniem pelnym zetonów.
– Jak to, w co? W jedyna prawdziwa gre.
Potrzasnalem glowa, bo nie mialem zielonego pojecia, jaka gra w jej oczach jest ta jedyna i ta prawdziwa.
– Poker! – oswiadczyla uroczyscie.
– Poker? Przeciez to tylko wymiana kart i porównywanie figur!
Ignorancje, jaka wówczas przejawilem byla doskonale oddana przez jej mine.
– Poker to tak naprawde jedyna gra gdzie grasz przeciw czlowiekowi. Nie grasz przeciw kartom, bo te maja w tej grze male znaczenie. Poker to kwintesencja psychologii, matematyki, przebieglosci, cierpliwosci i wielu, wielu innych czynników. Tu sie licza: taktyka, opanowanie, nerwy…
Po takim wykladzie nie mialem najmniejszej ochoty wyrazic sie lekcewazaco na temat pokera. Ciotka podzielila zetony, przypomniala mi kolejnosc figur i rozdala karty.
Po wypiciu kolejnego piwa musialem uznac bezwzgledna wyzszosc ciotki. Za kazdym razem, gdy przyszla mi karta ona pasowala, a zawsze, gdy bluffowalem ona podbijala, sprawdzala i oczywiscie wygrywala. Naprawde byla dobra, a co gorsze za kazdym rozdaniem jej rozbawienie bylo coraz wieksze, tak jak moja frustracja.
– Przegralem! – oswiadczylem, gdy na mojej kupce zostalo raptem kilka zetonów. – Jak ty to robisz? Ogralas mnie jak dzieciaka! Gdzie sie tak nauczylas grac?
– Och… – westchnela ciotka.
– Potrzebuje rewanzu! – oswiadczylem i zaczalem raz jeszcze rozdzielac zetony. U cioci Krzysi wywolalo to kolejna fale smiechu.
– Oczywiscie… ale musze ci zdradzic sekret – ciotki twarz jakby nieco spowazniala, ale oczy bawily sie jeszcze lepiej – mialam lekka pomoc…
– Oszukiwalas!
– Troche.
– Och ty…
Rzucilem sie na ciotke nie wiedzac sam jak ja ukarac. Ona za to zaczela sie jeszcze mocniej smiac i zlozyla sie w klebek na kanapie. Nie wiedzac, co zrobic zaczalem ja zwyczajnie laskotac. Tak jak robia to male dzieci w przyplywie emocji i dobrej zabawy.
Ciotka zaczela reagowac rzucaniem sie i duszacym smiechem. Przygniotlem ja czescia swego ciala, podczas gdy rece szukaly dojsc do pachy. Co chwile udawala mi sie ta sztuka, bo energicznie podskakiwala i zmieniala pozycje, caly czas smiejac sie. W trakcie tej zabawy kilkukrotnie zahaczylem o jej piers, ale najwidoczniej nie miala nic przeciw temu, bo jedyne, co slyszalem to ciagly duszacy smiech.
– Przestan! – dyszala – Nie lachocz, bo sie udusze.
– Nic z tego.
Moje rece coraz lepiej sobie radzily z obrona ciotki, a ja postanowilem sprawdzic gdzie jeszcze ciocia ma wrazliwa skóre. Siegajac pod pache zlapalem za piers, reakcja sie nie zmienila. Zrobilem tak kilka razy, przy czym chwile, jakie pozostawialem przy jej piersiach byly coraz czestsze i coraz dluzsze.
– Przepraszam… juz wystarczy.
Ciotka miala juz ciezki oddech i wyraznie opadala z sil. Polozyla sie na brzuchu, a ja siadlem na niej jezdzac palcami po calych jej plecach. Postanowilem posunac sie krok dalej. Siegnalem do kolan, a wlasciwie do lydek i dolnej czesci ud. Jej nogi byly bardzo gladkie, a ja staralem sie nie byc zbyt ostry, by jej nie podrapac.
– Zagramy rewanz! – poddala sie.
– Pewnie, ale tym razem w rozbieranego!!!
– Dobrze. – wymamrotala, a gdy z niej zszedlem
Obydwoje ciezko oddychalismy i chyba obydwoje czulismy satysfakcje. Ona z tego, ze w koncu z niej zszedlem, a ja, ze pojawila sie realna szansa zobaczenie tych wspanialych piersi, nóg a moze i nawet tylka.
– Jak oszukiwalas? – zapytalem.
Ciotka wymownie wskazala na karty.
– Sa znaczone?
Przytaknela. Wzialem do reki karty i zaczalem je dokladnie ogladac. Byla to stara talia, z pewnoscia miala kilka lat. Posród plamek, zagietych rogów i zadrapan dalo sie dostrzec niewielkie kropki i kreski. Tylko slepiec by ich nie widzial. Jak wiedzialo sie jak i gdzie patrzec to jasne bylo, iz kazda figura oznaczona jest kreska a kazda cyfra kropka. Zapewne troche zajeloby odszyfrowanie i nauczenie sie systemu.
– Nalezaly do Krzyska… on nie cierpial przegrywac.
Wspomnienie niezyjacego meza na chwile zagescilo atmosfere. Bylbym w stanie zrezygnowac z rewanzu i niezwykle ciekawej rozrywki, ale w sekunde pózniej ciotka udowodnila, ze czas zaloby ma juz za soba.
Zniknela za drzwiami i po chwili wrócila z kolejnymi butelkami i nowa talia kart. Doslownie nowa. Opakowanie bylo fabrycznie zapakowane w folie, a karty w srodku, w porównaniu do tych starych, byly snieznobiale, sliskie i bardzo sztywne.
– Myslisz, ze ci pójdzie latwo? Nie licz na to, ze cokolwiek zobaczysz! – ciotki glos byl zawadiacki. Ona nie chciala ze mna grac, ona mnie wrecz wyzywala.
Ustalilismy zasady i ceny naszego odzienia. Mielismy po ponad piecdziesiat zetonów i po stracie wszystkich mozna bylo zastawic dowolna czesc garderoby za dziesiec zetonów. Szybko policzylem, ze ciotka ma na sobie dwa buty, spódnice, bluzke, stanik i zapewne majtki. Dawalo to w sumie ponad sto dwadziescia zetonów do wygrania. Wszystko to, by zobaczyc ciocie Krzysie cala naga. Jakos nie bralem pod uwage mozliwosci przegranej.
Rozpoczelismy gre. Gralismy nietypowa i tak naprawde wysoka stawke, staralismy sie nie popelniac bledów. Skupieni, uwazni i zapatrzeni w siebie zaczynalismy rozumiec, czym moze skonczyc sie ta gra, a ja zrozumialem, czym jest prawdziwy poker. Napiecie w powietrzu zaczelo rosnac. Nie krylem sie juz z momentami, kiedy wpatrywalem sie w jej piersi, nogi czy usta. Mój czlonek, jakby przeczuwal okazje, co jakis czas dawal znac o sobie podnoszac sie i napierajac w moje szorty. Nie zamierzalem bardzo tego kryc i jestem pewien, ze ciotka to widziala, jednak jako wytrawny gracz, nie dala tego po sobie znac.
Wiedzialem, ze ciotka mnie chce, ja tez jej chcialem, ale zadne z nas nie zamierzalo latwo oddac skóry. Bylo to jakby kazde z nas chcialo zjesc ciastko i miec ciastko.
Po kilkunastu rozdaniach zaczynalo sie robic nudno. Ciotka moze i zdobyla przewage, ale siegala ona najwyzej dziesieciu, moze pietnastu zetonów. Jednak tak jak wczesniej powiedziala, w pokerze wazna jest cierpliwosc, a ja przypomnialem sobie zdanie jednego z mistrzów: „poker to gra jednego rozdania” tak wiec cierpliwie czekalem na moje rozdanie.
Trzy damy z reki. Grajac talia od siódemek to naprawde dobre rozdanie. Delikatnie podbilem, ciotka wyrównala, ja znów podbilem. Na puli znalazlo sie okolo 20 zetonów. Wymienilismy karty. Dla zmylenia ciotki wymienilem tylko jedna karte i dostalem czwarta dame. Kareta praktycznie dawala mi zwyciestwo, jednak, aby jej nie sploszyc podbilem delikatnie o kilka zetonów, ciotka podbila o ponad dziesiec. Spojrzalem na nia zastanawiajac sie, co moze kryc jej reka i tym spojrzeniem wygralem. Ona w moim zdziwieniu zobaczyla strach przed przegrana. Wyrównalem stawke, na co ciotka odpowiedziala kolejnym podbiciem, tym razem o kilkanascie zetonów.
– Mam cie… – przeszlo mi przez mysl i postanowilem pójsc na calosc.
Przeliczylem i rzucilem na stól kolejne 20 zetonów. Ciotka wyrównala i na puli znalazly sie praktycznie wszystkie zetony.
– Wchodze za wszystko i zastawiam koszulke – powiedzialem spokojnie i przesunalem resztke swych zetonów na srodek stolu.
– Czyli jakies pietnascie zetonów – stwierdzila ciotka i przeliczywszy swoje zetony dodala je do puli. – dodam jeszcze jedna czesc swojej garderoby.
Jej zawadiacki i spokojny wzrok odebral mi pewnosc siebie. Znaczylo to, ze aby ja sprawdzic musze oddac jeszcze jeden kawalek swego odzienia.
– Stawiam swego klapka i dorzucam jeszcze jednego – przeciez one i tak nie maja znaczenia.
– Ja tez dorzucam dodatkowa czesc swego ubrania i sprawdzam – powiedziala – pochwal sie, co tam masz.
Jesli wygram ciotka straci dwa elementy swego stroju, czyli prawie na pewno buty. Jednak, jesli ja przegram bede musial grac bez klapek i koszulki.
– Kareta. – odpowiedzialem wyniosle i polozylem na stól swoje karty.
Pamietam dokladnie ten wyraz twarzy. Ciotka przygryzla wargi i przez kilka sekund wpatrywala sie w cztery damy i jedna dziewiatke pik. Nastepnie trzasnela swoimi i zaklela cicho pod nosem.
– Wygrales!
Skladajac karty zdolalem zobaczyc, ze miala fula – trzy siódemki i dwa walety. Ladna reka, ale za slaba na moja czwórke dam.
– Zdejmuje swoje buty. – oswiadczyla.
Zadowolona odlozyla je na bok, a ja zauwazylem, ze byly to szare zamszowe, praktycznie plaskie, ale mimo to eleganckie obuwie.
Zagarnalem swoje zetony, zaczalem rozdawac karty i zdalem sobie sprawe z interesujacej sprawy – ciotka nie miala nawet jednego zetonu, a to oznaczalo, ze nie miala na wejscie.
– Wejscie. – oznajmilem rzucajac jeden zeton z calej mojej kupki.
Nie moglem ukryc swego zadowolenie i usmiechu. Wiedzialem, ze musi cos z siebie zdjac. Cokolwiek by to nie bylo, bede zwyciezca.
– Jeszcze nie wygrales.
Ciotka wstala i jakby zastanawiajac sie, co zrobic. Podciagnela swoja spódnice, ale niestety tak, ze nic nie udalo mi sie zobaczyc. Siegnela do swoich majtek i sciagnela je na dól. Nastepnie zwinela je w klebek i polozyla obok butów.
O Boze, wówczas dla mnie bylo to cos tak seksownego, ze naprawde otworzylem usta, a mój maly zwariowal. Nie byl, tak jak wczesniej lechtany jakas zapowiedzia czy nadzieja, teraz naprawde zobaczylem cos, co moglo podniecic. Prawda byla taka, ze nic nie zobaczylem, ale wyobraznia zrobila swoje. Mialem swiadomosc, ze obok mnie siedzi ciotka i jest bez majtek. Miala goly tylek, a ja nie moglem go zobaczyc. Popatrzylem jedynie miedzy jej nogi. Dalo sie zobaczyc ciemna plame wlosów krocza..
– Prosze o swoje zetony. – ciotka wyrwala mnie z zamyslenia i jakby troche ostudzila. Gra przeciez trwala dalej.
Moje cisnienie ewidentnie sie podnioslo. Zaczalem sie pocic, a upal nie byl glównym powodem, iz na brzuchu, plecach i skroniach poczulem wilgoc. Prawie pól piwa wypilem od razu i rozdalem karty.
– Musze sie uspokoic, bo strace przewage. – pomyslalem i tak uczynilem.
Jednak nie bylo to latwe. Ciotka, choc przegrywala wydawala sie dobrze bawic. Co chwila spogladala na mnie, wachlowala sobie bluzke, albo przekladala noge na noge. Za kazdym razem moje oczy sledzily jej ruchy, majac nadzieje, choc przez ulamek sekundy zobaczyc cos zakazanego.
Rozdania byly nudne jak flaki z olejem. Ja zazwyczaj pasowalem, lub podbijalem symbolicznie o jeden lub dwa zetony. Po kilkunastu minutach ciotka miala okolo dwudziestu zetonów.
– Odkupuje majtki. – zawyrokowala i odliczyla mi dziesiec zetonów.
Przyjalem to troche ze smutkiem, ale nagroda miala za chwile nadejsc. Ciotka, chyba swiadomie siedzac podciagnela swe nogi do góry i w tym czasie rozlozyla majtki i zaczela naciagac je na nogi. Przez chwile widzialem jej nogi, goly tylek i to sekretne miejsce skrywane pod gaszczem czarnych wlosków. Jej dziurka byla rózowa i wydawalo mi sie jakby blyszczala sie od swych wewnetrznych soków.
– Udalo ci sie mnie podejrzec – stwierdzila, sledzac mój wzrok.
– Tak, zamierzam zobaczyc wszystko. – odpowiedzialem tonem jeszcze bardziej pewnym niz zamierzalem.
Znów zaczelismy grac i znów bylo nudno. Jedyne, co sie zmienilo to to, ze spódnica ciotki nie zakrywala juz kolan. Majac swiezo w glowie obraz golego jej tylka, kolana przestaly byc interesujace.
Postanowilem troche sobie pomóc. Siedzac lekko bokiem do ciotki, odlozylem jedna karte na kanape zaraz obok swego uda. Ciotka tego nie widziala, a ja zyskalem szósta karte przy konstruowaniu figur. Na efekt nie trzeba bylo dlugo czekac.
Para dziewiatek, trzecia lezy obok mej nogi. Udalem, ze podnosze sie na swym siedzeniu. Podmienilem karte, zostawiajac waleta na nastepne rozdanie.
Mialem trójke jeszcze przed wymiana. Jej tez cos podeszlo, bo zaczela ostro.
– Daje piec. – rzekla pewnie.
Przy jej obecnym stanie zetonów bylo to prawie jedna trzecia calego jej „majatku”. Przebilem o kolejne dziesiec i znów zaczalem sie pocic na mysl o jej golym ciele. Wyrównala i wymienilismy karty. Ja dwie i ona dwie. Nie dosc, ze oszukiwalem to mialem jeszcze szczescie. Doszla mi para króli. Mialem wiec fula, czyli naprawde wysoka karte.
– Stawiam dziesiec. – powiedziala.
– Stawiasz majtki. – poprawilem ja.
– Niech ci bedzie.
Wyrównalem stawke i podbilem o kolejne dziesiec.
– Wchodze.
– Co teraz zdejmiesz? – zapytalem, mierzac ja swym juz dobrze napalonym wzrokiem.
– Jeszcze nie przegralam. Sprawdzam.
Podobnie jak poprzednio polozylem na stól swoje karty, a ciotka niemal identycznie zaklela. Tym razem naprawde sadzila, ze wygra. Rzucila swe karty, a ja nawet nie interesowalem sie tym, co miala na rece.
– Moze wlaczymy jakas muzyczke? – zasmialem sie – Bedzie cioci lepiej sciagac majtki.
Patrzyla sie na mnie wzrokiem na wpól zabójczym na wpól zrezygnowanym. Teraz musiala zdjac trzy elementy, a na sobie miala tylko cztery. Przygotowalem sie na uczte i nieco wygodniej rozsiadlem na kanapie. Bylem pewien, ze w tej sekundzie myslimy o tym samym. Ona tak samo jak ja kalkulowala, co zdjac, a co zostawic.
Sciagnela bluzke, a ja zobaczylem piekny bialy stanik i okragle piersi, pomiedzy którymi srebrzyl sie medalik. Odlozyla bluze i siegnela na plecy do zapiecia. Stanik lekko odskoczyl, a ciotka powoli zdjela ramiaczka i uwolnila swe wspaniale pólkule. Znów dostalem pelnego wzwodu, a to przeciez jeszcze nie koniec. Gdy opuscila rece zobaczylem, ze ma wyjatkowo duze sutki. Myslalem, ze beda wielkosci monety, a te byly prawie jak nektarynka. Nigdy wczesniej (prócz filmów) nie widzialem piersi kobiety, wiec nie moglem sie napatrzec na te cudowne ksztalty.
– Pieknie – skomentowalem nie mogac oderwac od nich wzroku.
Majtki czy spódnica? Ciotka podciagnela spódnice do polowy ud i siegnela po raz kolejny do swych majtek. Gdybym widzial ja z tylu z pewnoscia zobaczylbym jej goly, wypiety tylek. Material opadl, a majtki wpadly w miseczke biustonosza.
– Prosze o swoje zetony. – prawie warknela.
Wyplacilem czym predzej nalezne dziesiec sztuk i na nowo rozpoczelismy gre. Znów kilka nudnych rozdan, znów nic sie nie dzialo. Rzadko kiedy patrzylem na karty, a wiecej na jej cialo. Praktycznie nieswiadomie, co chwile siegalem do swego krocza by nieco lepiej ulozyc mego maksymalnie naprezonego czlonka. Ciotke to naprawde bawilo, co w koncu skomentowala.
– Moze go wypusc, bo sie udusi. – zasmiala sie.
Nie wiedzialem, co o tym myslec. Wstydzilem sie, ale jednoczesnie chcialem by go zobaczyla, chcialem by go dotknela. Mysli zaczely wariowac, a wyobraznia zaczynala przescigac sama siebie. W przyplywie chwili zsunalem spodenki wraz z majtkami. Mój maly rozlozyl sie jak nóz sprezynowy. Stal gotowy do czynienia swojej powinnosci. Jego glówka blyszczala sie od soków, które zdazyl juz wypuscic, bedac jeszcze pod ubraniem.
Ciotka, co chwile wpatrywala sie w mojego czlonka, ale nie widzialem niczego, co mogloby sprawic bym mógl sie posunac dalej. Pozostawala gra i sciagniecie z niej wszystkiego. Dalej mialem przewage jednej karty i trzeba bylo ja wykorzystac.
Po kilku rozdaniach dzieki szóstej karcie mialem dwie pary. Licytacja skonczyla sie moim zwyciestwem, a ciotce zostaly doslownie trzy zetony.
– Sciagaj spódnice – smialem sie – i tak juz przegrasz.
– Zobaczymy – odpowiedziala, ale byla to odzywka bez krztyny wiary.
– Pokazesz mi goly tylek? – zapytalem, wpatrujac sie w jej krocze.
Nic nie odpowiedziala, tylko zaczela ukladac swe karty. Rozdanie musialo jej cos przyniesc, bo weszla za cale dwa zetony.
– Dwa i jeszcze trzy – powiedzialem, choc na rece nie mialem nic – pokaz, co kryjesz pod spódnica?
Ciotka, by sprawdzic musiala zdjac ostatnia czesc garderoby. Zrezygnowana spojrzala w bok, wstala i szybko sciagnela swa spódnice.
Przez chwile przed oczami mignela mi kepka czarnych wlosów. Ciotka byla calkowicie naga, ale ja tak naprawde nie widzialem wiele wiecej. Momentalnie zalozyla noge na noge, tak, ze jedyne, co widzialem to czubek jej intymnego owlosienia. Udo prezentowalo sie po prostu pieknie. Mialem wrazenie, ze jest twarde niczym marmur. Pomiedzy wiklinowymi szczelinami podziwialem jej biodro, ale dzieki poduszce, na której siedziala nic wiecej nie moglem zobaczyc.
– Nie… no tak to sie nie bedziemy bawic – powiedzialem naprawde rozdrazniony – wygralem wszystko, a tak naprawde nic nie widze.
Ciotka przez chwile sie zastanawiala, a nastepnie, jak poprzednio spojrzala w bok i lekko rozchylila swe nogi. Przysunalem sie blizej, by móc podziwiac jej kobiecosc. Jej wlosy lonowe nie byly takie geste jak przypuszczalem. Chcialem ich dotknac, poczuc, polizac. Na srodku podbrzusza zobaczylem ten obiekt meskiego pozadania. Rózowe wargi tworzyly dwa podluzne wzgórza, pomiedzy którymi, bylo wejscie do jej jamki.
Polozylem dlon na jej kolanie i zaczalem przesuwac w strone tego miejsca.
– Gramy dalej – powiedziala i zatrzymala moja dlon.
Nie odrzucila jej jednak, ale powoli odlozyla. Byl to wyrazny sygnal, iz moje zaloty nie dostaja kosza, lecz sa jedynie przyhamowane. Wpatrujac sie dalej w jej krocze, spojrzalem w swe karty. Nie mialem nic, wiec wymienilem cztery karty. Szybko sprawdzilem i przegralem. Ciotka miala kilkanascie zetonów i od razu odliczyla dziesiec, by odzyskac cos ze swego odzienia. Wziela sukienke, ale jej nie zalozyla, a jedynie polozyla ja na swych nogach, wciskajac troche materialu pomiedzy nie.
Nie wiem czemu, ale bylem pewien, ze bedzie to ostatnie rozdanie. Mój maly juz jakby sie troche przyzwyczail do wolnosci, ale jego moc nie slabla. Wlasciwie to bylo to troche niesprawiedliwe, bo ona caly czas mogla patrzec na mojego czlonka, a ja raz jeszcze musialem wygrac.
Jak sie ma szczescie, to do konca. Razem z moja oszukana (szósta) karta dostalem trójke. Zalicytowalem, tak by nic nie miala. Ona sprawdzila i znów musiala sie pozbyc wszystkiego, a na dodatek zostalo jej tylko cztery zetony.
– Pokaz mi troche wiecej – poprosilem, gdy znów odlozyla spódnice odslaniajac swoja szparke – prosze.
Popatrzyla sie na mnie, a potem na mojego malego. Siadla troche wygodniej w swym fotelu z wikliny i zalozyla stopy na siedzenie. Jednoczesnie rozlozyla je bym naprawde mógl dokladnie wszystko obejrzec.
Zblizylem sie jeszcze bardziej. Wszystko mialem na wyciagniecie reki. Wargi sromowe cioci rozwarly sie ukazujac wilgotne, rózowe wnetrze. Caly kipialem. Polozylem reke na jej kolanie i zaczalem delikatnie masowac. Tym razem nie wyrazila sprzeciwu, a jedynie opuscila nogi na podloge. Zaczalem jezdzic po jej gladkiej skórze. Wokól byl upal, ale jej cialo w moim odczuciu wydawalo sie miec ze sto stopni.
– Przesun sie troche – powiedziala i wstala by po chwili siasc obok mnie. Przez moment widzialem jej okragle posladki.
Gdy usiadla obok mnie nic nie powiedziala tylko chwycila za mojego malego i zaczela regularnym ruchem sciagac mu napletek. Poczulem sie jak w niebie. Mrowienie, podniecenie i uczucie, jakiego jeszcze nie znalem. Wszystko na raz uderzylo moje zmysly. Spojrzalem na nia, ale ona nie patrzyla mi w oczy, a jedynie obserwowala swoje rekodzielo. Objalem ja ramieniem i chcialem pocalowac, ale odchylila glowe i lekko mnie odepchnela. Siegnalem pomiedzy jej lekko rozchylone nogi. Przez chwile poczulem jej miekkie i delikatne owlosienie, jednak po sekundzie zabrala moja dlon, rzucajac ciche: nie.
Siegnalem do piersi. Na to na szczescie mialem pozwolenie. Byly miekkie, przyjemne, a sutki twarde jak rodzynki. Ugniatalem je lekko, starajac sie byc delikatnym i sprawic jej, choc troche przyjemnosci, jednak dla mnie byla to dawka zbyt duza.
Zaczalem jeczec w zblizajacym sie orgazmie. Ciotka wiedziala jak robic mezczyznie dobrze. Przyspieszyla swe ruchy, a ja wygialem sie jak sprezyna, scisnalem jej piers i oddalem cala sperme na obrus i stolik.
Opadlem na kanape ciezko dyszac. Nigdy wczesniej nie bylo mi tak dobrze. Ciocia wykonywala jeszcze drobne ruchy uspokajajac mojego malego. Powoli zaczelo schodzic ze mnie napiecie, a mój przyjaciel tracil twardosc.
Ciotka wstala i zaczela naciagac na siebie spódnice.
– Zadowolony z wygranej? – zapytala, choc wiadome bylo, ze lepszej nie mialem jeszcze nigdy w zyciu.
Potaknalem glowa i obserwowalem jak ciotka sie ubiera. Po chwili doszlo mnie z kuchni.
– Przynies mi obrus. Trzeba go wyprac.
Takie zwykle stwierdzenie przywolalo mnie do normalnego zycia. Naciagnalem spodenki, zwinalem poslusznie zaplamiony obrus i zanioslem go ciotce. Przez caly czas ani razu nie spojrzala mi w oczy. Tymczasem w mym organizmie nagromadzilo sie zmeczenie. Wstalem przeciez wczesnie rano, upal byl nie do zniesienia, wypilem sporo piwa i przezylem najlepszy orgazm w swoim zyciu. To wystarczylo, by zwyczajnie zachcialo mi sie spac. Poszedlem do swego pokoju i zasnalem prawie natychmiast.

Obudzilem sie, gdy zar dnia ustepowal miejsca wieczorowi. Slonce nie prazylo juz tak, ale wciaz nagrzana ziemia oddawala swoje cieplo. Zszedlem na dól, bo oprócz pragnienia czulem zwyczajny glód. Rozgladajac sie za ciotka, zastanawialem sie, co jej powiedziec i jak sie zachowac po naszym malym zblizeniu. Nie bylo jej w domu. Nadchodzil wieczór, a to obok poranka, jedyna mozliwa pora by móc cokolwiek zrobic w szklarni.
Obiad byl gotowy. Jeszcze cieple mielone wraz z ziemniakami i mizeria smakowaly mi jak nigdy. Zjadlem podwójna porcje i wyszedlem na podwórze. Glosy, jakie doszly mnie ze szklarni upewnily mnie w swoim wczesniejszym zalozeniu.
– Moze cos pomoge – zaproponowalem, gdy doszedlem do ciotki i dwóch mezczyzn, prawdopodobnie wynajetych pracowników.
Przez kolejne dwie godziny nosilem skrzynki, ziemie, nawozy i wszystko, co bylo potrzebne do pracy panu Tadkowi. Ten traktujac mnie troche ulgowo nie gonil mnie mocno do pracy, ale nie dawal sie tez wylegiwac. Przez caly czas obserwowalem ciotke. Pracowala jakby nigdy nic, ale przy kazdym naszym spotkaniu ani razu nie spojrzala mi w oczy. Bylo juz po ósmej wieczorem, gdy skonczylismy prace, by udac sie na zasluzony spoczynek.
– Co zjesz na kolacje? – zapytala spogladajac na mnie chwile.
Odparlem, ze cokolwiek i niebawem siedzielismy przy stole ogladajac jakis film, jedlismy kanapki i popijalismy swiezym wiejskim mlekiem. Patrzylam na ciotke i jej twarz wpatrzona w telewizor.
– Masz przesliczne wlosy – powiedzialem, bo dopiero teraz zwrócilem uwage, ze sa naprawde grube i szczególnie blyszczace.
Ciotka nic nie powiedziala a jedynie usmiechnela sie, dalej obserwujac akcje w telewizji. Po niemal godzinie postanowilem wrócic na góre do siebie.
Na pólce ze starymi ksiazkami znalazlem „Przygody Tomka na Czarnym Ladzie” i troche od niechcenia i troche dla zabicia czasu zaczalem czytac. Ciszy zaczely wtórowac swierszcze i odglosy wlaczonego telewizora pietro nizej. Slonce zaszlo i w koncu nastal wieczorny, przyjemny chlód. Uczony doswiadczeniem poprzedniej nocy postanowilem zaopatrzyc sie w zapas wody, wiec zszedlem na dól.
Telewizor byl wlaczony, a ciotka w tym czasie brala prysznic. Naszla mnie ochota podejrzenia jej w kapieli. Niczym zlodziej zblizylem sie na palcach do drzwi i zaczalem nasluchiwac. Rozesmialem sie cicho, gdy uslyszalem jak ciotka nuci nieznana mi piosenke. Zajrzalem przez dziurke od klucza, jednak nie zobaczylem niczego poza sciana kafelek. Najciszej jak potrafilem nacisnalem klamke i lekko pociagnalem drzwi. Na moje szczescie nie byly zamkniete.
Stala do mnie tylem wysmarowana piana. Wlosy zwinela sobie w prowizoryczny kok i tylko niektóre opadaly na jej plecy. Choc widzialem ja naga kilka godzin wczesniej znów zrobilo to na mnie niezwykle wrazenie. Wczesniej widzialem piersi, nogi i ponetna szparke, natomiast teraz moglem podziwiac kraglosci jej posladków. Ciotka byla nieswiadoma mej obecnosci, bo wciaz spiewala i rozcierala gabke na swoich piersiach, brzuchu i udach. Za kazdym razem, gdy to robila wypinala w moim kierunku posladki. Znów dostalem wzwodu. Jej tylek byl idealnie okragly. Miala male, bardzo seksowne doleczki nad kazdym z posladków. Nogi proste z nieco bardziej umiesnionymi lydkami, po których teraz splywala piana. Wszystko wygladalo wrecz doskonale.
Szum plynacej wody, cichy spiew i won migdalów utworzyly cos na ksztalt ramy, a cialo ciotki bylo glównym watkiem obrazu, jaki mialem szczescie podziwiac. Nie wiem ile to trwalo, ale caly czas wpatrywalem sie w jej wypiete posladki. Pomiedzy nimi zobaczylem ciemne owlosienie przybrane biala piana. Niewiele udalo mi sie zobaczyc, do momentu, gdy ciotka siegnela, by wyregulowac strumien wody. Wtedy zobaczylem cos najpiekniejszego – jej rózyczka pomiedzy maksymalnie wypietymi posladkami. Nie moglem nacieszyc wzroku i odruchowo siegnalem do swego malego. Byl napiety i gotowy do spenetrowania ciotki. Jedynie resztka rozsadku powstrzymala mnie od robienia sobie dobrze.
Tymczasem spektakl wydawal sie konczyc, bo ciotka zaczela splukiwac swe cialo. Strumienie zmywaly piane pozostawiajac mokra i blyszczaca skóre. Raz jeszcze popatrzylem na kepki wlosów pomiedzy jej nogami, jednak teraz na nowo zobaczylem mokre wargi sromowe. Wydaly mi sie jeszcze wieksze i jeszcze bardziej nabrzmiale.
Zakrecila wode, odlozyla sluchawke prysznica i odwrócila sie by siegnac po recznik. Zobaczyla moja glowe w drzwiach i ze strachu badz z wrazenia az otworzyla usta. Zakryla reka jedna z piersi, a d**ga siegnela miedzy nogi.
– Co ty tu!?!
– Pieknie wygladasz, ale powinnas sie ogolic…
– Spadaj!!! – wrzasnela i machnela reka jakby chciala mnie przegonic.
Powoli odszedlem zostawiajac uchylone drzwi. Widzialem jak siega po recznik i szybko sie nim owija. Wskoczylem na schody i jedyne, co slyszalem to trzasniete mocno drzwi i chrzest zamka. Smialem sie sam do siebie. Dwa razy widzialem ciotke naga i to jednego dnia. Zapowiadal sie naprawde ciekawy tydzien.

– Wstawaj! Za kare pomozesz mi w szklarni! – uslyszalem nad soba, a w chwile pózniej zobaczylem ciotke stojaca obok lózka z zalozonymi rekami na biodrach. – Szybko!
Zeszla na dól, a ja przez chwile myslalem czy nie odwrócic sie na d**gi bok, ale stwierdzilem, ze byloby to zwyczajnie niegrzeczne. Jej goly tylek byl warty poswiecenia dwóch godzin snu.
– Juz ide! – rzucilem i po chwili zszedlem na dól.
Zegar wskazywal 5.30 a slonce prawdopodobnie dopiero, co wstalo. Wyszedlem na werande, na sniadanie. Czulo sie jeszcze lekki chlód nocy, ale spogladajac w niebo nie bylo watpliwosci, ze dzis znów bedzie upalnie. Do pracy zalozylem koszulke i krótkie spodnie. Ciotka podobnie, miala na sobie krótkie szare szorty i koszulke na ramiaczkach. Gdyby miala przy pasie kabury z pistoletami, wygladalaby jak Lara Croft. Wlosy zwiazala z tylu glowy, a na nogach miala biale skarpetki i zwykle tenisówki.
Zjadlem kanapke, popilem kawa i poszlismy do szklarni. Praca nie byla ciezka, trzeba bylo podlac chryzantemy. Wystarczylo isc z wezem i trzymac go dwie, trzy sekundy nad kazda doniczka. Niby nic, ale biorac pod uwage ilosc doniczek, balem sie pomyslec, kiedy to sie skonczy.
– Nie gniewaj sie za wczoraj – zaczalem – chcialem raz jeszcze zobaczyc cie naga.
– Nie napatrzyles sie wczesniej?
– Nie – odparlem zgodnie z prawda – w kapieli wygladasz znacznie bardziej seksownie.
Ten lekki komplement podzialal. Ciotka nic nie odpowiedziala, ale wyczulem, ze nie gniewa sie juz tak jak wczesniej.
– Zagramy dzis w karty? – zapytalem po chwili.
– Zapomnij. – odparla szybko.
– Dzieki tez za… za tego, bonusa… co mi zrobilas – wyjeczalem, bo czulem, ze musze to powiedziec.
– O tym tez zapomnij.
– No dobra – udawalem smutnego – ale tak dobrze to jeszcze nie mialem…
– Moze przestaniesz? Zamknijmy ten temat… koniec…
Ciotka sluchajac mnie czula torture i satysfakcje. Wtedy zrozumialem, ze z czegos mozna byc dumnym, a jednoczesnie wstydzic sie tego. Byla dumna jako kobieta, ale wstydzila sie jako kolezanka mojej matki i praktycznie czlonek naszej rodziny.
Pracowalismy ponad godzine, gdy ciotka zarzadzila przerwe. Wrócilismy na werande by wygodnie usiasc i napic sie czegos chlodnego. Jako ze ciotka siadla obok mnie polozylem dlon na jej kolanie i zaczalem ja delikatnie masowac. Nie zareagowala, co pozwolilo mi posunac sie troche dalej. Przesunalem reke blizej jej krocza, siegajac do wewnetrznej czesci nogi.
– Nic z tego – syknela obrazona – wczoraj powiedziales, ze jestem nieogolona.
– A to mozna zmienic – odpowiedzialem i zaczalem zdecydowanie przesuwac swa reke.
Odtracila ja, ale nie wstala. Zastanawialem sie ile razy jeszcze mnie odepchnie zanim pozwoli sie tam dotknac. Cierpliwosci, powtarzalem sobie, nie chcesz jej przeciez sploszyc. Aby zagrac dobrego chlopaka objalem ja ramieniem i przytulilem do siebie. Nasze lekko spocone ciala przywarly do siebie. Ciotka nie zareagowala, a wrecz wydawalo mi sie, ze jej glowa przez chwile przechylila sie w moim kierunku.
– To duzo jeszcze tego podlewania nam zostalo? – zapytalem i jednoczesnie polozylem dlon na jej biodrze.
– Nie duzo, za niecale dwie godziny powinnismy skonczyc.
– A co potem?
– Potem mamy wolne.
Scisnalem brzeg posladka. Ciotka lekko oparla sie o moje ramie, jednoczesnie troche odwracajac w d**ga strone. Gladzilem jej udo, uwazajac by nie siegnac do miejsc, które uwazala za zakazane. Siegnalem na jej brzuch. Byl zadziwiajaco twardy i plaski. Ciotka nie miala tam praktycznie zadnego sadelka. Gladzilem go jeszcze przez chwile, po czym siegnalem pod koszulke. Skóra byla ciepla i mila w dotyku. Gdybym szybko siegnal w dól, moje palce powinny dotknac tego miejsca, a juz na pewno zahaczylbym o wlosy lonowe.
– Widze, ze odpoczales. – stwierdzila i szybko wstala.
Po chwili zamiast jej ciala mialem w rekach zimnego weza pompujacego wode. W szklarni zaczynalo sie robic coraz gorecej. Spojrzalem na zegarek i nie wierzylem – dochodzila ósma, a z nas zaczynalo sie lac. Ciotka zaczela mnie poganiac. Sciagnalem koszulke i ze zdwojona sila zabralem sie do pracy. Spojrzalem na ciotke ona takze zdjela koszulke.
– Ladnie wygladasz. – stwierdzilem i bezceremonialnie wpatrywalem sie w jej stanik.
Bialy material szczelnie opinal te wspaniale pólkule. W momencie, gdy ciotka sie troche nachylala jej piersi wydawaly sie jeszcze wieksze i bardziej okazale. Pomimo iz uwijalem sie jak tylko moglem, to znajdywalem jeszcze chwile by wpatrywac sie w jej piersi.
Po niecalej godzinie skonczylismy i wrócilismy na werande. Bylismy przepoceni, zmeczeni, ale zadowoleni z wykonanej pracy. Ciotka przyniosla piwo. Siedzielismy na kanapie wpatrzeni w trawe na podwórzu i szklarnie, w których przed chwila pracowalismy.
– To teraz dziewczyny sie tam gola? – zapytala znienacka.
– Wszystkie – odpowiedzialem od razu jakbym byl ekspertem w tej dziedzinie.
Dopiero po chwili dotarlo do mnie, o co naprawde ciotka mnie zapytala. Tresc pytania podzialala na mnie z opóznionym zaplonem i jesli powtórzylaby je teraz, nie odpowiedzialbym niczym wiecej jak otwarciem ust i glupim mruczeniem.
Przyczyna tego bylo to, iz wciaz bylem prawiczkiem, a ona byla pierwsza kobieta, jaka widzialem naga. Jednak wówczas nie chcialem sie do tego przyznac, uznajac to za swego rodzaju ujme.
Zaczynalem sobie wyobrazac ciotke naga bez wlosków w tym miejscu. Moje hormony znów zaczely szalec, a temperatura ciala zamiast opadac wzrastala. Moje wizje zostaly nagle przerwane, bo ciotka bez slowa wyszla. Myslalem, ze poszla po kolejne piwo, ale sie mylilem. Nie minela minuta jak uslyszalem szum wody w prysznicu. Z naiwnoscia dzieciaka podszedlem pod drzwi w nadziei ponownego ujrzenia jej ponetnego ciala.
– Ha ha ha… nic z tego – uslyszalem zza drzwi jej drwiacy smiech, gdy staralem sie je otworzyc.
Wrócilem jak niepyszny na werande z kolejnym piwem w reku i rozkojarzonymi myslami. Siadlem, ale po kilku minutach przyjalem wygodniejsza postawe i zasnalem.
Obudzil mnie glos nalezacy do jakiegos mezczyzny. Jak wielkie bylo moje zdziwienie, gdy zobaczylem ksiedza. Przeciez to nie czas na koledowanie, przeszlo mi przez mysl. Jak sie pózniej okazalo, proboszcz pobliskiej parafii byl ksiedzem z prawdziwego zdarzenia. Odwiedzal swoich parafian bardzo czesto i nie po to by zbierac datki, ale by pomagac w organizowaniu sasiedzkie wspólpracy. Czesto widywano go w polu wraz z najbiedniejszymi parafianami, gdzie razem z nimi zwyczajnie pracowal. Nie bylo mu obce powozenie koniem, jazda na snopkach czy rozrzucanie gnoju. Dzis odwiedzil ciotke i dal sie namówic na zjedzenie drobnego posilku.
Ciotka z szybkoscia blyskawicy przygotowala makaron i sos ze swiezych pomidorów z dodatkiem bazylii. Rozdala talerze i zaczelismy jesc. Ksiadz byl naprawde sympatycznym i bardzo milym czlowiekiem. Pierwsze, co w nim sie widzialo to bardzo grube okulary osadzone na bardzo malym nosie. Lekko usmiechniete usta rzadko kiedy sie zamykaly, bo caly czas mial cos do opowiedzenia. Twarz i policzki mial okragle, co w polaczeniu z tusza dawalo obraz sympatycznego grubaska.
Rozpoczynal wlasnie jedna ze swoich historii, kiedy mi przyszedl do glowy iscie szatanski plan. Jako ze siedzialem obok ciotki na kanapie, a ksiadz byl po d**giej stronie postanowilem to troche wykorzystac. Odleglosc stolu, dlugi obrus i wyraznie widoczna wada wzroku osmielila mnie do dzialania.
Ciotka miala na sobie kremowa spódnice siegajaca kolan i zwykla jasnozólta koszulke. Pochylajac sie nad swoim talerzem zlapalem ja za kolano. Drgnela i momentalnie zlapala mnie za reke. Prawa reka powoli, a wrecz slamazarnie, jadlem swój makaron, a lewa walczylem z ciotki reka.
– Nie jesz? – zapytal ksiadz, widzac, ze ciotki reka zamiast na widelcu spoczywa gdzies pod stolem.
W odpowiedzi ciotka podobnie jak ja nachylila sie nad stolem i zaczela jesc. Ja za to powoli centymetr po centymetrze odkrywalem jej nogi. Bronila sie co prawda swa lewa reka, ale ja bylem znacznie silniejszy i sprytniejszy. Material byl rozciagliwy, co stanowilo dla mnie korzysc. Pomimo iz ciotka kurczowo trzymala krawedz swej spódnicy przy kolanie to ja i tak moglem siegnac prawie do majtek. Jezdzilem po jej nodze w góre i w dól, podczas gdy ksiadz cedzil kolejna opowiesc. Ciotka starajac sie nawiazywac rozmowe dodawala czasem: tak, oczywiscie lub po prostu potakiwala swemu duszpasterzowi.
W koncu poddala sie. Podparla brode na swych splecionych dloniach i rozmawiala z ksiedzem. Ja za to zaczalem przechodzic do bardziej interesujacych czesci jej ciala. Wewnetrzna czesc uda byla taka mieciutka i taka delikatna. Przesuwalem dlon powoli w góre i w dól, podczas gdy nogi ciotki zaczely sie powoli rozjezdzac. Nie bronila juz mi dostepu do swojej szparki. Siegnalem tam i poczulem gladkie majtki. Mój czlonek momentalnie zareagowal. Zaczalem gladzic to gorace miejsce caly czas wpatrujac sie w gadajacego ksiedza. Naciskalem coraz mocniej wyczuwajac jej wargi sromowe.
– Moze dokladke? – zapytala ciotka i wstala, co niestety zmusilo mnie do zabrania reki.
– Nie… nie trzeba – odpowiedzial ksiadz – ale herbaty to bym sie chetnie napil.
Ciotka zniknela w kuchni, a ja musialem odpowiedziec na standardowe pytania: ile mam lat, gdzie sie ucze i co zamierzam w przyszlosci.
Po chwili wrócila z trzema szklankami i zajela swoje poprzednie miejsce. Od razu zabralem sie do roboty. Ponownie podwinalem spódnice i siegnalem do majtek. Gladzilem ja jakis czas, gdy nagle postanowilem posunac sie dalej. Siegnalem za krawedz majtek i przesunalem je na bok. Zareagowala scisnieciem nóg, ale ja juz bylem po d**giej stronie.
Doznalem szoku, bo nie poczulem nawet jednego wloska. Natrafilem na gladziutkie cialo i to miejsce, gdzie zaczyna sie szparka kobiety. Ledwo moglem poruszac dwoma palcami, ale i tak poczulem te niezwykla miekkosc i ledwo wyczuwalna wilgoc. Daleki bylem jeszcze od jej wnetrza, ale domyslalem sie, ze wkrótce moge siegnac i tam.
– Mówiles ksiedzu, gdzie bedziesz studiowal? – zagadnela ciotka próbujac odwrócic nieco moja uwage.
– Juz mówil – uprzedzil mnie ksiadz, a w oczach ciotki zobaczylem jakby odcien rezygnacji.
Odetchnela gleboko i znów lekko uchylila swe nogi. Bylem w niebie. Konce moich palców gladzily jej golutka, dokladnie wydepilowana skóre. Poczulem przedsionek jej wnetrza. Mialem tam tylko trzy palce, ale moje opuszki za kazdym ruchem zdobywaly kolejne milimetry. Nogi ciotki rozjechaly sie jeszcze szerzej – zdobylem kolejny bastion.
Tymczasem poczulem ta wilgoc w jej wlasciwym wnetrzu. Byla mieciutka, lepka, a przy tym bardzo przyjemna. Jezdzilem swym srodkowym palcem w góre i w dól, a wlasciwie to on slizgal sie na jej sokach. Zaczynalem uczyc sie kobiecej anatomii. Pierwszy raz dotykalem kobiete w tym miejscu, ale instynktownie wiedzialem, gdzie nalezy skierowac palec i jak nim poruszac.
Ciotka znów mocniej odetchnela. Odczuwala przyjemnosc, ale nie mogla sie z nia afiszowac przed naszym gosciem. Znów na mnie spojrzala, a ja w jej wzroku zobaczylem odrobine mglistosci i zapomnienia. Mój palec rozpoczal coraz glebsze zatapianie sie w jej myszce. Coraz szybsze i coraz mocniejsze ruchy upodabnialem do tych, jakie wykonuje czlonek. Oddech ciotki stal sie coraz mniej regularny. Momentami miala ochote jeknac, ale tylko zaciskala usta, przerywala oddech i zaciskala nogi, by po chwili znów je rozchylic.
– A jak w szklarniach? – zapytal ksiadz.
– Wszystko w porzadku – odpowiedziala ciotka, ale w jej glosie dalo sie wyczuc pewne zdenerwowanie i nieregularnosc.
– Pewnie masz mnóstwo z tym pracy… – ksiadz gadal dalej, a ciotka potakiwala.
Jeszcze bardziej nachylila sie nad stolem, a jej biodra zaczely wykonywac delikatne ruchy w przód i w tyl. Czulem jakby chciala jeszcze mocniej nadziac sie na mój palec. Swobode moich ruchów blokowaly majtki. Owszem byly z boku, ale caly czas napieraly na jej platki i co kilka ruchów próbowaly wrócic na swoje miejsce.
Zlapalem za delikatny material i pociagnalem w kierunku stolu. Ciotka siedziala i chyba zrozumiala, o co mi chodzi. Siegnela reka by mnie powstrzymac, ale ja juz obmyslilem plan. Wyjalem reke z jej krocza i powoli siegnalem w kierunku biodra.
– Za rok, albo dwa pasowaloby zrobic w kosciele remont, zwykle malowanie, ale juz sie boje jak to zorganizujemy… – ksiadz gadal swoje i bylem pewien, ze jest calkowicie nieswiadomy tego, co dzieje sie pod stolem.
Tymczasem moja dlon jechala po ciotki udzie zblizajac sie do biodra. W koncu do nich dotarlem. Krawedz majtek byla dokladnie tam gdzie powinna. Zaczepilem palec na brzegu i pociagnalem. Zwijalem material niby zagiel siegajac coraz blizej posladka. Zlapalem w koncu za calosc i ze spora sila ciagnalem odslaniajac coraz wiecej tylka.
Ciotka zaczela sie powoli wiercic, ale zrozumialem, ze nie mialo to mi przeszkodzic, ale ulatwic zadanie. Uniosla lekko swój prawy posladek, a ja siegnalem jak najglebiej potrafilem, by jak najwiecej jej tylka uwolnic od majtek. Gdy doszedlem do polowy opór materialu nie pozwolil posunac sie dalej.
Spojrzalem na ciotke, ale ona nie reagowala wpatrzona w ksiedza. Siegnalem znów do krocza. Tu majtki byly juz poluzowane. Znów zaczalem je zwijac i wyciagac w kierunku stolu. Powolna praca zdobylem wiekszosc materialu, jaki jeszcze przed chwila spoczywal na jej tylku. Znów poczulem opór i zdalem sobie sprawe, iz problemem bedzie jej lewe biodro. Nie moglem siegnac tak daleko nie wzbudzajac podejrzen. Zastanawialem sie, co zrobic?
Z pomoca przyszla mi sama ciotka. Zobaczylem jak powoli siega do swego lewego biodra i podobnie jak ja sciaga material ze swej pupy. Spojrzala na mnie, jakby chciala powiedziec „Prosze – wez je”.
Wrócilem do swoich poprzednich zajec. Teraz systematycznie zsuwalem majtki w kierunku kolan. Siegalem pod noge, nad noge, miedzy nie i za kazdym razem przeciagalem kolejne centymetry. W koncu je zdjalem. Ciotka miala teraz majtki na udach, a ja jednym wolnym ruchem sprawilem, iz stanely na kolanach. Chwile po tym opadly na jej kostki. Ksiadz dalej gadal, a ciotka dalej mu przytakiwala.
Celowo zrzucilem sztucca na podloge i siegajac po niego zlapalem jej majtki. Ciotka poslusznie wyjela z nich nogi i oparla obok. Swoje ciezko zdobyte trofeum umiescilem dyskretnie w kieszeni. Znów zagoscilem miedzy jej nogami. Byla jeszcze goretsza i jeszcze bardziej mokra. Mój palec mógl swobodnie sie przemieszczac i draznic jej wnetrze. Znów zaczela nierówno oddychac i powstrzymywac drobne jeki.
– No, chyba bede sie juz zbieral – stwierdzil ksiadz i wstal.
Ciotka momentalnie wstala, a ja stracilem kontakt z jej cialem. Odprowadzila ksiedza do bramy i wrócila do domu. Czekalem na nia w przedpokoju. Stanalem przy futrynie gotowy zaatakowac, jak tylko przekroczy próg.
– Mam cie!
Zlapalem ja od tylu, gdy tylko weszla do srodka.
– Przestan! – syknela, ale bez zadnej nuty przekonania.
Zaczalem gryzc i calowac jej szyje i kark. Próbowala sie troche opierac, ale nie miala ze mna szansy. Trzymalem ja mocno i zaczalem siegac w kierunku jej slodkiej dziurki. Lewa reka przytrzymywala ciotke, a prawa podwijala spódnice. Miala scisniete nogi, wiec dotykalem tylko tej delikatnej skóry i krawedzi tego slodkiego miejsca. Zaczalem masowac to, na co mi pozwalala jednoczesnie wpijajac sie jeszcze mocniej w jej kark, szyje i policzki.
– Przestan, mówie! – jej glos mieszal sie z coraz szybszym oddechem i coraz wiekszym zmeczeniem.
Zaczynala slabnac. Wykorzystalem to i zaciagnalem na kanape w jadalni. Upadlem na nia, przygniatajac ja swym cialem. Przez chwile miala okazje poczuc, jak mocno naprezony jest mój maly. Ciezko dyszala, a ja postanowilem zmienic obiekt swego zainteresowania. Oparlem sie o jej plecy, a nogami przykrylem jej nogi. Jednym ruchem podciagnalem spódnice ukazujac nagie posladki.
– Przestan! – powtarzala, ale ja nie mialem najmniejszego zamiary przestawac.
Siegnalem do tych jedrnych slicznosci. Byly twarde, ale gladkie jak jedwab. Zaczalem je piescic, sciskac i poklepywac. Rece broniacej sie ciotki zostaly momentalnie ubezwlasnowolnione. Zajrzalem miedzy posladki, ale ciotka skutecznie je zwierala blokujac mi dostep do jej wnetrza.
– Tomek, prosze cie…
Nic to jej nie pomoglo, a ja wpadlem, jak sie okazalo, na genialny pomysl. Zaczalem ciotke laskotac. Rzucala sie na lózku, jeczala, smiala sie, dyszala i prawie krzyczala.
– Juz nie moge… przestan – blagala, jednoczesnie smiejac sie i podejmujac ostatnie próby uwolnienia sie.
– Wypnij tylek, to cie puszcze – sklamalem.
– Przestan… zrobie ci dobrze! – zajeczala.
Ciotka zmienila taktyke. Wiedziala, ze nie wygra, wiec postanowila uwolnic sie za pomoca rozejmu.
– Masz mi zrobic laske! – szepnalem do jej ucha.
– Nie… Reka ci zrobie…
Nie dokonczyla, bo zaczalem kolejny jeszcze gwaltowniejszy i szybszy pokaz laskotania. Ciotka sie chichotala, jeczala i jeszcze mocniej dyszala. Wiedzialem, ze nie jestem jej w stanie zaliczyc, ale widoki na obciaganie mialem jak najbardziej powazne. Po jakis dwóch minutach skapitulowala.
– Dobrze… juz dobrze.
Puscilem ja i siedlismy obok siebie tak samo zdyszani, ale mocno usmiechnieci. Nagle ciotka zerwala sie do ucieczki. Chciala zamknac sie w lazience, ale udalo mi sie dopasc ja przed samymi drzwiami. Znów zlapalem ja wpól i znów zaciagnalem na ta sama kanape.
– Bede cie laskotal, dopóki tego nie zrobisz!
– To nie prosba, to gwalt… – wydyszala jednoczesnie smiejac sie.
Laskotalem ja a jednoczesnie zadarlem jej spódnice i siegnalem miedzy nogi. Dalej sie bronila i dalej nie pozwalala mi na swobode. Liczylem na laske, wiec siadlem na jej brzuchu, wrzucajac sobie jej rece pod nogi. Moje spodenki nie mialy rozporka, ale byly na tyle rozciagliwe, ze bylem w stanie wyjac swego naprezonego malego.
– O nie – zajeczala ciotka, gdy zaczalem sie zblizac do jej twarzy.
Po chwili mój czlonek byl na wysokosci glowy, a ona mogla jedynie ja odwrócic.
– Zejdz ze mnie! – rozkazala, na co ja odpowiedzialem kolejna porcja laskotek.
Rzucala sie i wila, ale nie byla w stanie nic zrobic.
– Otwórz buzie. – poprosilem – aaa… – dodalem udajac lekarza badajacego gardlo.
Przestalem laskotac i nakierowalem malego na jej szyje. Ciotka oddychala gleboko i wyraznie byla zmeczona.
– Za chwile… – poprosila, choc nie wiedzialem czy zamierza to zrobic.
Odetchnela kilka razy jakby miala wypic cos mocnego, wygiela szyje i objela moja zoladz ustami. Zaczela miarowo poruszac glowa, a ja poznalem kolejne najprzyjemniejsze uczucie pod sloncem. Jej jezyk draznil dól zoladzi a usta obejmowaly góre i ssaly.
– O tak… dobrze – jeczalem, a ciotka nieprzerwanie piescila mego malego.
Zamknalem oczy i jedyne co slyszalem, to krótkie cmokniecia swiadczace o tym, iz ciotka naprawde mocno mnie ssala. Nie mogla uzywac do tego reki, gdyz kazda z nich spoczywala pod moimi nogami. Pracowala tylko glowa.
– Spójrz na mnie – powiedzialem.
Ciotka przerwala i spojrzala na mnie z jakims wyrzutem, nie wiedzialem, o co jej chodzi, wiec szybko dodalem.
– Jestes taka sliczna!
– Co ty nie powiesz – zakpila.
Mój maly blyszczal sie od jej sliny. Zlapalem go i ponownie nakierowalem na jej usta. Znów na mnie spojrzala, ale ponownie otworzyla buzie i znów zaczela ssac. Bylem bliski finalu i nie wiedzialem czy moge skonczyc w jej ustach, ale jednoczesnie nie chcialem przerywac tych nieziemskich pieszczot.
– Wstan. Jest mi bardzo niewygodnie. – powiedziala ciotka.
Zszedlem z niej i stanalem obok kanapy. Jednym ruchem sciagnalem majtki wraz ze spodenkami i stanalem nad nia, jakbym bal sie, ze znów bedzie chciala uciec. Ciotka siadla przetarla sobie kark i otworzywszy oczy zobaczyla mojego kutasa maksymalnie naprezonego w odleglosci jedynie kilku centymetrów od jej twarzy.
– Jak bedziesz konczyl, to powiedz.
Potaknalem glowa, a ciotka zlapala go w swoja reke i wlozyla sobie do ust. Znów jeknalem, tym razem mój czlonek znikal w jej ustach niemal do polowy. Dodatkowa praca reka potegowala doznania. Podczas, gdy jedna pomagala w obciaganiu, d**ga zaczela gladzic mój posladek. Byl napiety i zapewne bardzo twardy. Ciotka zamruczala z aprobata, nie wyjmujac mego malego z ust. Zlapalem za jej glowe i delikatnie dociskalem w momencie, gdy go polykala .
Poczulem przyplywajace cieplo i mrowienie. Zblizalem sie do konca.
– Juz!!! – jeknalem osiagajac szczyt.
Ciotka wyjela czlonka z ust i zintensyfikowala prace reka. Katem oka zobaczylem, ze zaslonila sie d**ga dlonia, podczas gdy ja strzelalem nasieniem raz,d**gi,trzeci.. . Wykonalem kilka ruchów biodrami jakbym chcial na powrót wepchac go do jej ust. Opadlo napiecie, a ja poczulem slabosc w nogach. Opadlem na kanape obok niej i gleboko oddychalem.
Ciotka tymczasem zniknela w lazience, a mi nie chcialo sie nawet ubierac. Lezalem wpatrzony w sufit i naprawde nie myslalem o niczym.
– Moze bys sie ubral – powiedziala, gdy wrócila po kilkunastu minutach.
Gdy naciagalem leniwie swoje majtki, zapowiedziala, ze musi jechac do miasta zalatwic jakas wazna sprawe. Po chwili uslyszalem silnik poloneza i poczlapalem do swego pokoju.
Ciotka wrócila wieczorem. Zjedlismy kolacje i niewiele pózniej poszedlem spac. Rano czekala nas praca, a ja w duchu zastanawialem sie, czy jutro bedzie dniem, w którym nie bede juz prawiczkiem.

Obudzily mnie grzmoty. Minela czwarta rano, gdy nad wioska rozpetala sie burza. Szum wiatru i opadajacych kropel przerywany byl blyskami i hukiem piorunów. Wiatr poruszal firanka i wprowadzal chlodne, wilgotne powietrze. Gdy burza sie uspokoila ponownie zasnalem, ale na krótko.
– Wstawaj – glos ciotki byl zupelnie inny od tego, jaki zapamietalem z dnia poprzedniego.
Poslusznie zwloklem sie z lózka i zszedlem na sniadanie. Identyczny schemat – kanapki, kawa a potem praca. Dzis bylo zdecydowanie chlodniej. Deszcz juz nie padal, ale kaluze jeszcze pozostaly i wszedzie czulo sie wilgoc, chlód i zjonizowane powietrze. Dzis praca byla wyjatkowo latwa i przyjemna. Musielismy jedynie porozstawiac doniczki, tak by robotnicy, którzy przyjda pózniej mogli je ponapelniac ziemia i sadzonkami. Skonczylismy w ciagu godziny.
Wracajac do domu objalem ciotki biodro i przytulilem do siebie. Kilkanascie kroków szlismy jak para zakochanych. Siedlismy na werandzie, a ja zdalem sobie sprawe z ciekawego paradoksu. Pomimo, iz ciotka byla przyczyna dwóch moich orgazmów, to ani razu jej nie pocalowalem. Zblizylem sie do niej, polozylem reke na jej twarzy i delikatnie przysunalem do swoich ust.
– Nie – powiedziala spokojnie, jednoczesnie odwracajac glowe.
Nie wiedzialem, co o tym myslec. Wczoraj zmusilem ja do zrobienia mi laski, a dzis te same usta nie chca mnie zwyczajnie pocalowac. Teraz sie z tego smieje, bo zalosne bylo, jak malo wówczas wiedzialem o kobietach.
– Musze zalatwic pewne sprawy – rzucila i zerwala sie z kanapy.
Po chwili przebrana w dzinsy i swieza koszulke odjechala. Ja tymczasem poczulem zwykly smutek, bo zdalem sobie sprawe, ze naprawde postapilem zle. To bylo dziwne uczucie. Nie mialem wyrzutów sumienie za wszystko, co zrobilem w poprzednich dniach, a jedynie za ten jeden gest. Dopiero po jakims czasie zrozumialem, ze dla kobiety pocalunek jest czyms szczególnym i czyms intymnym, czego nie mozna brac sila.
Mijaly godziny, a ja nie wiedzialem, co ze soba zrobic, wlóczylem sie po domu i wokól niego. Obszedlem nawet spora czesc szklarni, ale dalej cos siedzialo w mojej glowie. Wrócilem na werande i zaczalem pic piwo. Po pierwszym czulem jeszcze wieksza zlosc, ale kolejne dwa uspokoily mnie i utwierdzily w przekonaniu, ze jedynie rozmowa z ciotka moze wyjasnic nieporozumienie.
Tymczasem okolo jedenastej chmury zniknely, a slonce znów zaczelo prazyc. Przed pierwsza nie bylo juz sladów po kaluzach i nocnym deszczu. Znów robilo sie goraco jak w piekle, a ja konczac kolejne piwo poczulem sennosc. Po raz kolejny docenilem komfort kanapy z werandy i ulozywszy sie nieco wygodniej, zasnalem.
Obudzilem sie po niecalej godzinie, gdy ciotka znosila zakupy z samochodu. Podskoczylem jej pomóc. Oprócz zwyklych zakupów byla tam skrzynka regionalnego piwa. Usmiechnalem sie do siebie niosac spory zapas naszego ulubionego trunku. Zaproponowalem, ze pomoge ciotce w przygotowaniu obiadu. Ta sie zgodzila i juz po chwili kroilem warzywa.
– Przepraszam za dzis rano – wydukalem, po chyba setnej powtórce tego zdania we wlasnej glowie.
– Nie ma, o czym rozmawiac – rzucila ciotka.
Choc jej glos wydal sie naprawde obojetny, to wyczuwalem, ze nie do konca jest tak, jak mówi.
Po godzinie zaczelismy jesc i dopiero w tej chwili zobaczylem, ze przygotowywalem z ciotka leczo. Bylo smaczne, choc mi po glowie chodzily zupelnie inne rzeczy niz obiad. Ciotka bezblednie wyczula moje strapienie i rozladowala napiecie jednym stwierdzeniem.
– Tomku, nie przejmuj sie tym jak sie dzis zachowalam – powiedziala ciotka, zbierajac ze stolu naczynia – zrzuc to na karb nieokielznanej i nieodgadnionej kobiecosci.
Tak to szczera prawda. Chyba tak naprawde zaden mezczyzna na swiecie nie zblizyl sie do tajemnicy, jaka jest umysl kobiety. Fizyka kwantowa i teoria wzglednosci beda chyba latwiejszymi do zrozumienia.
– Czasami kobieta pozwala na wiecej, a czasami na nic – ciagnela ciotka – a dzis rano nie mialam ochoty na zupelnie NIC!
Ostatnie slowo bylo wypowiedziane wyjatkowo dobitnie, ale jednoczesnie bylo tez okraszone usmiechem i szczerym spojrzeniem. Wówczas rozwialo to moje watpliwosci i na nowo pozwolilo cieszyc sie latem i pobytem na wsi. Nie musze chyba dodawac, ze po takich doznaniach i przy takiej kobiecie, glowa mogla naprawde rozbolec.
Po godzinie siedzielismy znów na werandzie i rozmawialismy tak swobodnie i luzno, ze nie bylo mozliwosci o jakimkolwiek konflikcie. Do wieczora czas zlecial nie wiadomo, kiedy, a ciotka zapowiedziala, ze na 20.00 ma zarezerwowany czas na film.
Wraz z wieczornym chlodem i akompaniamentem swierszczy rozpoczelismy ogladac wieczorny film. Byla to „Casablanca” jeden z najbardziej romantycznych filmów w historii kina. Wówczas byl to pierwszy raz, kiedy go ogladalem. Nie dziwilem sie, ze ciotka chce go obejrzec, wiec usiadlem z nia przed telewizorem i zajadajac paluszki wpatrywalismy sie w ekran.
Na koniec ciotka oczywiscie plakala, a mnie przeszlo przez mysl jedno: Czy naprawde wszystkie historie milosne musza sie konczyc zle? Dla rozladowania napiecia i przeciagniecia dalszej rozmowy, wypilismy jeszcze po piwie. Ciotka poszla sie wykapac, a ja wpatrywalem sie w telewizor, zastanawiajac sie czy po tak wzruszajacym filmie, móglbym ja wykorzystac.
Wrócila po kwadransie w szlafroczku, którego jeszcze nie widzialem. Seledynowy frotte siegal do polowy jej ud, a ja od razu przypomnialem sobie jej kragle posladki.
– Czas spac – powiedziala i ruchem glowy wskazala drzwi.
– A moze spalbym tutaj – zaproponowalem.
Ciotka tylko pomachala przeczaco glowa.
– To pokaz mi sie naga – nalegalem.
– Nie, bo zaraz bedziesz chcial czegos wiecej…
Miala racje, nie poprzestalbym na ogladaniu.
– Jutro mamy wolne, nie bedzie nic do roboty – stwierdzila jakby do siebie – bede chciala sie troche poopalac.
– To moze wysmaruje cie olejkiem? – zaproponowalem.
Zrobila mine, w której zobaczylem lekcewazenie z lekka nutka zainteresowania.
– Przysiegam, ze nie zrobie niczego, na co nie bede mial zgody – wypalilem.
Ciotka jakby wazyla moje slowa, a nastepnie spojrzala na mnie i zmruzyla oczy.
– Jesli potrafisz dotrzymac slowa to znaczy, ze masz szanse byc prawdziwym mezczyzna. Jesli nie… to zawsze bedziesz chlopcem.
Wpadlem we wlasne sidla. Po czyms takim nie moglem zlamac swego slowa. Jeszcze kilka sekund temu mialem taki zamiar, ale teraz… teraz musialem sie zachowac. Chodzilo w koncu o mój honor.
– Dobrze. Przysiegam, ze nie zrobie niczego, na co mi wyraznie nie pozwolisz. – dla podniesienia rangi mych slów unioslem dwa palce.
Ciotka sie usmiechnela w taki sposób, ze troche sie przestraszylem. Wyraz szelmowskiej zemsty – to bylo cos, co zobaczylem w tych rozesmianych oczach.
– W lazience na szafce jest olejek do opalania – powiedziala.
Gdy wrócilem ciotka lezala na brzuchu, a szlafrok zaslanial jej tylek.
Siadlem na niej i zaczalem rozsmarowywac olejek. Byl bardziej wodnisty niz sie spodziewalem, a skóra prawie w ogóle go nie chlonela. Po chwili jezdzilem rekami po jej plecach z góry na dól bez dodawania, choc kropli cieczy. Ciotka najwyrazniej czerpala z tego przyjemnosc, bo nic nie mówila jedynie oddychala gleboko z lekkimi westchnieniami. Po kilku minutach poczulem lekkie zmeczenie.
– Moze wystarczy? – zapytalem.
– Juz ci sie znudzilo? – jej glos zakpil ze mnie – A taki byles chetny.
Znów mnie pokonala. Teraz nie tylko duma, ale i ambicja zostaly niezle urazone. Postanowilem sobie, ze chocbym mial masowac ja przez pól nocy, a moje rece mialyby odpasc, to nie zejde z niej dopóki sama tego nie powie.
Masowalem jej kark, ramiona i plecy. Wydawalo mi sie, iz jej cialo stalo sie jeszcze gladsze i jeszcze bardziej miekkie. Na czole poczulem pot, ale nie przestawalem. Nie mogla wygrac tego pojedynku.
– Dobrze, wystarczy – powiedziala w koncu – teraz wysmaruj mnie z przodu.
Nie wiedzialem, co to mialo oznaczac. Zszedlem z niej, a ciotka odwrócila sie na plecy i sciagnela z siebie caly szlafrok. Byla calkowicie naga i chyba by siebie i mnie nie krepowac, zamknela oczy.
– Wysmaruj mi cale cialo… Postaraj sie byc delikatny…
Mój maly podskoczyl. Jej piersi nie wydawaly sie takie duze. Lezaly teraz spokojnie i swiecily swymi sutkami. Nabralem olejku na reke i zaczalem gladzic brzuch ostroznie mijajac okolice piersi i podbrzusza. Poruszajac rekami wpatrywalem sie pomiedzy jej nogi. Byla doskonale gladka, bo nie bylem w stanie dostrzec zadnego wloska. Rozciecie jej muszelki zaczynalo sie zaraz przy zlaczeniu nóg, a ciotka celowo je zacisnela, bym nie zobaczyl zbyt wiele.
– Wysmaruj mi tez piersi – powiedziala i podlozyla sobie rece pod glowe.
Dolalem olejku i zaczalem masaz tej czesci ciala. Byly takie miekkie, takie przyjemne, iz bylem bliski wybuchu. Teraz zrozumialem jej szelmowski usmiech i scenariusz reszty wieczoru. Ja bede sie pocil i odbywal torture, a ciotka odbierze przyjemnosc i zabawe. Tymczasem dalej robilem swoje. Slizgalem palce i dlonie po jej ciele wyczuwajac piersi, zebra, gladki brzuch i pepek. Zaczalem swoje male gierki. Drapalem ja delikatnie opuszkami palców, klepalem, a przede wszystkim masowalem i lekko sciskalem.
– Teraz nogi.
Znów olejek i znów to samo. Teraz bylem jeszcze blizej jej gniazdka. Gladzac uda wpatrywalem sie w jeden punkt. Jej wargi sromowe byly lekko rózowe i swoja mala okragloscia odstawaly od ciala na podbrzuszu. Znów zaczalem jezdzic od konców jej stóp po biodra i brzuch. Zaczalem tez smarowac zewnetrzne i wewnetrzne czesci ud i bioder. Ciotka wyczuwajac to rozstawila nogi na tyle bym mógl dotrzec do wnetrza jej nóg.
Ujrzalem jej myszke niemal w calej okazalosci. Spod tych pulchnych warg wystawaly te mniejsze, bardziej rózowe. Wówczas nie wiedzialem jeszcze, gdzie jest wejscie do wnetrza kobiety, ale nie moglem doczekac sie jednego. Kiedy bede sie mógl o tym przekonac?
W srodku po prostu kipialem. Zamknalem oczy i masowalem ciotke nie patrzac na jej nagie cialo. Niestety to nie zmienilo niczego, wyobraznia nadrabiala wzrokowe braki.
– Wysmaruj mnie miedzy nogami, ale tylko na wierzchu.
– Jak to? – zapytalem nie rozumiejac do konca, o co jej chodzi.
– Zwyczajnie. Pomasuj mnie tam, ale nie wpychaj paluchów do srodka… Jestes w stanie tego dokonac?
Znów wyzwanie, które znów musialem podjac. Kolejna dawka olejku wyladowala na skórze zaraz przed tym szczególnym miejscem. Ciotka rozlozyla jeszcze szerzej nogi. Wargi uchylily sie pokazujac mala szparke.
Samymi palcami zaczalem rozsmarowywac olejek. Jej szparka byla goraca i gladka. Teraz pod palcami przekonalem sie, ze nie ma tam nawet jednego wloska. Co wiecej, nie wyczulem zadnego odrastajacego. Naprawde byla idealnie gladka. Jezdzilem cala dlonia z lewa na prawo i z góry na dól. Tlusty olejek wrecz zachecal do wejscia w jej srodek, ale ja pomny swej obietnicy, nie robilem nic prócz gladzenia. Moje palce same wpadaly pomiedzy jej wargi wydobywajac jej wewnetrzny sluz. Zmieszal sie on z olejkiem i jeszcze bardziej zachecal do zagiecia palca i umieszczenia go wewnatrz.
Ciotka westchnela. Chyba bylo jej dobrze, bo zaczela mocno oddychac.
– Wystarczy… teraz plecy – powiedziala i z ciezkim oddechem odwrócila sie na brzuch.
Zaczalem od pleców, ale juz po chwili dostalem kolejne polecenie.
– Wysmaruj mi tylek.
Z moim malym nie moglo juz byc gorzej. Napieral na spodenki i wylal juz chyba wszystkie wstepne plyny, jakie natura przewidziala do wspólzycia.
– Siadz mi na nogach – powiedziala, gdy poczula pierwsze krople olejku.
Zrobilem jak poprosila. Zaczalem masowac jej piekne, okragle pólkule. Jej tylek byl taki miekki i tak niesamowicie przyjemny w dotyku, ze chcialem go pogryzc. Przesuwalem rece, kciukami siegajac coraz glebiej pomiedzy posladki. Zobaczylem jej obydwie dziurki. Pupa wygladala jak male brazowe sloneczko, a zaraz ponizej rozpoczynal sie jej kwiat.
Nalalem dodatkowa porcje olejku celujac w ten przepiekny rowek. Bylo go juz tam znacznie za duzo. Moje palce wrecz sie w nim kapaly, a reszta ciala blyszczala od nadmiaru wilgoci.
– Posmaruj mnie troche w srodku – westchnela, jednoczesnie wypinajac mocniej tylek – pamietaj, badz delikatny.
Tylek ciotki nabral jeszcze wiekszej okraglosci. Posladki otworzyly sie ukazujac jeszcze dokladniej swoje wnetrze. Wargi ciotki rozchylily sie, jakby oczekiwaly na pocalunek, a dziurka pupy blyszczala olejkiem i kusila, by ja dotykac.
Zjechalem palcem wzdluz zaglebienia i przylozylem go miedzy nabrzmiale i czerwone wnetrze. Palec zapadl sie do srodka… nie, on zostal pochloniety i niemal wciagniety do jej wnetrza. Zanurzylem palec do polowy. Ciotka westchnela i odwrócila glowe na d**ga strone. Sadzilem, ze napotkam na opór, ale jedyna rzecza, jaka odczuwalem bylo cieplo i miekka, lepka przyjemnosc. Od razu zechcialem siegnac glebiej, ale dzis musialem byc posluszny jej slowom. Nie moglem robic nic, co by ja urazilo, bo przegralbym wszystko.
Zaczalem poruszac palcem wchodzac i wychodzac z niej. Co jakis czas masowalem cale jej wargi, by wlozyc palec do srodka i delikatnie wiercic dookola. Ciotka zaczela krecic tylkiem, co chwile zaciskajac posladki. Odkrylem miejsce, które musialo byc szczególnie wrazliwe. Po nacisnieciu go ciotka wydawala znacznie glosniejsze westchnienie. Byla to oczywiscie lechtaczka. Nabrzmiala jagódka prosila sie by dotykac ja i piescic. Zaczalem coraz czesciej atakowac to miejsce.
– Troszke glebiej – ciotka powiedziala to nierównym, urywanym glosem, coraz szybciej oddychajac.
Wcisnalem palec na cala glebokosc. Zamruczala jak kotka. Zauwazylem, ze jej rece zacisnely sie na poduszce, zbierajac coraz wiecej puchowego pierza. Zaczalem poruszac sie coraz szybciej. Moja reka zaczela niemal uderzac o jej wargi, a palec zaginalem drazniac scianki jej wnetrza.
Zaczela cicho jeczec, a ja jeszcze mocniej i szybciej zaczalem sie poruszac. Wiercilem jej szparke, chcac udowodnic sobie i jej, ze potrafie zrobic kobiecie dobrze. W przyplywie emocji i podniecenia obok palca wskazujacego wcisnalem d**gi.
– Aaa… – ciotka jeknela znacznie glosniej i jednoczesnie zacisnela posladki.
Nie byl to jednak krzyk bólu, ale czegos zupelnie innego. Zaczalem znów swój taniec, tym razem ze zdwojona sila. Ona juz nie jeczala ona niemal krzyczala. Kazdy mój ruch wywolywal krótki, przerywany krzyk i równie krótki haust powietrza. Ciotka zaczela sie wiercic i poruszac jak waz starajacy sie wywinac z pulapki. Przygniotlem ja swym cialem, jednoczesnie nie przerywajac pieszczot.
– Tak!!! Tak, jeszcze… jeszcze!!! – ciotka krzyczala i blagala. W kazdym jej wyjeczanym slowie znajdowaly sie obydwa te uczucia.
Moja reka zaczynala dretwiec, a czolo mialem dokladnie zlane potem. Oddychalem jedynie troche lzej niz ona, ale postanowilem nie przestawac. Postanowilem sprawic, by wykrzyczala swój orgazm jeszcze mocniej i jeszcze glosniej.
Skumulowalem kolejne sily, by jeszcze szybciej i jeszcze mocniej atakowac jej dziurke. Czulem, ze niebawem ciotka bedzie miala orgazm i nie mylilem sie.
– Aaaaa!!! Aaaaa!!! – krzyknela.
Zaraz potem ciotka wygiela sie w luk, wypiela posladki i ukryla twarz w poduszce. Uslyszalem spazmatyczne ryki tlumione przez posciel. Trwalo to przez chwile, a tymczasem moja reka zwalniala obroty wyczuwajac dodatkowa ciecz. Wówczas to dowiedzialem sie, ze niektóre kobiety wlasnie tak przezywaja orgazm. Ciotka stopniowo opadala na lózko. Jej miesnie zaczely sie rozluzniac, ale pluca dalej pracowaly na najwyzszych obrotach.
Bylem z siebie dumny. Wykonywalem jeszcze powolne, plytkie ruchy, by jakby ulagodzic podraznione miejsca. Gdy wyszedlem z jej myszki pomasowalem jeszcze chwile posladki, do momentu az jej oddech byl niemal calkowicie spokojny. Bardzo mi sie to spodobalo. Pamietam, ze przyszla mi wówczas dziwna, ale prawdziwa mysl. „Z dawaniem przyjemnosci jest jak z dawaniem prezentów – wielu z nas bardziej cieszy sie z dawania niz z ich otrzymywania”.
– Spij dobrze – powiedzialem i jak wzorowy maz pocalowalem ja w policzek.
Wstalem i zebralem sie do wyjscia.
– Przyjdz do mnie rano…
Glos ciotki byl slaby, przesycony niedawnym orgazmem. Wiedzialem, co to oznacza i co mnie czeka nastepnego dnia.
Cicho wyszedlem, wzialem prysznic i poszedlem do lózka. Nie myslalem o tym, co czeka mnie jutro (no, moze troche), ale o tym, jaka poczulem satysfakcje z tego, co sie stalo przed kilkunastoma minutami pietro nizej.
*****
Obudzilem sie wyjatkowo wczesnie z dwóch powodów. Pierwszym bylo to, iz dwa dni przyzwyczaily mnie troche do wczesnego wybudzania, a d**gim, tym znacznie wazniejszym, byla obietnica ciotki. Zszedlem jak najciszej na dól i zakradlem sie pod jej pokój.
Nasluchiwalem chwile, jednoczesnie zastanawiajac sie, co powiedziec, jak zaczac i co tak naprawde zrobic. Poczulem, ze ogarnia mnie trema. Wczoraj, jak i za kazdym poprzednim razem bylem po piwie, co wyraznie zwiekszalo moja smialosc i odwage. Teraz jednak bylem trzezwy jak dziecko, a to nie bylo cos sprzyjajacego i ulatwiajacego zadanie. Nad wszystkim jednak wziela góre obietnica ciotki. Ona dala mi odwagi i smialosci, by przekroczyc próg jej pokoju.
Najciszej jak potrafilem otworzylem drzwi. Nie rozleglo sie zadne skrzypniecie czy trzask. Podszedlem do jej lózka. Gdy stanalem obok uslyszalem miarowy oddech. Spala przykryta jedynie cienkim przescieradlem. Plecy prawie cale miala odkryte, a material zakrywal jej posladki i prawie cale nogi. Kucnalem by znalezc sie jeszcze blizej.
Nagle ciotka zaczela sie przekrecac i ulozyla sie na boku, tylem do mnie. Poczatkowo myslalem, ze sie obudzila, ale po chwili bylem pewien, ze spi dalej. Znów naszly mnie te same mysli, co przed drzwiami. Jak ja obudzic? Czy nie jest aby za wczesnie? Co, i w jaki sposób powiedziec?
Siadlem po turecku przy krawedzi lózka i siegnalem do przescieradla. Na szczescie nigdzie nie bylo przygniecione. Powoli odgialem fragment i zajrzalem pod spód. Lekko zgiety kregoslup prowadzil do tylka. Znów zobaczylem te sympatyczne doleczki nad kazdym z nich. Mój czlonek byl juz pobudzony, ale teraz dostal dodatkowych podniet. Sciagnalem majtki, by nie krepowac go wiezieniem. Byl gotowy wypelniac swe przeznaczenie.
Odkrywalem dalej przescieradlo, az caly jej tylek byl goly, wypiety i zwrócony w moja strone. Ponownie zobaczylem jej dziurke, ale teraz bardziej scisnieta i wyraznie mniej pobudzona. Slyszalem, ze kobieta musi byc mokra by mozna bylo w nia wejsc i by zwyczajnie jej to nie bolalo. Z pomoca przyszedl mi wczorajszy olejek. Wylalem kilka kropel na swe przyrodzenie i dokladnie wysmarowalem, byl sliski i blyszczacy jakby byl niezwykle spocony. Pozostalo jedynie to samo zrobic z jej tylkiem.
Rozgrzalem w dloniach kilka kropel olejku i pozwolilem im skapac na te wypiete posladki. Dotknalem je reka i zbaczalem powoli masowac. Niestety nie mialem jedwabnego dotyku i zbudzilem ciotke. Odwrócila sie powoli w moim kierunku spojrzala mi w oczy. Byla mocno zaspana i skojarzyla, co robie. Jednak usmiechnela sie, zamknela oczy i wrócila do swojej poprzedniej pozycji.
Teraz wiedzialem juz, ze nie spi, wiec zaczalem poczynac sobie nieco smielej. Nabralem swieza porcje olejku i zaczalem smarowac jej tylek wraz z ta slodka muszelka. Zrozumialem, na czym ma polegac ta gra. Ciotka bedzie udawac, ze spi, a ja bede mial ciche przyzwolenie na wykorzystanie jej tylka wedlug wlasnego uznania.
Smarowalem posladki a ciotka niby sie ukladajac na lózku, przesunela sie, wyprostowala nogi, zgiela sie wpól i jeszcze mocniej wypiela w moja strone tylek. To bylo wyrazne zaproszenie i nie moglem jej kazac czekac. Rzucilem ostatnie krople na swego malego, na jej myszke i polozylem sie obok.
Wszystko robilem powoli i cicho, jakby ciotka naprawde spala. Udzielila mi sie ta gra i postanowilem dobrze odegrac swoja role. Ulozylem biodra obok jej wypietego tylka, chwycilem swego czlonka i nakierowalem na jej wnetrze. Rece i reszta ciala mi drzala. To ten moment, za chwile bede w jej wnetrzu, za chwile posiade kobiete.
Pchnalem nieco mocniej niz powinienem.
– Aaa – ciotka steknela i podniosla do góry glowe.
Wycofalem sie. Nie zdazylem jeszcze niczego poczuc, a juz przestraszylem sie, iz zrobilem ciotce krzywde. Natura obdarzyla mnie 18 centymetrami, co nie powinno byc czyms wielkim i nadzwyczajnym. Powoli raz jeszcze zakradlem sie do jej gniazdka i tym razem delikatnie wcisnalem go w jej wnetrze. Wraz z przytlumionym westchnieniem poczulem kobiete.
Mojego czlonka objelo najwspanialsze uczucie, jakie znalem. Nie czulem zadnego oporu w jej wnetrzu. Zawsze myslalem, ze kochajac kobiete trzeba sie w nia wdzierac i sila torowac sobie droge do jej srodka. Tymczasem moja ciocia byla miekka, delikatna i bardzo sliska. Kazdy mój ruch wywolywal lekki pomruk pomieszany z wypuszczanym lub wciaganym powietrzem. Wykonywalem miarowe spokojne ruchy.
Zblizalem sie do konca. Zlapalem za jej biodro i jeszcze mocniej zaczalem dociskac ja do siebie. Ciotka podniosla glowe, która teraz podskakiwala w rytm mych uderzen. d**ga reka zlapalem za jej ramie i jeszcze mocniej staralem sie nadziac ja na swój róg.
Przyspieszylem ruchy i po kilku kolejnych poczulem, ze za chwile osiagne orgazm.
– Ochhh!!! – jeknalem, gdy poczulem jak pompuje w nia swoje nasienie.
Wykonalem jeszcze kilka powolnych ruchów, by wygasic swoje uniesienie. Az w koncu zamarlem. Ciezko dyszalem, a mój czlonek dalej tkwil w jej muszelce. Przytulilem sie do ciotki i zlapalem ja za piers. Opadalo z nas napiecie i obydwoje zwyczajnie odpoczywalismy. Wtulilem sie w jej wlosy i zaciagnalem jej zapachem.
Nie wiem, czy to za sprawa wczesnej pory, czy moze orgazmu, ale zachcialo mi sie spac. Wysunalem swego malego z niej i na nowo przywarlem do jej ciala. Lezelismy tak przez chwile, po czym ciotka wstala i zniknela w lazience. Nie wrócila juz do lózka, a ja zasnalem i spalem prawie do poludnia.

Wstalem, przeciagnalem sie i rozmarzylem sie nad tym, ze jeszcze dzis zalicze ciotke po raz d**gi. To, co przezylem bylo wspaniale, ale w moim ciele juz narastala chec na kolejne doznania. Slusznie zakladalem, ze to, co odkrylem to jedynie skrawek góry lodowej, jaka jest sex.
Sniadanie juz na mnie czekalo. Kanapki przykryte talerzem i gotowa do zalania kawa. Nastawilem czajnik i zaczalem szukac cioci. Dom byl pusty, samochód stal na podwórzu a na prace w szklarniach bylo zdecydowanie za goraco. Spojrzalem na termometr i zobaczylem wdzieczne 27º C w cieniu. Znów zapowiadala sie przyslowiowa „parówa”. Gdy zawial lekki wiatr, powietrze wydawalo sie wydobywac z jakiejs wielkiej dmuchawy, nastawionej na grzanie. Ciotka wrócila po chwili. Jak sie okazalo byla w ogródku, gdzie zbierala warzywa.
– Dzien dobry ciociu. Jak ci sie spalo? – zapytalem w przyplywie swojej nowej, „meskiej” dumy.
– Dobrze – odpowiedziala i wymownie spojrzala mi w oczy.
Zobaczylem w nich dokladnie to, czego sie spodziewalem. Lekki usmieszek, przekora i to cos, co sprawialo, ze chcialem podejsc do niej zlapac ja za tylek i znów doprowadzic do orgazmu.
– Dzis mamy calkowicie wolny dzien? – zapytalem zjadajac ostatnia kanapke.
– Tak, dzis mozemy poleniuchowac.
Gdy ciotka nazywala praca dwie maksymalnie trzy godziny dziennie spedzone w szklarni to juz rozumialem skad miala tak delikatne dlonie i tak czyste paznokcie. Zaniosla warzywa do kuchni i siadla naprzeciw mnie przy stole.
– Wlasciwie to mamy mala rzecz do zrobienia – stwierdzila po chwili – jak sie uspokoi ten upal to pojedziemy na male zakupy.
Nie mialem nic przeciwko temu, wiec po zjedzeniu lekkiego obiadu okolo 16.00 wyjechalismy do miasta. Nie wiedzialem gdzie jedziemy i co bedziemy kupowac, ale wyjazd wydal mi sie ciekawa odmiana.
Cale tamto popoludnie pamietam jak bylby to teledysk zawarty w filmie mego zycia. Patrzac na tamten dzien, nie pamietam, o czym rozmawialismy, a jedynie slysze muzyke. Pojechalismy na lody, chodzilismy z nimi po parku, siedzielismy na lawce, rozmawialismy i podziwialismy fontanne wraz z plywajacymi tam labedziami.
Potem sklepy, gdzie ciotka przymierzala jakies rzeczy. Pamietam jak dyskretnie zagladalem do przymierzalni. Miala na sobie biale koronkowe majtki z przeswitujacym materialem z tylu i z przodu. Odganiala mnie smiejac sie i wypowiadajac slowa, których nie pamietam, bo wszystkie dzwieki byly wtedy ta spokojna, lekka muzyka. Wchodzac do przymierzalni krecila ponetnie tylkiem, puszczala mi oczko i zachecala do zagladania. Nioslem jej siatki z zakupami od jednego butiku do d**giego.
Za kazdym razem, gdy na rekach czegos mi przybywalo, to cierpliwosci dla odmiany mi ubywalo. Przewracalem oczami i cos mówilem, ale ona tylko sie usmiechala, mrugala zalotnie i wysylala mi calusy.
.
Gdy wracalismy do domu, slonce chylilo sie ku zachodowi, a asfalt wciaz oddawal cieplo nagromadzone przez caly upalny dzien. Znów z glosników poplynal George Michael i obydwoje jakbysmy sie troche zamyslili.
Gdy wrócilismy do domu bylo juz chlodno i calkiem przyjemnie. Odpoczywalismy na werandzie popijajac piwo i komentujac uplywajacy dzien. Ciotka smiala sie ze mnie i z mojego braku cierpliwosci. Ja natomiast nie moglem zrozumiec tak dlugich i tak niepotrzebnych zakupów.
Smielismy sie z siebie nawzajem i dokazywalismy jak para starych znajomych lub nawet kochanków. Czulem sie wówczas jakbysmy znali sie od wielu lat i to nie tak jak mialo to miejsce w rzeczywistosci, ale inaczej. Bylo to tak, jakbysmy byli razem nie tylko w jednej klasie, ale i jednej paczce. Momentami wydawalo mi sie, ze jestesmy w stanie rozumiec sie bez slów.
Nastal wieczór, a ciotka znów zaczela przegladac zakupione rzeczy.
– Co myslisz o tej spódnicy.
Szary material byl dla mnie niczym innym jak spódnica.
– Bardzo ladna – odpowiedzialem spogladajac na nia przez ulamek sekundy.
– Nawet nie spojrzales – skarzyla sie – A ta?
Moja reakcja byla podobna. Nagle ciotka bezceremonialnie zaciagnela bluzke pokazujac mi piersi okryte stanikiem. Popatrzyla na mnie z triumfalna mina.
– Tylko to jest w stanie przyciagnac twoja uwage? – stwierdzila, a nastepnie odpiela guzik i rozporek spódnicy.
Material powoli zjechal z jej bioder i opadl na podloge. Efekt jej zabiegu byl od razu widoczny. Siadlem wygodniej na kanapie i zaczalem wpatrywac sie w jej cialo. Ciotka widzac moje zainteresowanie oparla nogi na biodrach i zapytala:
– To, która jest najladniejsza?
Naprawde zaczalem sie nad tym zastanawiac. I przeciagalem wzrokiem z jednej na d**ga.
– Ta biala – zawyrokowalem.
Ciotka wziela w reke spódnice i zaczela naciagac na nogi. Zapiela ja i zakrecila sie w miejscu prezentujac sie z kazdej strony. Bialy material doskonale przylegal do jej ciala, uwydatniajac kobiece okraglosci. Znów zaczalem odczuwac to mrowienie i napór na material spodni.
– Podejdz blizej – poprosilem i zaczalem ugniatac jej miekka lecz sprezysta pupe. Siegnalem pod spódnice.
– Nie tak szybko – wycofala sie, by przebrac sie w kolejna kreacje.
Kolejna sliwkowa spódnica byla cienka, przewiewna i siegala lekko za kolana. Ciotka niczym rasowa modelka przeszla sie do przodu, do tylu, wypiela biodro i puscila w moja strone calusa. Coraz mocniej zaczalem odczuwac podniecenie. Gdy sie zblizyla pociagnalem krawedz kreacji i zajrzalem pod spód. Ciotka odruchowo zacisnela nogi, a ja zlapalem ja i przyciagnalem do siebie.
Naciagnalem sobie spódnice na glowe, a moja twarz znalazla sie kilka centymetrów od jej krocza i bialych koronek. Zlapalem za posladki i wjechalem pod opinajace je majtki.
– Tomek… – uslyszalem z wyrazem oburzenia i zaskoczenia – przestan.
Ciotka nie chciala bym przestal. Nie cofnela sie, a jedynie polozyla rece na mojej glowie. Przykrylem sie jej spódnica niczym welonem. Nie widzialem nic oprócz ud i tych miekkich koronkowych majteczek. Zlapalem za krawedzie i powoli sciagnalem w dól. Ciotka sie nie opierala i gdy material dotarl do jej kostek podniosla kolejno nogi bym mógl je odlozyc na bok.
Przed oczami mialem jej kwiatuszek i od razu zachcialem go pocalowac. Przywarlem ustami do krawedzi jej kwiatu i zaczalem ssac. W odpowiedzi uslyszalem jekniecie, a nogi jakby lekko sie pod nia zalamaly i troche bardziej rozszerzyly.
Mój jezyk krazyl wokól tej malej jagódki, która dawala jej tyle przyjemnosci. Nie widzialem jej twarzy, ale wyobrazalem ja sobie z zacisnietymi oczami i szeroko otwartymi ustami. Oddech i jeki ciotki stawaly sie coraz gwaltowniejsze i coraz glosniejsze. Podobnie bylo z rekami zacisnietymi na mojej glowie. Kazdy dobrze wykonany ruch oznaczany byl zacisnieciem jej palców i przycisnieciem do swego ciala. Mialem wrazenie, ze chce, aby moja glowa znalazla sie jeszcze glebiej jej wnetrza. Ruchy bioder przypominaly te, które wykonywala, gdy smarowalem ja olejkiem.
Postanowilem urozmaicic zabawe. W czasie, gdy mój jezyk zataczal szalone kregi jeden z palców bezceremonialnie wtargnal do jej srodka. Byla jeszcze bardziej miekka i goraca niz ostatnio. Zaginalem palec, jakbym chcial przywolac blizej jej glebsze partie.
– Aaaa – ciotka wrecz krzyknela.
Zaczela osuwac sie na stól. Uslyszalem szelest przesuwanych naczyn i tlumione okrzyki. Polozyla sie na stole i podniosla nogi do góry. Jej spódnica opadla na brzuch i odslonila moja twarz wpieta pomiedzy jej nogi. Nie przestawalem w wysilku, by znów zakosztowala slodkiego orgazmu. Lizalem ja, ssalem i gryzlem na zmiane, a palec caly czas wiercil sie w jej wnetrzu.
– Chodz do mnie – wydyszala i podciagnela moja glowe do siebie.
Wzrok miala bladzacy i zamglony, a usta wilgotne i lekko uchylone. Zaczesalem jej wlosy by odslonic cala twarz nastepnie zblizylem sie do niej i pocalowalem. Nasze jezyki spotkaly sie, a ja mialem wrazenie, ze próbuje czegos niezwyklego. Nie bylo tam smaku, jaki mozna by znalezc w potrawie, winie, czy w najlepszych owocach. To bylo cos zywego, co mozna posmakowac, ale czego nie da sie zjesc.
Gdy usta zwarly sie w jedna calosc, ciotki rece nerwowymi ruchami zaczely sciagac mi spodenki i majtki. Czulem, ze nie moze sie doczekac az w nia wejde. Zlapala za mego juz w pelni naprezonego czlonka i nakierowala na swoje wnetrze. Przytulila mnie nogami a ja nieco mimowolnie wszedlem w nia.
– Tak… mocniej – jeknela mi do ucha.
Jej glos pomieszany z przyspieszonym oddechem wydal mi sie tak seksowny, ze nie moglem postapic inaczej. Moje biodra zaczely bombardowac jej uniesione nogi i tylek. Lezalem na niej, calowalem usta, oczy, policzki i nos. Chcialem byc wszedzie i to dokladnie w tym samym momencie.
Odchylilem sie by obejrzec cale jej cialo. Zsunalem z niej biustonosz i zlapalem za piersi. Caly czas mocno poruszalem sie spelniajac prosbe ciotki. Zlapalem jej nogi i oparlem je na swoich ramionach.
Wsród jeków zaczely dominowac klapsy, jakie wydawaly nasze stykajace sie ciala. Zlapalem za jej uda i jeszcze mocniej dobijalem jej cialo do swego.
– Jeszcze!!! Jeszcze!!! Tak!!! – ciotka dochodzila. Widzialem to na jej twarzy.
Jej cialo zaczelo drzec, a rece szukaly czegos, co moglaby zgniesc i poszarpac. Zlapala moja reke i wpiela tam paznokcie. Krzyknalem, ale nie przestalem jej zadowalac.
– Aaaa… taaak… – odgiela glowe do tylu i wydala krzyk, jakby chciala oznajmic calemu swiatu swe uniesienie. Po chwili juz tylko glosno oddychala, a jej nogi zaczely powoli opadac. Zgialem je wpól, bo poczulem, ze sam zblizam sie do szczytu.
Przezywajac orgazm opadlem na nia i ostatkami ruchów uwolnilem swoje nasienie. Znów zaczelismy sie calowac. Teraz wiem, ze pocalunek jest najlepszym wybrzmieniem seksu. Uspokaja i ponownie zbliza kochanków. Lezalem na niej az nasze oddechy uspokoily sie, a mój maly powrócil do spoczynkowych rozmiarów.
Gdy wstalem bylem slaby, ale przepelniony przyjemnym spelnieniem. Usiedlismy na kanapie wtuleni w siebie patrzelismy w postepujacy wieczór. Siedzielismy tak z pól godziny nic nie mówiac, a jedynie czasami wymieniajac sie pocalunkami. W koncu ciotka wstala i zniknela pod prysznicem. Odswiezylem swe cialo zaraz po niej i znów wyladowalismy na kanapie, tym razem przed telewizorem.
Nie pamietam, co nadawala telewizja, bo caly czas rozmawialismy. O studiach, o podrózach, o jedzeniu, o ciotce, o mnie i o czym tylko sie dalo. Polozylismy sie spac grubo po pólnocy. Dzis juz nie kazala mi isc do siebie. Przytulilem sie do niej i zasnalem wyjatkowo spokojnym snem.

Wstalem, gdy slonce bylo juz wysoko. Ciotka zapewne juz od dawna byla na nogach. Ubralem sie i poszedlem do kuchni. Siedziala tam i czytala jakas ksiazke. Jej dlugie nogi spoczywaly na tym samym pufie, który niedawno stal na werandzie. Ubrana w jedna ze swych nowo zakupionych spódnic i kolorowa koszulke prezentowala sie jak studentka ostatniego roku. Przystanalem chwile w drzwiach i oparty o futryne podziwialem jej urode.
Po raz kolejny zauwazylem, ze miala naprawde piekne wlosy. Czarne loki blyszczaly opuszczone swobodnie na ramiona. Ten jej lekko garbaty nosek. Tak bardzo dodawal jej nie tylko urody, ale tez i charakteru. Brazowe, piekne oczy i te usta… Teraz, gdy poznalem jej cale cialo wydawalo mi sie jeszcze doskonalsze i jeszcze piekniejsze.
– Dzien dobry – powiedzialem i pocalowalem ja.
Ciotka miala dziwna mine. W jej oczach zauwazylem cos na ksztalt smutku.
– Cos sie stalo? – zapytalem.
– Wlasciwie to nic. Dzwonila twoja mama… przyjada jeszcze dzis.
Ciotki stwierdzenie zadzialalo na mnie niczym dzwiek igly sciagnietej nagle z plyty gramofonu. No tak, byl przeciez piatek, jak ten czas szybko minal? Mialem nadzieje, ze przyjada po mnie w sobote, a moze nawet w niedziele. Niestety oni tez chcieli zapewne troche odpoczac od upalów i miejskich blokowisk. Stracilem dobry humor i rozumialem, czemu ciotka nie tryska optymizmem.
– Chodz, pomozesz mi w szklarni – powiedziala ciotka, gdy skonczylem sniadanie.
Bez slowa zgodzilem sie. Dzis nie bylo juz tak goraco. Bylo sporo chmur i wial lekki wiatr. W szklarniach za to bylo jak zwykle goraco. Na szczescie praca nie byla ciezka. To przyniesc, to zaniesc, to poukladac. Pracowalismy prawie godzine, malo rozmawiajac. Po wszystkim napilismy sie piwa i szczerze mówiac pierwszy raz calkowicie mi nie smakowalo.
W nieco grobowej atmosferze przygotowalismy obiad. Rodzice przyjechali punktualnie o 16.00. wprost na gorace kotlety i dymiace ziemniaki. Siedzielismy prawie do 18.00 a ja nie wiedzialem, o czym i jak rozmawiac.
Ciotka i matka (jak zwykle) nie mogly sie nagadac. Plotkowaly o wszystkim, o czym sie dalo. Od aktorek i dziennikarek po sasiadów i znajomych. Nie bardzo widzialem sens sluchania tego wszystkiego, wiec wybralem sie na dlugi spacer.
Po powrocie sytuacja sie nie zmienila, wiec wypiwszy dwa piwa i obejrzeniu jakiegos filmu, podszedlem spac.

Sobota minela mi w miare szybko, tylko dlatego, ze przypomnialem sobie o wedkach wuja i pobliskiej rzece. Przyszlo ochlodzenie, wiec kilkugodzinne lowienie nie bylo meczace. Kolacja ze swiezych ryb smakowala wyjatkowo. Wszyscy zajadali sie nimi oprócz mnie. Zjadlem dwa kawalki i tak naprawde byl to jedyny posilek, jaki zjadlem tamtego dnia. Wieczorem troche dluzej ogladalem telewizje wpatrujac sie w jakis horror kina nocnego.

Nastala niedziela i dzien wyjazdu. Zrobilo mi sie troche smutno, a w pewnym momencie wrecz przykro. Nie dlatego, ze dzis mialem wyjechac, ale ze nie bedzie mozliwosci odpowiednio pozegnac sie z ciotka.
Przeciez byla to moja pierwsza kobieta. Pierwsza, która zrobila mi dobrze, pierwsza, która miala mego malego w ustach i pierwsza, która sprawila, ze moglem sie czuc prawdziwym mezczyzna. Caly dzien szukalem okazji by byc, choc kilka minut sam na sam i by móc chocby porozmawiac. Niestety zwyczaj uchylonych drzwi i matka, która najwidoczniej zgromadzila nadzwyczajna ilosc plotek zniweczyla moje starania.
– Dam wam troche warzyw – powiedziala ciotka.
– Pomoge ci – zaproponowala matka.
– Daj sobie spokój, od czego mamy Tomka.
Niemal sila usadzila matke na krzesle i kiwnela na mnie, bym udal sie za nia w kierunku szklarni.
– Wez koszyk – powiedziala i po chwili zniknelismy po d**giej stronie podwórza.
Przeszedlszy kilkanascie kroków i upewniwszy sie, ze moi rodzice nas nie widza. Zaczelismy sie calowac. Zadne z nas nic nie mówilo. Nasze ciala, gesty, ruchy wspólgraly ze soba jakby tanczyly do tej samej muzyki.
Sciskalem jej plecy, tylek i ramiona. Obydwoje kipielismy z pozadania. Chcialem jak najszybciej ja miec. Podobnie ciotka. Chwycila za pasek i zamek dzinsów, a ja rozpoznalem te same nerwowe i drzace ruchy. Sciagnela mi spodnie wraz z majtkami. Mój czlonek zdazyl sie juz napiac i wyskoczyl gotowy do pracy.
Kucnela i zlapala go w swoje usta. Ssala jakby byla w nim jakas zyciodajna sila, a ona sama smiertelnie jej potrzebowala. Z kazda sekunda roslo moje napiecie i podniecenie. Rozgladalem sie w kierunku wejscia, ale na szczescie nikt nie nadchodzil. Podnioslem ciotki twarz i zaczalem calowac.
Tymczasem ona siegnela do swoich majtek i sciagnela je do kolan. Nastepnie odwrócila sie do mnie tylem, zadarla spódnice i wypiela tylek. Oparla sie o jeden ze stolów i czekala na mego czlonka.
– Oooo – jeknela, gdy w nia wszedlem.
Posladki w tej pozycji wygladaly nieziemsko. Jakby dwie oddzielne kule polaczone dziurka pupy i platkami jej kwiatuszka. Rozstawila nogi napinajac wiszace na kolanach majtki. Zaczalem szybkie ruchy, uwazajac by nie uderzac do konca i nie wydawac zdradzajacych nas dzwieków.
Ciotka zaciskala wargi, tlumiac rozkosz i jedyne, co bylo slychac to nasze wspólne urywane, przyspieszone oddechy. Wpatrywalem sie w te przesliczne doleczki nad posladkami i w mego malego znikajacego, co chwile w jej wnetrzu. Bylo mi bardzo dobrze. Siegnalem do piersi, a ciotka szybko podciagnela stanik, bym mógl piescic ja takze i tam.
Zblizalem sie do konca. Ciotka schowala glowe w ramionach i stanela na palcach. Przyciszony i znacznie dluzszy jek zaswiadczyl o jej orgazmie. Nogi jej drzaly, a rece zacisnely sie na krawedzi stolu.
Nie minelo kilka sekund i sam zblizalem sie do konca. Scisnalem jej biodra i osiagajac orgazm, wbilem sie w nia kilka razy najdalej jak potrafilem. Zadarla glowe i spojrzala na mnie przez ramie. Miala otwarte usta, przymruzone oczy i wlosy na calej twarzy. Przycisnalem ja do siebie i wyprostowalem. Zasmiala sie, gdy ugryzlem jej ucho.
– Musimy szybko nazbierac warzyw…
No tak, ciotka ma racje. Nie moze nas byc zbyt dlugo, choc nie wiem czy matce lub ojcu przeszloby przez mysl, co moze sie teraz dziac pod szklem. Ciotka naciagnela na tylek majtki i poprawila wlosy. Po chwili zbieralismy cebule, czosnek i ogórki. Gdy wrócilismy pod dom, schowalem sie do srodka bojac sie, ze moja twarz wszystko zdradzi.
Nie minela godzina i siedzialem z rodzicami w samochodzie. Na pozegnanie mocno ja scisnalem, dokladnie tak jak robilem to kiedys, gdy bylem maly. Ona machajac mi na pozegnanie mrugnela okiem i poslala mi calusa. Móglbym przysiac, ze w momencie, gdy samochód ruszyl zobaczylem blysk lzy w jej oku…

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir