Karolina i Robert. 12

Karolina i Robert. 12
Jadac winda czulam sie wyjatkowo… zupelnie obcy faceci, wielcy biznesmeni, którzy maja kasy jak lodu, którzy kiwna, a dziewczyny leca… a jednak nie… sa normalni, zwyczajni, ze swoimi klopotami i swoim zyciem…
Nie wiem jak Filip, ale zaraz sie dowiem, czy nie bedzie zdradzac zony z laska z Polski.
Tylko zasugerowalam seks w zartach… a polecialo… wyglodniali jak zwierze lowne…
Gdy wyszlam z holu mialam wrazenie, ze ktos mnie obserwuje… i ze to jest Robert… ale chyba nie… a moze ?
Nie powiedzialam mu, ale w torebce mam majteczki, na po… czasami sa przydatne…

Pierre stal przy drzwiach mercedesa… usmiechal sie… i trzymal wielki bukiet róz…
– Uwielbiam róze, a czerwone w szczególnosci, dziekuje…
– Dla ciebie z podziekowaniami… za…
– Nie trzeba… wiem…
Pocalowalam go w policzek…
Filip kierowal…
Oczywiscie siadajac nie zwracalam uwagi na sukienke… i wystajace ponczoszki…
– Jestes olsniewajaca…
Filip cos powiedzial…
– On mówi tylko po francusku, kilka slów zna po angielsku… bede czasami tlumaczyc…
– Pierre, nie trzeba, duzo rozmawiac nie bedziemy, a jezyk ciala znam doglebnie…
Zawstydzil sie…

– Ty naprawde nie masz stycznosci z kobietami ?
– Niestety, sami faceci, budowlanka to dzial meski… i jestem niestety niesmialy…
Podsunelam sukienke do góry i wzielam jego reke kladac ja na kolanie…
– Czas to zmienic…
– Jak ty mozesz robic to tak naturalnie… przy tobie przestaje sie wstydzic…
Oczy Filipa lataly dookola… biedak… zaraz to nadrobimy…
Trzymal dlon na kolanie i nic…
– Jestem cala ciepla i dostepna…
Przesunelam ja do góry…
Zadrzal…
– Ja naprawde… nie robilem tego…

– Dwa lata i juz wystarczy… czas zaczac sie bawic…
Pomyslalam o jego zonie…
– My i tak juz od wielu lat… nie…
– Biedaku, ale nie zapomniales, prawda ?
– Nie… ale dziwnie mi…
– W lazience dales rade…
– Prawie tam umarlem czekajac na ciebie… nie moglem sam uwierzyc, ze odwazylem sie podejsc do tych drzwi… zaschlo mi w buzi jak wyszlas…
– Zauwazylam, ale nie martw sie, jestem dobrze wyksztalcona z psychologi i nie tylko, nie zawiode was…
– My boimy sie o siebie…

– A Filip w jakiej jest sytuacji ?
– Od czterech lat w separacji… nie moga sie dogadac w sprawach finansowych…
– Normalne…
– Zaczynali bardzo biednie, ona prowadzila ksiegarnie, a on budowal ze mna firme… jej ksiegarnia upadla, a z jego firmy chce prawie calosc… bo na dzieci…
– A ile maja ?
– Dwójke doroslych, ale nie pracuja, bo i po co… ojciec ma… placi jej duzo kasy, ale firmy nie odda, to nasze dziecko, tylko by ja zniszczyla….
– Widzisz, a mój maz bierze mnie na wspólnika, bo tak mi ufa…
– Zazdroszcze mu… a tak na marginesie… co mu powiedzialas, ze wychodzisz… ?
– Razem z nim pisalam smsa do ciebie i oczywiscie wie, ze jade z wami na ostry seks…

Prawie zakrztusil sie wlasna slina…
Musialam go uderzyc… az Filip zawolal…
Zaczal mu tlumaczyc, ciagle kaszlac…
Krzyk Filipa zrozumialam… nie mógl uwierzyc…
– Spokojnie, mamy taki uklad…
– Jaki… prawie krzyknal… ?
– Ja daje dupy komu chce, ale potem mu opowiadam…
– O lazience tez mu powiedzialas ?
– Oczywiscie… juz w samochodzie…

– Ale wstyd, jak mu spojrzymy w oczy… ?
– Prosto.
– A jak nie podpisze z nami umowy, ale spieprzylem… ale jestem glupi…
– Ciekawe, on mówil o mnie dokladnie to samo, ze spieprzylam umowe, ze sie wycofacie…
– Ale numer, tak mi wstyd…
– Jak stales i czekales na mnie przed lazienka, to nie miales skrupulów, myslales, ze sie nie wyda, ze zerzniesz kurwe z Polski i po temacie, a tu zonk…
– To nieprawda, wcale tak nie myslalem, zrobilem cos wbrew sobie i nawet nie wiem, dlaczego sie odwazylem… to przez ciebie… jestes… nasz cos takiego…. trudno to ujac…
– Oj, Pierre, to jest kobiecosc… ja mam to naturalnie…
– Wlasnie widze… ale Robert… ?
– Tylko na takiej zasadzie daje dupy… gdy sie nie zgodzi, to nie daje…
– A skad wiedzialas, ze sie zgodzi ?
– Jestem kobieta, Polka, nie jestem glupia, ani tepa, mam swoje zdanie i czasami gram jak mi sie podoba… troche mnie okrzyczal, ale obciagnelam mu i potem zerznelam… jak sie spuscil, to juz bylo dobrze…
– O mój Boze… ale ty jestes…
– Wiem, jestem wyjatkowa i dzisiaj wam to pokaze…

Podciagnelam sukienke zupelnie do góry… wygolona cipka wygladala zajebiscie… jednak lubie na lyso…
Rozszerzylam nogi… zapachnialo czystoscia…
– Mozesz zaczac mnie piescic…
Dotknal palcem…
– Poprosze jezykiem…
Zsunelam sie na siedzeniu i lekko podnioslam…
Filip ledwo kierowal, tak sie wyginal… aby zobaczyc… pogrozilam mu placem… i pokazalam na droge…

Jezyk dotknal cipki… wszedl miedzy wargi… dotknal mojego goraca… bo juz od dawna mialam jazde…
Pewnie nie mniejsza niz Robert… draznienie go i swiadomosc jak to na niego dziala, równiez na mnie wplywa… jego stan ducha jest dla mnie tak samo wazny, jak dobre pieprzenie… a jego podniecenie dziala na mnie jak afrodyzjak….
Wiem, ze teraz cierpi z podniecenia, a mysl… jak mu bede opowiadac, dodatkowo drazni moja swiadomosc…

On robi mi mokro i moja cipa to samo robi….
– Pieknie pachniesz… i twoja cipka jest taka ladna… jak u dziewczynki….
– To piesc, ona oczekuje tego…
Podnioslam jedna noge na oparcie Filipa… zobaczyl to… a cipka otworzyla swoje platki…

Teraz jego jezyk swidrowal moje wnetrze i moja glowe…
Jezu… jak ja uwielbiam rosnace podniecenie… jest jak narkotyk…
Wszystko mi rozluznia… czuje jak plynie w zylach… jak wali w serce i odurza glowe…
d**ga noge polozylam na jego plecach… zlapal mnie za bioderka i pociagnal do siebie… lizal pierwsza klasa… delikatnie, jednostajnie… mokro… bez gwaltownych zmian…. oj… dlugo nie pociagne…
Tez pachnie dobrze, mesko… jest elegancki… bez garnituru, ale w bialej koszuli… lubie luksus…
Jestem towarem z najwyzszej pólki i tego tez wymagam….
Chociaz… czasami… lubie zeszmacenie… ale na poziomie… a nie jak Anka, w melinie… albo w branie… brr…

Cholera, naprawde robi to dobrze…. widze chmury na niebie, obrazy mijaja… a ja odplywam coraz szybciej… pozwolic mu… czy poczekac… ?
Jestem mistrzynia orgazmów… moge ich wiele… zaczelam sie napinac, jego glowe docisnelam do cipki… i zaczelam pracowac biodrami… mysle, ze wiedzial o co chodzi… bo nie przestawal….
I tego mi trzeba bylo…
Dostalam pieknego… i tak cieplego…
Lizal mnie nadal… a ja pojekiwalam sobie cichutko…
Zaczelam go czochrac… spojrzal sie… i oddal mi usmiech…
– Dziekuje… byl cudowny…
– Ja równiez dziekuje… zawsze to lubilem robic… kiedys to podobalo sie mojej…
– Mi spodobalo sie teraz…
– Jeszcze cie wylize…
– Obiecujesz ?
Kiwnal glowa i zanurzyl sie ponownie….

Zaczelismy dojezdzac do jakiejs posiadlosci…
Filip cos powiedzial… i Pierre przestal…
– Jestesmy u mnie, nikogo nie ma, sluzba dostala wolne…
Sluzba, to mi nie przyszlo do glowy… ale przy takiej chalupie to rozumiem…
Cholera, jego dom to prawie palac… wielki jak nasze 5 domów… albo 8… bardziej…

Poprawilam sukienke, Filip otworzyl mi drzwi… patrzyl sie jak wilk… glodny wilk…
Dotknelam jego policzka i pocalowalam w usta…
Ale zdziwienie w oczach…
Ja nikogo nie zaniedbuje…
Wzielam go pod pache i poszlismy za Pierre…

Przeszlismy przez hol, wielki jak nasz dól domu… potem po schodach, az doszlismy do sypialni, na srodku stalo wielkie lózko…
Zaczelam sie rozbierac… moja cipka ciagle pulsowala, domagala sie wprawnego jezyka i kutasa… a oni patrzyli sie dziwnie…
– Nie krepujesz sie ?
– Zaraz bedziecie mnie zapinac i mam sie krepowac swojego zajebistego ciala… ?
– No… no…
– Wasze tego nie robily ?
– Nigdy, zreszta…
Machneli reka…
– No co mozemy sobie pozwolic… ?
Podoba mi sie, ze nie traktuja mnie jak zwyklej kurwy… panienki z kraju na wschód…
– Na co macie ochote… jestem do dyspozycji…
Niestety, zabrzmialo to jakbym jednak byla kurwa…
– Ale wiesz, wstyd nam troche przed Robertem, bedziemy robic duze interesy, przez wiele lat…

O… dowiaduje sie zupelnie nowych rzeczy, o tym nie bylo mowy we wstepnej umowie… Juz podjeli decyzje o wspólpracy na lata… nie powiem, jako przyszla wspólniczka dostalam wazne informacje….
– Jestem kobieta o wielu twarzach… nie musicie sie krepowac.. jesli chcecie spelnic jakies fantazje to slucham… nie lubie tylko chamstwa…
– Nigdy nie smielibysmy sie… nasza wspólpraca nie moze ….
– Sprawy zawodowe niech nie mieszaja nam przyjemnosci, w sprawach seksu jestem kobieta do rzniecia, a w interesach do negocjacji…
– Ale mamy slabosc do ciebie i to wplywa na nas… i to bardzo…
– A ja mocno to rozgraniczam, dzisiaj jestem panienka i tak mozecie mnie traktowac..
– Ja… zaczal Pierre, wole po ludzku… ale Filip chcialby, abys ubrala te podkolanówki… zawsze chcial miec studentke…do wyruchania…
– A moze dziewczynke… ?
– Nie jest zbokiem, a tym bardziej pedofilem, ale lubi niewinnosc…

– Nie ma sprawy…
W minute stanelam zupelnie naga przed nimi… i swobodnie zaczelam ubierac biale podkolanówki, takie w kolano…
– Buty ?
– Nie trzeba… odpowiedzieli…
Stali i patrzyli sie na mnie jak zaczarowani…
– Ale jestes piekna…
– To wasz pierwszy raz, prawda ?
– Tak, jestesmy w tej kwestii prawiczkami…
– To mozecie mnie rznac bez gumy i zlewac sie tam gdzie chcecie…
– Do srodka tez ?
– Tez…
– Nie zajdziesz w ciaze ?
– To obiecalam mojemu mezowi, nie bójcie sie, mimo wszystko jestem bogata kobieta… jak na warunki w naszym kraju, nie wspominajac o mezu…
– Nie smielibysmy sie, chociaz w razie czego, nigdy nie uciekamy od problemów…
– Nie bedzie ich…
Pierre wytlumaczyl Filipowi wszystko, a jego usmiech potwierdzil, ze mu sie podoba…

Podeszlam do nich i objelam obydwóch… pocalunki poszly na zmiane…
Ich dlonie, szczególnie Filipa poszly od razu na tylek…
Zaczal obejmowac moja glowe i calowac namietnie… a Pierre dorwal sie do tylka…
Caly czas byli w koszulach… lubie tak… poczulam jezyk na tylku, jakby chcial podziekowac za seks w restauracji… wypielam sie…
Filip doszedl z pocalunkami do piersi, a ja zaczelam dochodzic do jego rozporka…
Byl wyraznie zawstydzony… biedacy, taka kasiorka, a tacy wycofani z zycia…
– Rozbierzcie sie…
Stalam naga i czulam sie zajebiscie…. cyc do przodu i tylek do tylu…

Pierre pierwszy sciagnal spodnie… kleknelam i wzielam od razu calego…
Nie wiem kto jeknal, ale smialam sie w srodku… oj zobaczycie chlopcy dzis duzo ciekawych pozycji…
Nie stal mocno, ale okazal sie calkiem przyjemny i wcale nie maly…
Próbowal walic sobie, ale moja reka byla szybsza… obciagalam i walilam…
Filip dotykal tylka ze szczególnym uwzglednieniem srodeczka… zaloze sie, ze ich damulki nigdy im nie daly, a oni nigdy nie zaproponowali… wypielam sie, niech sie uczy…

Oparlam sie o uda Pierre i sama buzia obciagalam jego kutasa… stal w polowie, bylo bardzo fajnie…
Filip dotykal piersi, szyki, pleców, tylka… zaczal cos gadac po francusku…
– Komplementuje twoje obciaganie i perfekcyjne cialo… dla niego i dla mnie jestes idealna… nie za chuda i nie gruba… ciasteczko…
– Merci… to jeszcze znam…
Kutas zrobil sie przyjemnie gruby, zaczelam sie podniecac… kleczalam przed obcymi facetami, oni juz mnie kochaja… a ja robie to co lubie najbardziej… daje sie wykorzystywac…
Na razie sa grzeczni, ale jak im pusci, to moze bedzie lepsza zabawa…
O… Pierre zaczal ruszac biodrami i polozyl reke na glowie…
Na razie delikatnie, wiec sama zaczelam wkladac glebiej… nawet nie krztuszac sie… wchodzil idealnie…
Mocniej docisnal i przyspieszyl biodra… jego oddech … wyrwalam sie… zaraz sie zleje… nie tak szybko…
– Powoli… mamy czas…

Skierowalam glowe w strone d**giego…
Jeden byl wniebowziety, d**gi jeknal w niezadowoleniu…
Kazdemu po równo…
Spojrzalam sie w oczy Filipa… blyszczaly od radosci… rozbieral sie powoli, a ja wykrecalam glowe, aby dochodzic do jego brzucha, bo kutas wyraznie mniejszy…
Katem oka zauwazylam, ze Pierre tez sie rozbiera…
Teraz Filip dolaczyl reke… i dociskal coraz bardziej… podniecenie robi swoje… a ja… pozwalalam mu…
Podobaly mi sie te kutasy, nie staly za mocno, a wtedy ciagniecie jest duzo bardziej przyjemnie…
Dotknelam cipki… wiedzialam, ze bedzie mokra… ale ona plynela… jeszcze ja sie zalatwie…

Teraz poczulam d**ga reke na glowie… Pierre dociskal… zaczelo sie… sa podnieceni na maksa i przestaja sie kontrolowac.. wchodzi dominacja… chec wykorzystania suczki, która daje sie wykorzystac..
W to mi graj… a dociskaj… biore calego… i nie jecze…
O… musze troche dodac aktorstwa…
Zaczelam jeczec… ze jest mi dobrze… i tak bylo.. ale troche na wyrost…
Zaczeli rozmawiac po swojemu… ale ich glosy byly przyjemne i zadowolone… nawet z podziwem…
– Filip nie moze uwierzyc, ze bierzesz mu calego kutasa do buzi…
– Robie to z wielka przyjemnoscia… mozecie mocniej wykorzystywac moja glowe i mocniej dociskac… podnieca mnie to…jak cholera…
Znowu wymienili kilka zdan… i Filip objal mnie dwoma rekoma i zrobil to na czym mi zalezalo… zaczal odbywac stosunek z moimi ustami…
Pierre dotykal piersi i calowal po szyi… by po chwili objac w pek moje wlosy i tez dociskal w rytm Filipa..

Naprawde podobalo mi sie to… wlozylam palce w cipke… wiele mi nie trzeba… dwa obce kutasy i kulturalne dlonie gwalcace moja glowe… to musi dzialac…
Rozluznilam sie, moja glowa tez, palce robily dobrze cipce… a kutasy glowie….
Niestety na nich tez to dzialalo… kutas niebezpiecznie zaczal twardniec… przerwa… wyrwalam glowe… za szybko na strzal…

Tez byl niezadowolony…
– Za szybko skonczycie…
– I co z tego… ?
– Mamy godzine na zabawe, a minelo 10 minut… cierpliwosci…
– Masz ladne oczy…
– To podniecenie… tez prawie odplynelam…
– Co mam zrobic, abys doszla…. ?
– Wystarczy wypieprzyc, ja zawsze dochodze, ale teraz jeszcze wy… co chcecie ?
– Obciagnij nam jeszcze, nigdy tyle nie miala w buzi moja zona przez cale malzenstwo…

Usiedli sie na lózku, jak kleknelam i bralam na przemian do buzi i do reki…
Oni jeczeli, moja cipka tez…
Po nastepnych 10 minutach stwardnieli do swoich granic… a moja cipa ryczala… i chciala, nawet bardzo…
Wspaniale miejsce, obcy kraj, urlop, eleganccy faceci, poziom, wszystko czego potrzebuje kobieta, aby dojsc…
Wstalam…
– Dotknie mnie ktos… ?
Obydwoje sie rzucili… zamknelam oczy… dlonie na brzuchu… w cipce… na tylku i prawie w dupce… dotknelam lechtaczki i zaczelam sie draznic…
Przyszedl szybki… i mocny…
Zamkniecie oczu wytezylo zmysly…
Byli wniebowzieci… calowali mnie po calym ciele…

Odwrócilam sie tylem do Pierre i nadzialam na jego kutasa… pierwszy niech bedzie wiekszy…
Filipa pociagnelam za reke, aby wstal i wzielam calego…
Zaczal od razu dociskac glowe… a niech szaleje…
Ale mial pelne jaja i duze… cala reka obejmowalam… slina leciala, tak ze byly cale mokre…
Caly czas cos gadal po swojemu… ale raczej to byly zachwyty…
Nie powiem, tez bylo mi dobrze i tez pojekiwalam… kutas wchodzil bardzo przyjemnie… dotknelam jedna reka muszelke… mokra i nabrzmiala…
Nie otwieralam oczu… i zaczal isc…
Robert mial racje… byle miec kutasa, byle pieprzyli… moje cialo i moja przyjemnosc…
Przyspieszylam reke… i poddalam sie swoim jekom…

Gdy przyszedl mój… odlecialam zupelnie… tak oddalam sie podnieceniu, ze nie poczulam jak Filip strzelil… akurat wciagalam powietrze… wiec strzal polecial gleboko…
Chcialam wytrzymac odruch kaszlu, ale sie nie dalo…
Jak biedacy sie przestraszyli… az glupio mi sie zrobilo…
– Przepraszam… zawolalam i pociagnelam go z powrotem do obciagania…
Przerwac facetowi w takim momencie to grzech…
Reszta mojego orgazmu przeleciala bez emocji… jakby stracony… ale zaraz nadrobie…

A Filip krzyczal… trzymalam go mocno za jaja i nie puszczalam, niech zapamieta sobie te chwile do konca zycia…
Obciagalam i polykalam…
Lizalam i calowalam… az odpuscilam…
Jego gadanie po francusku bylo niezrozumiale, ale do pojecia… byl zadowolony…
Zachwyt i podziekowania dla mnie…
Pocalowal mnie… pewnie pierwszy raz w swoim zyciu i sie nie wstydzil…
Potem usiadl sie obok nas…

Przekrecilam sie do lezenia, polozylam glowe na jego biodrach i znowu wzielam sie za lizanie… delikatnie… jajeczka, uda, brzuch, czasami brodawki… a Pierre jechal mnie od tylu…
Moja glowa czasami latala jak pilka, ale bylo fajnie… mialam scisniete uda, cipka byla ciasna i jego fajny kutas robil dobra robote…
Dotykal wiele moich wrazliwych miejsc, zreszta cala jestem wrazliwa… po d**gim czekam na trzeci, wiec kwestia tylko poczekania…
Jaja Filipa nadal pozostawaly duze, fajne w dotyku sa i ciagle nabrzmiale… lizalam je z wielka przyjemnoscia…
I ta przyjemnosc dotykala cipki.. poczulam… szedl…
Zaczelam naciskac dupka w strone Pierre, jego reka na biodrze parzyla… a gdy przesunal ja na piers… doszedl mój….
Polknelam Filipa po sama jaja…. wygielam sie…. obydwoje powinni wiedziec, co sie dzieje….
Ich komentarze potwierdzaly…

– Karolino ?
– Tak, Pierre ?
– Ja juz nie moge wytrzymac…
– To lej gdzie chcesz…
– Chcialem d**gi raz w dupke… ale nie wytrzymam…
– Lej w goraca cipe… chce cie tam… oddaj sie mi…
– O Boze… jestem zalatwiony…

Zaczal lac…
Wyciagnelam reke do tylu i docisnelam jego biodro.
Filip lezal z zamknietymi oczyma, nawet nie zauwazyl, ale reka dociskal i gladzil wlosy,,,
– Dziekuje… jestes wspaniala…
Wiem, wiem…
Pokrecilam jeszcze kilka razy tyleczkiem, az wyskoczyl…
Sperma poleciala… po udzie…
Podnioslam sie wyzej do twarzy Filipa, Pierre tez sie przytulil…
– Tak pieknego seksu nie pamietam…

Potem powiedzial to samo do kolegi, a ten potwierdzil…
– Filip tez jest wniebowziety… chcielismy zupelnie inaczej, mialo byc w tylek, on bardzo chcial, zreszta sama proponowalas przez telefon, ale i tak jest cudownie… jestesmy bardzo, ale to bardzo wdzieczni… mozemy jakos sie odwdzieczyc… ?
– Przestan, to ja chcialam…
– Kupie ci cos ladnego…
– Pierre, jestem bogata kobieta, pieprze sie dla przyjemnosci…
– Musimy…
– Prosze, przestan…
– Ok, zalatwimy aneks do umowy, tak nie moze byc…
– Zaraz sie pogniewam…

Przekrecil moja glowe do siebie, mocno pocalowal…
– Nie bedziesz sie gniewac… jestes wspaniala…

Ok, klepnelam Filipa, tez sie pocalowalismy i wstalam…
– Lazienka ?
– Trzecie drzwi po prawej…
Oczywiscie polecialam nago… tylko wzielam majtki.
A tam przyszla mi straszna mysl do glowy… nie umyje sie az tak dokladnie, zaraz wróce do mojego kochanego meza i dam mu dotknac muszelki, ale nic nie powiem…

Wytarlam tylko z zewnatrz, z ud wciagnelam gatki i wyszlam.
Oni juz stali ubrani…
Spojrzalam sie na zegar, 45 minut… a potem na ich oczy pozerajace moje cialo…
– Jak ktos chce mnie jeszcze raz szybko przeleciec to dam…
Dotknelam majteczek w miejscu cipki… o juz zaczynaja wilgotniec…
Porozmawiali ze soba…
– Dziekujemy Karolino, wystarczy, na wiele miesiecy…
– Az przyjedziecie do nas…
– Zobaczymy…

Odwiezli mnie do hotelu, a ja jak panienka lecialam do Roberta wszystko mu opowiedziec… Ruch oczywiscie spowodowal, ze co mialo wyleciec to wylecialo… wyraznie czulam mokro miedzy nogami.
Robert rozmawial przez telefon, ale gdy mnie zobaczyl to usmiech rozpromienil mu twarz..
Pokazal minutke… ale ja przeciez nie bede czekac…
Podeszlam jak kocica o obtarlam sie o niego… objal mnie… a ja wzielam jego reke i nakierowalam wiadomo gdzie…
Poddal sie… i wsunal palce w majtki.
Jego oczy zrobily sie olbrzymie…
Ok… czuje i wie, co to znaczy…

Nagle… mógl skonczyc rozmowe.
– Czy to jest sperma… ?
– A jak kochany myslisz… ?
Wsunal palce do srodka… wslizgnely sie momentalnie…
– Jezu…
– Przynioslam troche dla ciebie… chcialam sie umyc, ale pomyslalam, ze dzis ty mnie umyjesz…
Zaczal mnie calowac jak szalony…
– Nawet nie wiesz jak bardzo cie kocham… oczywiscie, ze cie umyje…
– To rozbieraj sie…

Wskoczylismy tym razem pod prysznic… dotknelam go… stal wyraznie mocno…
– A moze chcesz poprawic… ?
Nie czekalam, tylko odwrócilam sie i nakierowalam na cipke…
Wszedl…
Nie wiem jak on sie czuje jadac po spermie obcego, ale mnie to wzielo od razu…
Jak to kiedys powiedzial, bedzie rypal mnie jako ostatni…
Oparlam sie o sciane i nie wiem, ile on pompowal, ale ja robilam swoje…
Przypomnialy mi sie te wielkie jaja Filipa… ale facet musial byc wyposzczony… dobrze, ze nie brali mnie w dupke, bo musialabym sie porzadniej umyc i nici z podniecenia…

Odwrócilam sie i wzielam kutasa od przodu… ale draznil mi lechtaczke…
Patrzelismy sobie w oczy i calowalismy sie…
– Jak bylo ?
– Pojechalismy do jego domu, dom jak palac, wielka rezydencja…
– A oni ?
– Kulturalni i bardzo spragnieni kobiety… dawno sa bez… jeden wdowiec, mówilam ci, d**gi zyje osobno, tak jakos im nie wyszlo…
– Powaznie… ?
– Powiem… to pracusie i zyciowe sierotki… nawet na kurwy nie chodza… dlatego pozwolilam na zlanie sie w cipke, abys kochany mógl sie rozkoszowac… i mnie dotykac…
– Jestes…
– Jak mnie calujesz to tez… jakbys lizal… wiesz co…
– Bralas do buzi ?
– Mialam orgazm gdy strzelil… a jaja mial takie pelne… potem lezelismy sobie i ciagle go wylizywalam… bylo niesamowicie przyjemnie…. przewaznie jaja potem sa puste, ale nie u niego…

Pocalowal mnie z jezykiem…
– Szaleje za toba… jestes zadowolona ?
– Jestem.
– A szczesliwa ?
– Ty mi dajesz szczescie i troszke sama sobie biore… jak chcesz to mnie zerznij tak jak lubisz… wiesz, ze jestem cala twoja…
– Kochanie, na kolacje przychodza blizniaki, pamietasz ?
– O… dzien sie jeszcze nie skonczyl… zapomnialam… ale bedzie… rano ty, potem ten boy, Francuz w restauracji, potem we dwóch, teraz znowu ty, a wieczorem deser. przylaczysz sie… ?
– Strzelalem juz 3 razy, nie wiem…
– Ok, jestem przede wszystkim zawsze dla ciebie, pamietaj…
– Mch…

Wyszedl, a ja zaczelam od nowa, jest juz przed 18, musze sie spieszyc…

Jak ten czas leci…. za 30 min ósma…
– Robert, jestem gotowa…
Pokazalam sie jak zwykle… pelna elegancja…
– Zjemy na dole i jak sytuacja sie wyklaruje to przyjdziemy do góry, razem alby, tylko ty z nimi….
– Wspaniale…
– A ty dasz rade, juz tylu dzisiaj bylo… ?
– Kochany, jestem nie do zajechania…
Objelismy sie, pocalowalismy i idziemy…

Sala byla pusta, nikogo nie ma w tym hoteliku… ?
Jest on co prawda maly, ale przytulny, mysle, ze dlatego Robert go wybral, niedaleko centrum, ale w glebi ulicy…
Przy stoliku dziewczyna chciala zamówienie… ale ustalilismy, ze poczekamy te minuty….
– To ja skorzystam z toalety…
– A ja napije sie czegos… ide do baru… powiedzialam…
Idac zauwazylam od razu krzesla barowe… wiele wspomnien sie pojawilo… tyleczek az dal skurcz…
Ale usiadlam sie kulturalnie, na sukience… zreszta i tak mialam majtki… ale pamietam jego dotyk na moim tyleczku… jego wejscie… i zlanie… bez twarzy i bez slów… czysty prosty seks…
Kiwnelam i poprosilam sok pomaranczowy…
– Ale sam ?
– Tak, tylko sok…
Niezadowolony barman, cos takiego…?
Zadzwonil telefon… Pierre… ha, ha…

– Tak, Pierre…
– Karolinko, jeszcze raz chcielismy ci podziekowac za dzisiejszy dzien…
– To mi bylo dobrze z wami…
Nie zauwazylam, ale przysiedli sie dwaj faceci po moich bokach…
– Nie przezylismy takich uniesien od wielu lat…
– Gdy przyjedziecie do Polski, do nas… to obiecuje, ze zerzniecie moja dupe i to kazdy po kolei…
– Jestes niemozliwa, przyjedziemy na pewno… to… do widzenia…
– Pa… kochani…

Teraz ich zauwazylam, mlodzi, przystojni, z drinkami…
– Pani z Polski ?
– Tak.
– Co tu robi taka kobieta ?
– Pracuje i jest dla sportu…
– Daleko od kraju…
– Jestem z mezem, razem…
– Ale go nie widac…
– Poszedl do toalety…
– A ty nie z nim ?
– Slucham ?
– Dobra kurwa powinna juz tam obciagac…
– Wypraszam sobie…
– Polska kurwa, a burzy sie… znamy takie, mówisz… ze pracujesz tu ?

Spojrzalam sie na kelnera w gescie pomocy… ale cham sie odwrócil…
Szybko zerknelam na sale… Roberta jeszcze nie bylo…
– Ile bierzesz ?
– Odczepcie sie od mnie, zaraz wróci maz i pozalujecie…
– Jeszcze nam podziekuje za wyjebanie zonki… przestan sciemniac… ile ?
Zaczelam sie denerwowac… chcialam zadzwonic do niego. ale wyrwal mi telefon…
– Oddaj…
– Ile… 200 euro… 300 ?
– Trzysta to biora luksusowe… wtracil ten d**gi… ta wyglada na 200… a nawet 150…

Sprawa przybierala zly obrót, nawet jak Robert wróci, ich jest dwóch, a on sam, dodatkowo barman wyraznie sie odcial…
– Prosze oddac mi telefon…
– Jestes niegrzeczna, chcemy zaplacic, nawet po 150 kazdy…
Chwycil mnie za reke i sciagnal z krzesla….
– Wyjebiemy Cie dziwko, bedziesz wyc, zobaczysz, spodoba ci sie…
Próbowalam wyrwac reke, ale trzymal mnie bardzo mocno… zaczelismy sie szarpac…

Prawie chcialam sie poplakac… zaczelam nerwowo sie rozgladac za kimkolwiek… i wtedy katem oka zauwazylam w drzwiach Anglików… a na schodach Roberta…
Jedno ich spojrzenie… moich przestraszonych oczu… jego szarpanie… i moje wyrywanie…
Anglicy dobiegli i chwycili go za ramiona…
– Czego… ?
I w tym momencie Robert zrobil zamach… gosc dostal tak w gebe… ze od razu polecial na podloge… nawet oni go nie utrzymali… a moze puscili… ?
Próbowal wstac…. ale Robert dobiegl i natychmiast facet dostal jeszcze trzy strzaly, przy czym ostatni polecial juz przez ucho i gosc sie nie podniósl…
Z nosa i z rozcietych ust poleciala krew…

Robert natychmiast odwrócil sie z taka szybkoscia, ze bylam w szoku… i juz byl przy d**gim facecie…
Nawet Anglicy nie zdazyli go odciagnac… a dostal taki cios, ze równiez upadl… widok byl ogólnie straszny…
Mój facet, w mojej obronie w ciagu kilku sekund powalil dwóch duzych facetów, nawet nie zdazyli zareagowac….
Reka bolala mnie juz duzo slabiej, ale podbieglam do niego… taka bylam dumna…
– Nic ci nie zrobili… ? pierwszy sie zapytal…
– Nadgarstek mnie boli, wzieli mnie za zwykla polska kurwe, która zarabia w hotelu…
– Zabije gnoi…
– Nie przejmuj sie, juz mnie nie boli…
Sklamalam, balam sie…

Przestraszylam sie teraz w obawie o niego… a jak przyjedzie policja… wiadomo Niemcy przeciwko Polakom…
Jeden jeczal na podlodze, a d**gi wrzeszczal, ze dzwoni na policje… juz sie zaczelo…
Nagle Robert na caly glos zawolal…
– Rudolf…. !!! Rudolf… !!!
Przybiegl ktos…
Gdy zobaczyl dwóch lezacych facetów, Roberta z piesciami w garsci, od razu pojal co sie stalo…

Wrzasnal do barmana…
– Co tu sie stalo… ?
A ten gnojek wzruszyl ramionami… jakby nic nie wiedzial…
Nie wytrzymalam…
– On wie wszystko, specjalnie sie odwrócil, jak mnie zaczepiali…
– Ty glupku, wiesz kim sa ci goscie ? To najwazniejsi przyjaciele szefa… juz jestes…. wynos sie stad…

Tamten ciagle wrzeszczal, ze dzwoni po policje…
A ten chlopak… czy… teraz zaczynam lapac, ktos wiecej niz zwykly ktos do obslugi… podszedl do niego, wyrwal mu telefon i zawolal…
– Jestescie najglupszymi frajerami, których znam…
Telefon rzucil na ziemie, obcasem rozwalil go…
– Nie ty zadzwonisz… tylko ja…

Wyjal telefon i zadzwonil.
Przypuszczalam, ze do jakiegos znajomego Roberta, bo zaraz kiwnal, ze sprawa juz jest ok…
Poszedl na chwile do kuchni, razem z nim wyszlo dwóch kucharzy i bez ceregieli chwycili lezacych za wlosy i szarpneli do kuchni…
Cala akcja trwala 4-5 minut i juz bylo posprzatane…
Na ucho z Robertem cos ustalali… a Anglicy staneli obok mnie…
– Pomóc ci z reke… ?
– To tylko obtarcie… obmyje i bedzie dobrze…
– Ale twój maz ich zalatwil… to jakis komandos ?
– Nie mam pojecia, pierwszy raz go widzialam w takiej akcji….
Przypomnialam sobie jego treningi obronne… ale to ?

Glowe wyraznie podnioslam do góry…, usmiech wrócil mi na usta…
– Teraz sie nie dziwie, ze wygral za mna zawody… to dopiero facet…
– Jak mnie szarpnelo , gdy mu przywalil…
– To sobie wyobraz, co on poczul… moze zlamal mu nawet szczeke.. ?
– Krew leciala i to porzadnie…

Robert kilka razy wychodzil z tym Rudolfem do kuchni, potem wracal do mnie…
– Chlopaki, jeszcze kilka minut i idziemy jesc…
– Tyle ile potrzebujesz…
Wyraznie czekali na kogos…
– Sprawe trzeba zakonczyc…

Po kilku minutach otworzyly sie drzwi…. i wszedl Jurgen z kilkoma innymi facetami….
Ale mieli zaciete twarze…. ale szafy…
Jedno spojrzenie na mnie… lekko kiwnal glowa i wszyscy poszli do kuchni…
– O ja … wiesz co tam sie stanie… rzucil John… ?
– Jak w ojcu chrzestnym… nie wierze…

A ja wierzylam. Wiem co sie stanie…
Ten hotel nalezy do Mahmeda… to jego interes i dlatego jestesmy wlasnie tu… i to w jego hotelu zaczepili jego przyjaciela, wspólnika i jego zone…
Faceci maja przejebane… jesli ich nie zabija to i tak beda w czarnej dupie…

Po 5 minutach wyszedl Robert, usmiechniety, spokojny… podszedl do nas…
– Czeka nas kolacja, prawda, jestem glodny, a wy ?
– Prowadz…
Podszedl do mnie, obejrzal reke… pocalowal dlon… a potem usta…
– Przepraszam, to sie juz nie powtórzy…
– Nie spodziewalam sie takiego chamstwa… chcieli mi zaplacic po 150 euro, na tyle mnie wycenili… a na slowa, ze maz zaraz wróci, w ogóle nie zareagowali…
– Im to juz nie przyjdzie nigdy do glowy ?
– Co im zrobia ?
– Cos na co zasluguja…
– Zabija ich ?

Zaczal sie smiac…
– Kochanie, to sa biznesmeni, a nie bandyci… Jurgen kazal cie przeprosic…

Akurat ci uwierze, wiem co mi Jurgen mówil, co zrobil z moim kelnerem, co prawie zrobil z jego zona…
– To dobrze, to byli prostacy, nalezy tylko im to wytlumaczyc….
– Juz oni im wytlumacza… nie martw sie…
Usmiechnelam sie na sile…
Gdybym nie obiecala, na glos, Pierre, ze dostana w tylek, to moze by mnie nie zaczepili, ale wyzywac od Polskich kurew tez nie musieli… a nalezalo sie im …

Nasi goscie siedzieli zupelnie cicho…
– Chlopaki opowiadajcie, jak tam treningi, gdzie jedziemy na zawody… ?
Zaczeli sie rozluzniac, a ja obserwowalam…
Rober byl wyraznie nakrecony… w swoim zywiole… a oni mocno sciszeni…
Musial ich przestraszyc swoja walecznoscia…
W koncu John nie wytrzymal…
– Ale walnales go porzadnie…
– Mojej kobiety nikt nie bedzie zaczepiac…
– Ale jak szybko to zrobiles…
– Od 8 lat cwicze sztuki walki, zreszta czasami sie przydaje…
– Jestem pod wrazeniem…powiedzial blizniak.. Tom…

Siedzielismy, zjedlismy, pilismy… jednak chyba wszyscy zapomnieli po co mielismy sie spotkac…
– Jestem tak dumna, ze mnie obroniles mój tygrysie…
– Reka w porzadku ?
– Tak, moge juz walic konia… zreszta mam d**ga…
Ale sie spojrzeli… zrozumieli o co chodzi…
– Slyszalem, ze jest Pani niesamowita kobieta, wiele dodala mi Pani energii na biegu, dzieki temu pobilem swoja zyciówke i bylem ponizej tysiaca…

– Karolinko, wcale nie musimy… szepnal Robert…
– Dlaczego mam stracic wieczór przez dwójke chamów… ?
– Jak stracic… ?
– Obiecales, ze beda mogli mnie wypieprzyc, to co… mam to stracic… byc walona przez dwóch takich samych facetów… ?
– Panowie, moja zona ma wybitna ochote na dwa takie same kutasy w dwóch dziurach… co wy na to ?
Zrobili sie zawstydzeni… ale usmiechneli sie….
– Cala przyjemnosc po naszej stronie… odpowiedzieli…
– To idziemy, zawolalam, kto prowadzi… ?
– Ja… zawolal Robert…
– Jestes wspanialy… maz prowadzacy zone na rzniecie na dwa baty… jak sie czujesz ?
– Jestem szczesliwy… jesli i ty jestes… ?
– Jestem…
Pocalowalismy sie, wzielam go pod reke i poprowadzil mnie do pokoju na seks…
A moze jednak jestem Polska kurwa ?

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir