Karolina i Robert. 24

Karolina i Robert. 24
Obudzilam sie, o dziwo dosc dobrze… uda oczywiscie bolaly…. ale znam ten ból… nic nowego… i nic wielkiego…
Rano sniadanie bardzo szybkie, Rafal chcial przed dziecmi juz jechac…
Moze na trzezwo wstydzil sie… ale show must go on…
Dzieci wstana za godzine wiec i mój ubiór byl odpowiedni… koszulka mocno przezroczysta, majteczki, wlosy rozpuszczone, nawet bez makijazu… bylam…
– O… wygladasz pieknie, nawet wypoczeta… a myslalem, ze… zaczal Rafal…
– Ze co, ze nie dam rady… ?
– Nie, ze po prostu bedziesz zmeczona… i mialabys prawo…
– Rafalku, jestem nie do zdarcia… a dwóch facetów to mnie nie zalatwi… co innego pieciu.,.
– Teraz to przesadzasz…
– A pieciu wielkich murzynów… ?
– Ok… rozumiem… marzenia… kazdy ma prawo je miec…

Wszedl Robert…
– Witaj kochana… czesc Rafal…
– Nie przesadzilem wczoraj ?
– Co ty, idealnie, nawet mnie ponioslo…
– Robercik, powiedz Rafalowi czy kiedykolwiek sklamalam…
– O nie, ona zawsze mówi prawde… nawet okrutna…

Jego spojrzenie wyrazilo wszystko… zdziwienie, niedowierzanie i co najwazniejsze… podniecenie…
– Ja… o cholera… to prawda ?
– A co ?
– Wspomnialam mu o Hamburgu..
– Ha, ha… ostro bylo, co ?
– Rafalku, to byl prezent od mojego meza… pieciu murzynów z takimi palami…. ze … chyba sie rozmarze…

Wsadzilam sobie reke w majtki i zaczelam grzebac…
– Ja pierdole, nie masz dosyc… ?
– Ja ? Jestem maszyna do jebania…
Robert jadl kanapke i kiwal glowa… na tak…
Oparlam sie reka o stól, rozszerzylam nogi w gescie, wiadomo jakim… i puscilam Rafalowi takie spojrzenie… ze… ruszyl…
– Moge ?
– Nalegam…

Podszedl od tylu, zsunal majteczki i zaczal wkladac…
– Stanie ci ?
– Powiedz cos… ?
– W Hamburgu moglam wybrac jednego murzyna, albo dwóch… a poszlam na calosc… pieciu… raz sie zyje…
– Po kolei ?
– Naraz, kutas w cipe… dupe, dwa do buzi i jeden w reke…

Wszedl mocno… stal jakos… ale walil mocno…
– Wiesz, gdzie sie zlewasz… ?
– Gdzie ?
– W majteczki, od przodu… obiecalam kiedys…
Roberta oczy az zaszklily sie… a ja wyciagnelam reke do jego reki… i usmiechnelam sie…
– Brali cie mocno ?
– Jak cholera, szczególnie wielkie paly ciezko wchodzily w tylek…
– W tylek… nie… bolalo ?
– Na poczatku myslalam, ze mnie przebija na wylot… a na koncu stracilam swiadomosc… a ci sobie uzywali… wszedzie…

Robert mocniej scisnal mocniej moja dlon… i wtedy uzmyslowilam sobie, ze nie opowiedzialam mu szczególów…
– Dojdziesz ?
– Oczywiscie… nawet nie moge sobie tego dobrze wyobrazic… odwróc sie…
Oparlam sie teraz tylkiem o róg stolo i troche podciagnelam majtki…
Jego glówka dotykala cipki… ciepla, mokra od soków i ruszala sie haczac o lechtaczke…

Robert wstal i stanal obok…
A Rafal jedna reka chwycil mnie za piers… i scisnal…
To ja objelam jego jajeczka i tez scisnelam…
– Wiesz jakie mieli jaja… jak konie… wiesz ile lali… jak z wiadra… ledwo polykalam… a jakie mieli czyste tylki… tylko lizac… ?
Strzelil… nieduzo. ale bylo…
Polecialo idealnie na wargi… jak cieplo… jak przyjemnie… juz szmata cipa domawia sie o wiecej…
Podsunelam majtki i tam poleciala reszta…
Chwycilam kutasa i zaczelam wycierac go o cipke… nie moglam sie powstrzymac… bylo wspaniale… a to, ze Robert patrzyl z boku tak mnie wzielo, ze niech tylko on pójdzie…

– Tego sie nie spodziewalem… jestes…
Zaczelam sie smiac…
– Macie tylko jedno okreslenie na mnie… wiem, jestem dobra…
– Jestes wspaniala… stary… trzymaj ja i nie daj zrobic jej krzywdy….
– Dbam o to…
Skonczyl, a ja, tak jak planowalam podciagnelam majteczki i wtarlam w nie sperme.
– Ten widok bedzie mnie meczyc… dodal Rafal… jak ciebie nie bedzie to pojade pod to, moge ?
– Mozesz…

Ubral sie, pozegnal, zamówil taryfe i pojechal…
A ja do meza….
– Chcesz ?
– Jasne…
– Jeszcze jestem mokra… i to podwójnie… mam sie umyc… ?
– Nie ma czasu, wypnij sie suko…
– Tak mój Panie… bierz swoja sunie… do tego sluze…
Wszedl jeszcze bardziej brutalnie niz Rafal, majtki tylko lekko odsunal… i jechal…
Nie chce nic mówic, ale jajami to walil o nie w spermie… jestem ciekawa jak sie czul… ?

A moje mysli powedrowaly teraz naprawde do Hamburga…
Poczulam u niego ich sile… wchodzil i szybko, obcieral, choc bylo mokro…. ale tu dzialala wyobraznia… i jego i moja….
Polozylam sie na stole podciagajac koszule… nagie piersi na stole, na którym zaraz dzieci beda jesc sniadanie…
Jestesmy zboczeni, a przynajmniej ja…
To byla chwila, jego podniecenie, obrazy i wyobraznia…
Lal w cipe… lecialo po udach… i bylam tak szczesliwa, jak ostatnio dosc czesto… zycie jest piekne…
– Cholera, musze sie przebrac, wszystko upackane…
– Sam chciales…
– Tobie odmówic…

Cala sobote chodzil za mna jak pies… a ja jak przystalo na kurewke i suczke swojego Pana dawalam mu kiedy tylko byla na to chwila…
Dla niepoznaki ubralam rajstopy z wycieciami, takie na jebanie…
Bralo go jak cholera… z 8 razy wpakowal mi i zawsze mu stal. Nie pozwalalam na zlewanie, tylko utrzymywalismy sie na takim poziomie podniecenia, ze bylo po prostu bosko…
– Jest ci dobrze ?
– Jestem najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi… nigdy tak dlugo mi nie stal… nie mialem wyobrazni, ze mozna sie nie zlewac i miec z tego taka przyjemnosc… chociaz juz boli jak cholera…
– Uczymy sie coraz nowych rzeczy…
– Chyba ja… bo ty to jestes first class…
– No co ty…

Wieczorem puscilam mu filmik z galerii, jak Anka dala zgwalcic swoja buzie i jak Renia strzelala sobie orgazmy..
– Zajebiste… kto na to wpadl… ?
– Anka, byla taka niedojebana, ze szukala byle kogo…
– Cos niesamowitego… a Renia skad sie tam wziela ?
– Weszla do kibelka, zobaczyla co sie i nie przestraszyla sie… on jebal buzie Ance, a ta mala kurewka robila sobie w kabinie dobrze… wiec gdy wyszla, to slyszales…
– Prawie zmusilas ja do tego…
– Ona sama tego chciala… jak kobieta jest podniecona to mysli naprawde inaczej… musisz to zrozumiec… puszcza wtedy wiele hamulców…
– Mialas tak ?
– Wiele razy, a z ostatnich to wystep na scenie w Hamburgu… zupelnie obcy ludzie, obcy facet i ostre jebanie… a moze wlasnie dlatego… ale teraz, to ja juz nie bede praktykowac.. zaczynam sie bac…
– A czego ?
– Rózni sa ludzie, tylko w swoim gronie bede sie pieprzyc, zadnych obcych..
– Zadnych… ?
– Chyba, ze ty tak zdecydujesz… to tak…

Nie odezwal sie, czyzby cos kombinowal… ?
– A co ci sie najbardziej w tym filmiku podoba ?
– Spontanicznosc Reni…
A jednak… czuje miete do tej baby…
– Podoba ci sie ?
– Nie powiedzialbym tego, ty mi sie najbardziej podobasz, ale babka ma to cos… tak jak ty…
– I twoja byla ?
– Niestety… ale nie masz zadnych obaw, nigdy cie nie zdradze…
– A gdyby mnie zabraklo ?
– O czym mówisz ?
– Jakbym, wiesz… tak jak… sasiadka…
– Nawet nie mów, nie pozwalam… nie ma tematu…

Przytulil mnie bardzo mocno… pocalowal… objal i trzymal…
– Ok, skonczymy… wlacz sobie jaki film chcesz, a ja cie zalatwie…
Schylilam sie i zaczelam ciagnac… nawet nie wiem, który wlaczyl… ale po minucie jego strzaly bylo ogromne… i d**gi, i trzeci…
Nie bylo sensu polykac… az sie trzasl…
– Kurcze… ale mnie jaja bola… za duzo dzisiaj bylo…
– Rano powtórzymy…
– Kobieto idz spac, musze odpoczac…
– To pa…

W nastepnym tygodniu we wtorek zadzwonili z kancerami i oswiadczyli, ze za dwa tygodnie bedzie rozprawa o adopcje i zostaniemy formalnie jedna rodzina, dzieciak szalaly, Robert kupil znowu kwiaty, nawet Jole byly wzruszone…
Wszystko idzie dobrze, ale jesli los nalezy do nas, to mozemy nim pokierowac…
Zadzwonilam do mlodego, bo cos mi sie przypomnialo.
– Idziemy na wojne, jestes gotowy ?
– Tak, mam z 500 zdjec wiadomo jakich…
– Ok, przyjedz i dostaniesz cos ode mnie…
– Juz jade.

Wczoraj przegladam telefon i znalazlam filmik z fryzjerka. Ale bylam glupia, jak on umiescil moje na portalach, to moglam isc po bandzie i umiescic jej, ale wylecialo mi to zupelnie z glowy…
Przyjechal.
– Zobacz co mam…
– A kto to ?
– To jego siostra, która próbowala mnie szantazowac i jego wspólniczka, teraz to wiem na pewno, umiesc ten filmik gdzies…
– Ok, juz ja ja urzadze…
– Uderzymy ta sama bronia co on, zobaczymy reakcje, niech wiedza, jak to jest fajnie byc na widoku..
– Tu mam te zdjecia, mocne sa… bedzie afera.
– I o to chodzi, nie bedzie gnój sobie robic z kobiet kurewskiego biznesu…
– A jak tam kody do jego drzwi ?
– Zniknely z kompa, zorientowal sie… a co ?
– Nic… nic..

Nastepny telefon do zlodzieja.
– Mam cos, spotkajmy sie…
Po godzinie rozmawialismy…
– Sluchaj, tutaj jest pendrive, trzeba go odniesc do jego domu, ale nie mam juz kodów…
– A konkretnie.. ?
– Mozesz sie wlamac ?
– Bylo tam okno w piwnicy, ale przeciez bedzie wyc alarm ?
– Wejdziesz i schowasz ten dysk gdzies w pokoju, moze w komodzie, w ostatniej szufladzie, z tylu i uciekniesz… zdazysz ?
– To tak.
– Ile chcesz ?
– Dla ciebie Karolinko zrobie to za darmo, ostatnio wleciala mi lewa kasa i jest dobrze…
– To fajnie, kiedy to zrobisz ?
– Jak pojedzie na silownie… dom jest na odludziu wiec zdaze…
– Daj znac, to wazne…
– Ok.

No… idzie tak jak ma isc… zobaczymy reakcje, tak go zalatwie, na miekko… ze pozaluje spotkania ze mna, do konca swojego zycia…
Ale jestem naladowana… az cala chodze…
Telefon…
– Reniu, moze przyjedziesz…
– A wiesz, ze w tym momencie juz wybieralam numer do ciebie i chcialam dzwonic z prosba…
– Zajebiscie, a z jaka ?
– Chcialabym dawac w dupe i potrzebuje porady… wiesz, to raczej bedzie mi potrzebne…
– Trafilas na najlepsza nauczycielke… Anke tez nauczylam…
– To kiedy ?
– Jak to kiedy, dzis, wsiadaj i jedziesz… za 20 minut bede w domu… i czekam…
– Ok, juz, pa…

Alez jest fajnie, jestes dobry, to i zycie jest dobre…
Kupilam jeszcze kilka ciuszków dla malej Olivki. Wojtek nadal wpada, ale rzeczy, to on nie umie kupowac…
Nie wiem, jak dlugo to potrwa, ale traktujemy ja prawie jak swoja…
W domu dzieciaki jak zwykle, telefony, tablety i bajki…
– To sa teraz inne czasy, zawolala Jola… ja juz tego nie ogarniam… chcieli mnie nauczyc, ale to jest dla mlodych…
– Jolu tylko je kochaj, to wystarczy… a Olivka ?
– Cud dziewczyna, takie dzieci to skarb, cicha, najedzona, sucha i spi…
– Tu nasz spioszki, przymierzysz, juz czas bedzie na spacery…
– Dobrze…
– Renatka przyjedzie i bedziemy troche zajete, ok ?
Usmiechnela sie… kocham ja..

Gdy ja zobaczylam to az cmoknelam…
– Alez jestes elegancka…
– A na co mam czekac, ten tylko kazal oszczedzac… i wydawal na jakies wiertarki i inne maszyny… a potem nic nie robil… koniec z tym, zyje wlasnym zyciem… chetnie odeszlabym od niego i tak nas nic nie laczy…

Pomyslalam przez moment o Wojtku, ale nie… stanowczo za szybko… nawet nie wspomne…
– A wiesz, ze jestem w ciazy ?
– Powaznie, gratuluje… i co, zwolnisz ?
– Odwrotnie, wtedy dopiero mnie nosi, jestem matka kurewka polka… w poprzedniej dawalam do ostatniego dnia…
– Szalona jestes…
– Choc do lazienki… zaczynamy…

Nauczylam ja lewatywy, smarowania, rozluzniania… opisalam reakcje na ból, potem wyciagnelam najmniejszy korek i zaczelismy praktyke…
– Ok, teraz ubierz buty i przejdz sie..
Stala w samych rajstopach, bez majteczek, bluzeczka mocno przeswitywala… ubralabym sie tak samo… a moze eleganckie kobiety po prostu maja to w sobie… ?
– Zdejm staniczek jeszcze… lubie patrzec jak sie kolysza…
Zrobila to bez skrepowania… bez wstydu… ale brodawki stanely od razu… podniecenia sie nie ukryje…
– Teraz przejdz sie po pokoju…
– A dzieci ?
– Spokojnie, wszystko pod kontrola…

Poruszala sie z gracja. Robert cholera ma racje… ona to ma… nieswiadoma, ale zaczyna to czuc..
– Nie jestes skrepowana ?
– Normalnie to umarlabym ze wstydu, ale jak zobaczylam was w tej toalecie, jak strzelilam sobie pierwszy orgazm w zyciu, a potem d**gi i to publicznie, przy zupelnie obcych osobach… to wszystko mi puscilo. Cala moja wstydliwosc narzucona przez meza, wszystkie jego uprzedzenia… prysnely…
– To jest piekne…
– Cale moje zycie zrobilo zwrot o 180 stopni, zrozumialam, ze jestem inna, ze chce zyc i brac jak najwiecej.
Koniec z dawaniem… koniec z udawana moralnoscia i klamstwem… poczulam powietrze, choc inni go nie czuja…
– Reniu, mówisz o moim zyciu, tez taka bylam, tyle, ze u mnie potoczylo to sie zupelnie inaczej… ale to uczucie pelnosci zycia, jego barw, gdy raz zakosztowalam to juz nie odpuszczam…
– O tak… tak wlasnie…
– A, ze spotkalam cudownego faceta, zostal moim mezem… i moge zyc…
– Robert to jest wspanialy maz, dobrze trafilas…

Ok, nadszedl czas na nastepna lekcje…
– Reniu, jestes gotowa sie rozwijac.. ?
– Tak…
Podeszlam do niej, odwrócila sie akurat w moja strone… i dostala z liscia… dosc mocno…
– A to co ?
– To za Roberta szmato…
– Ale…
– Po pierwsze nigdy nie klam, a po d**gie facet innej kobiety jest nietykalny… chocby nie wiadomo co…
– Ale…
– A w szczególnosci przyjaciólki…

Spuscila glowe…
– Przepraszam…
– Zawsze pytaj sie o zgode jego kobiety, a potem jego, bo nawet, jak ona sie zgodzi, to on moze nie…
– Wybaczysz mi ?
– Oczywiscie, sama nie jestem swieta, nawet niedawno dawalam dwóm mezom przy ich zonach… to znaczy obok, w gabinecie, ale wynagrodzilam im to w inny sposób…
– Ja nie moglam wytrzymac…
– Mialas szczescie, ze spal i myslal, ze to ja, bo inaczej, to dostalabys od niego po gebie… a tak ja cie naucze, bo dostac w twarz, to ciekawy element seksu…
– Zauwazylam…
– A Robert to z nikim ?
– Z nikim, jestem jego królowa i to jest jego wybór… ale… ale…. ty szmato masz szczescie, jestes jedyna kobieta, na która spojrzal i moze nawet wczoraj sie pod ciebie zlal, jak mu ciagnelam…
– Jak ?
– Ogladal filmik z kibelka i mówil, ze jestes pociagajaca…
– Naprawde ?
– Chcesz dostac d**gi raz ?
– Przepraszam…
– Ogólnie my nie przepraszamy za seks, ale masz szczescie, tez cie lubie i tez mnie podniecasz… a jestem ogólnie za facetami…
– Ja lubie facetów… ale dobry seks teraz bardzo mnie interesuje…
– Ja tez, ale wisienka na torcie czasami jest kobieta… a faceci uwielbiaja podniecone babki, nakrecajace sie szczególnie soba…

– Dobrze, zapamietam wszystko…
– Bedzie dzis sprawdzian, nakrece meza na seks we trójke, oczywiscie bedziesz porzadna i to ja bede sie z nim kochac, a ty mi po prostu bedziesz pomagac…
– A dotykac bede mogla… ?
– Jestes jednak kurwa… ok, przez przypadek, ale pamietaj, musisz patrzec na jego reakcje… aby nie byl zly, bo bedzie po seksie…
– Ok, a kiedy sprawdzian z dupy ?
– Swedzi cie co ?
– Jak cholera…
– Zalatwimy Mariusza i on wyjebie twój tyleczek… na dzisiaj koniec…
– A korek ?
– Chodzisz z nim… az wyciagne…

Poszlismy do dzieci, ciagnelo ja do malej Olivki, wiedziala, ze jest prawie sierota i dawala jej jakby matczynej milosci.. a moze jednak Wojtek ?
Moze, ale pózniej…
Po poludniu wzielam Renie do lazienki, chwycilam telefon, kazalam sie wypiac i zaczelam nagrywac moment wyciagania korka…
Ta jeknela, ale poszlo gladko…
Filmik wyslalam Robertowi… niech grzeje sie w drodze do domu… ale ona akurat sie odwrócila…
– Co robisz ?
– Wysylam filmik z twoim tylkiem i korkiem Robertowi… robimy sobie takie niespodzianki….
– Ale przeciez pozna… ?
– Faceci niczego nie widza….oprócz dziury…
– Nie zartuj…
– Zobaczysz… teraz musimy sie ubrac… masz tu rajstopy, bedziemy porzadne jak przyjedzie i musisz byc lekko niedostepna, a jak przyjdzie ci cos do glowy to oberwiesz…… bez majtek… i zdejm stanik… masz piekne piersi….
– Ty masz piekne…
– Dobrze, dobrze…

********

Przyjechal po godzinie i od razu do mnie… w piekny pocalunek…
Oczywiscie kwiaty… kocham go…. zjadl obiad, bo glodny jak wilk, a potem sie zaczelo….
Dotykanie, muskanie… czail sie przy Reni, ale powoli stawal sie coraz odwazniejszy….
– Jak filmik, zapytalam ?
– Fajny tyleczek… gotowy na wejscie… ?
– Nie wiem…
Siedzielismy w naszym pokoju… oni przy lampce wina… wiec moglam sobie pozwolic na ostrzejsze rozmowy…
– Jak to nie wiesz… ?
– Reniu, masz gotowy tylek na wejscie… ?

Widzialam jak zglupial…
Spojrzal sie na nia, potem na mnie i rozdziawil gebe…
– Co wy kombinujecie ?
– My nic, po prostu to byl tylek Reni, a nie mój…
– O cholera, przepraszam….
Zaczelysmy sie smiac… ona zlapala od razu… o co mi chodzi… ?
– I jak, moze byc… zapytala… ?
– O tak, moze…. ale myslalem ze to Karoliny…
Mam taki sam… zobacz…kochany…

Wypielam sie podciagajac sukienke…
– Bez majteczek jestes ?
– Jestesmy…
– O…
A ide vabank…
– Masz ochote ?
– Od dawna…
– Na dwie… dokonczylam… ?
Zobaczylam jego lekkie zmieszanie, ale i podniecenie, i chec przewazyla…
– Wiesz, ze najbardziej na ciebie…
– Wiem, Renia bedzie dodatkiem, ja zagram pierwsza role… jestem twoja aktorka, prawda ?
– Tak…

A bylo to – TAK… slabe… nie chcial pokazac, ze ma ochote… ze lamie swoje wlasne slowo, dane równiez mi… ale to ja go kusze… i to ja sie zgadzam.,..
Kiedys zabilabym za jedno spojrzenie innej kobiety… ale teraz… juz nie… nie Renie…
Jak kiedys pomyslalam… mialabym zastepstwo… jakby cos…
Ok, koniec smutków… jedziemy…

Sukienka do góry… piersi wyskoczyly…
– Renia dawaj…
I juz rozpinalam jego spodnie… juz bralam sterczacego kutasa… juz polykalam…
Nie wiem czy patrzyli sie na siebie, czy on na nia, czy ona na niego… czy byla zawstydzona, czy moze on… ?
Ciagne, a tysiace mysli lataja mi po glowie…
Renia przyblizyla swoja twarz do mojej… ale byla ostrozna…
Widzialam jak pocalowala go w udo… potem na brzuchu… by zajsc na jego sutek…
Potem nachylila sie do mnie… dotknela jego jajek… i… polizala…. szmata…

Podnioslam glowe do góry, Robert lezal z zamknietymi oczami, jest dobrze, rozkoszuje sie faktem, a nie osoba…
Jak Renatka chce, to zabawimy sie…
Chwycilam jego kutasa i skierowalam w jej strone… spojrzala sie na mnie… a ja usmiechnelam sie…
Wziela…
Oparlam noge o jego, szelest rajstop jest piekny… odgarnelam jej wlosy i … docisnelam….
Oczy wyszly jej od razu, ale jeszcze próbowala…. byly postepy wzgledem Mariusza…. ale zobaczymy jak dlugo da rade…
Robert otworzyl oczy… wiedzial co sie dzieje… podnioslam sie do pocalunku i puscilam jej glowe… a niech ma… nie bede sie znecac nad niewyzyta czterdziestka…

Jego usta az pily mnie… byl podniecony… byl zadowolony… tez ja lubi… i pozwala…
A Renia brala cala dlonia jajeczka i calego ile szlo… robila to zgrabnie i z uczuciem…. tak jak powinna….
Obydwoje patrzelismy jak zaczyna sie popisywac… jak wciaga go coraz bardziej…
Jezdzilam reke po jego udzie… i usmiechalam sie do niego…
Gdy wziela o jeden raz za gleboko… wyciagnela i zaczerpnela mocno powietrze….
– I jak tam Reniu….
– Duzy… nie umiem jeszcze tak jak ty… ale…. trzymala go i patrzyla sie na calego od sliny…. jest piekny…
– Twój takiego nie ma ?
– Nawet nie wiem jaki ma… ja nigdy… wiesz…. tylko po ciemku…
Teraz Robert sie zasmial…
– Powaznie ?

Trzymala go mocno i jakby rozmawiala z nim, a nie z nami… caly czas sie przygladala….
Pocalowala glówke… a potem nachylila sie do mnie…
Ten pocalunek byl piekny i cholernie zmyslowy…
Potem przeszlysmy na jego kutasa… szlo od góry… potem po bokach…. nasze jezyczki stykaly sie i slinily…
– Juz czas…
Wzielam mocno do gardla… wypielam tyleczek… Renia rozdarla mi rajstopki i zaczela lizac tyleczek…
– Gdzie dasz ?
– Tam gdzie chcial…
Jej jezyk slinil mi anal, rozgrzewal go i rozluznial…
– Juz mozesz Robert zadowolic ja i siebie… zawolala…
Wstal, przylozyl… balam sie, bo stal bardzo mocno… zaczal wsuwac… powoli… az… przekroczyl Rubikon…

Wtedy zaszalal…
Rznal jak wariat…. ostro, brutalnie… nie bolalo… ale jego ruchy byly jakby nie jego…. czyzby popisywal sie… a moze tak go to wzielo…
Renatka podsunela sie pod moje usta i zaczela mnie calowac…
Wspaniale…
Alez bylam wypieta… jak wchodzil… wsunelam reke do jej cipki, plynela tak jak ja… ale ta szmata wysunela sie i poszla do tylu lizac moja cipke…
Tyle, ze przy niej byl jego kutas i jego tylek… nie wiem czy i gdzie go dotykala…
Przekrecilam sie na bok…

– Wez mnie tak…
Podniósl jedna noge do góry, wszedl i zaczal od nowa… a ta… znowu sie przekrecila i podsunela mi swoja cipke, ale glowe to wcisnela na moja lechtaczke…
Robert polozyl reke na jej glowie i wcisnal w moje krocze ze swoim kutasem…
Nie pozwala sobie za duzo.. ?

Kurwa… ale to jest dobre…. zaczynam odlatywac… jej jezyk… jego walenie… przyblizylam sie do jej cipki… liznelam przez rajstopy… poszedl pierwszy dreszcz….
A potem kilka nastepnych…
Zalatwia mnie… dostane… i to szybko…
A mam to w dupie… no tak, mam… naprezylam sie… i strzelil mój pierwszy…
– Dobrze mi…
– Czuje… zawolal…
Renatka jeszcze bardziej wpila sie w lechtaczke… a ja w jej cipke…
Dostalam d**gi… i niestety nie poczulam jak wyciagnal… ale wlasnie wtedy Robert tez sie zlewal…
Sperma leciala… przypuszczam na cipke… a Renia zaczela ja zlizywac…

Wracalam swiadomoscia… i wtedy to poczulam…
– Zlales sie… ?
– A kto by to wytrzymal…
Podnioslam sie i zobaczylam jak on wciska glowe Reni w swoja sperme na mojej cipce…
Taki sam kurwiarz jak i ona… niech jeszcze da jej wylizac kutasa…
Ale nie… padl za mna… a ona juz bez nacisku dalej mnie lizala….
Jak ona mnie… to ja wylize ja… jeszcze mnie trzyma … moze cos z tego bedzie.,… ?
Rozerwalam rajstopy…

I mialam racje. Renia oddawala sie lizaniu bez reszty… jej cipka az prosila sie… tak mokra…
Nie wierze, ze moja cipka ja tak bierze… raczej to sperma Roberta, moze nawet pierwszy raz to robi… i tak sie jej podoba, ze nie moze przestac…
Mój idzie… a jej wlozylam palce do srodka…
Zaczela ruszac tylkiem w akcie stosunku, ja zreszta to samo… juz prawie…
I wtedy ona doslownie strzelila… najnormalniejszy wytrysk kobiecy… taki jak ja mam….
Dostalam…trzeci…
Wbilam sie j jezykiem… chcialam poczuc jego smak… bo tylko faceci u mnie mieli te mozliwosc…

– O Boze… o Boze…
Jeczala… ale nie puszczalam jej bioder….
Dostala d**gi… i wtedy sie wyrwala….
Wsadzila sobie reke w uda i zwinela w klebek…
– Co jest dziewczyny… ?
– Renia dostala mocny orgazm…
– Ok..
Usmiechnal sie… u nas to norma… zwyczajna rzecz… ale ta jeczala i jeczala…

– Jezu… co to bylo… ?
– A co Reniu ?
– Prawie mnie rozerwalo… i skad taka mokra jestem… ?
– To orgazm kobiecy… norma…
– Pierwszy raz w zyciu mam cos takiego…
– Masz czterdziesci lat, a prawie jestes dziewica…
– Abys wiedziala…
– Przepr…
– Cicho… nie przepraszamy… bylo fajnie… ja tez dostalam…
– Ale mialam odlot… cos mnie tak wzielo… ze az strach…
– To jest prawdziwe podniecenie… my mamy tak za kazdym razem…
– Jestescie wspaniali… dziekuje za te przezycia…

Wyciagnela sie obok nas i rozkoszowala sie chwila…
Dotknelam dloni Roberta…
Spojrzal sie…
– Bylo ci dobrze ?
– Jak zawsze. a nawet lepiej…

No kurwa, co ty nie powiesz… ?
Ale nie skomentowalam tego…. wiem, obecnosc ust i jezyka Reni na mojej cipie, i bliskosc do jego kutasa… to jest to – lepiej….
Zgodzilam sie, dopuscilam ja… wiec musze ugryzc sie w jezyk… jest dobrze… wytrzymam…

– Reniu, jak tam… dobrze sie czujesz… ?
– Wspaniale… podoba mi sie takie zycie… chyba odejde od mojego… to sie nie umywa do niego…
– Nie chcemy rozwalic twojego malzenstwa…
– Ono i tak juz nie istnieje… nie ma straty…
Cóz, jej decyzja…

– Ide sie napic, ktos chce… ?
– Ja ide sie polozyc, rano mamy ustawke na setke rowerem, odpoczne…
– Chodz Reniu…
Pogadalysmy o babskich sprawach, nie wspomniala o seksie… trzyma dystans… i dobrze…
Profilaktycznie poszla spac do goscinnego, nawet nie powiedziala slowa… wie o co chodzi…

******

Rano Robert pojechal, a my z dziecmi na spacer… to znaczy z Olivka i Olenka… reszta do zabawy w domu…
Mieszkamy na skraju miasta, wiec duzo zieleni jest wokolo…
– Cwiczysz moze ?
– Nie musze,. tak mnie obrabiaja, ze ledwo zyje…
– Bo Robert to ostro jedzie…
Opowiedzialam jej o jego zawodach… widzialam podziw w oczach… potem opowiedzialam o Hamburgu… byla w szoku…
– Jak mozesz byc tak swobodna, to jest niemozliwe…
– To mój charakter…
– Dopytywala sie troche o Jurgena… i o Pierre ?
– Spodobalby ci sie.. elegancki facet… tyle, ze Francuz…
– Moglabym nauczyc sie jezyka… to przeciez jezyk milosci…
– Przyjada niedlugo, poznasz ich…
Juz jej oczy chodza…

I wtedy uslyszalam TEN glos…
– Kurwo… teraz cie mam…
Odwrócilam sie…. zza drzew wyskoczyl ON…
– Co sie dzieje, zawolala Renia… ?
My dwie kobiety, wózek i male dziecko za reke…
– Czego chcesz… ?
– Oddaj pieniadze zlodziejko…
– O co ci chodzi… ?
Podszedl juz bardzo blisko… mial zacisniete piesci… wsciekly wyraz twarzy… i kurw w oczach…
Jakie pieniadze… ?

– Odczep sie, zadzwonie na policje..
– A dzwon, oddaj kase i dyski, bo… !!!
– Bo co… chcesz dostac wpierdol, wiesz co ci Jurgen zrobi ?
– Teraz go nie ma… !!!
– Ale przyjedzie i zajebie cie jak psa…
– Bez kasy nie odejde…
I szarpnal wózek z Olivka…
– Nowy bachor, nastepnego wrobilas… ?
– Zostaw wózek… pozalujesz… tego…
– Ty mi kurwo nie groz… bo jestesmy sami…

– Niech sie pan uspokoi… zaczela Renia…
– To niech mi kase i dyski odda…
– Nie mam pojecia o co ci chodzi… dodalam…
– Tylko ty mialas w tym interes… zalatwiasz sprawy za mezulka ?
– Swoje sprawy zalatwiam sama…

Minute temu przypomnialam sobie, co mam w torebce… gaz…
Namacalam go i tylko czekalam…
– Jestes kurwa, a teraz i zlodziejka, albo kasa, albo…
Znowu szarpnal wózek…
– Zostaw dziecko… zrobilam krok do przodu…
– Bo co ?
I wtedy dostal… prosto w oczy… trzymalam az sie gaz skonczyl…

– Wiejemy…
Ten tam wrzeszczal… klal…ale nas juz nie bylo…
Do domu mialysmy z 300 metrów… wpadlysmy i od razu sie schowalysmy…
Patrzylam przez okno, czy czasami nie przeskoczy ogrodzenia, ale nie… dal spokój…

– Co to bylo, kto to ?
– Wredne duchy przeszlosci… to jego ostatnie chwile…. juz jest zalatwiony, ale o tym nie wie…
– Ale sie przestraszylam… Olenka tez… zobacz…
Mala miala tak wielkie oczy…
– Juz dobrze, mama jest przy tobie…
Nie plakala… ale tak mnie trzymala…
A we mnie tylko rosla nienawisc…
Ale gnój, znalazl mnie, nasz dom… Boze jak dlugo nas obserwuje…
A jak zrobi cos Robertowi… ?

– Zadzwon na policje, niech go zlapia, to byla napasc…
– Pewnie juz uciekl… ale nie martw sie, za kilka dni bedzie siedziec…
– Skad wiesz… ?
– Mam wszystko pod kontrola…
– Powiesz Robertowi… ?
– Nie moge, to moja wina, moja przeszlosc i ja ja rozwiaze… i ty tez nie powiesz… obiecaj…
– Dobrze…

O jakich pieniadzach on mówil… ?
Czyzby lezala kasa w sejfie i mlody wzial…?
Na pewno… przeciez nie wzial kasy ode mnie… i byl taki mily…
I nawet musze byc cicho, bo nie dokonczy i nie podrzuci dysku… zreszta, co mu zrobie… i tak, by ON darl sie o dyski…
Cholera… nie jest tak pieknie jak zaplanowalam….

– Pojade juz… myslisz, ze juz go nie bedzie… ?
– Jemu chodzi o mnie, poczekaj godzinke i wtedy pojedziesz…

Wygladalam, ale nikogo nie bylo widac…
– Jedz, ale badz ostrozna i nie zatrzymuj sie, zadzwon jak dojedziesz…
– Ok, pa…
Pojechala, a ja za dwa telefony…
Pierwszy do zlodzieja…
– Kiedy to zrobisz ?
– Dzisiaj.
– Wziales kase ?
– Skad wiesz… ?
– Bo jest chryja, mówilam.. tylko dyski, teraz mnie straszy… i nachodzi w domu.,.
– Ok, zalatwie inaczej…
– Jak ?
– Wezme chlopaków i obijemy mu morde…
– A obij, tak mnie wkurwil i jeszcze dziecko przestraszyl… ale czekaj… nagraj to i niech chlopaki wyzywaja go od pederastów… to wazne… i chce to nagranie…
– Po co ci ?
– Kurwa, masz robic, a nie myslec.. to takie trudne ?
– Dobrze, nie krzycz… zrobimy…
– Tez mnie wkurwiles… teraz to napraw… i tylko dobrze tamto ukryj… aby nie znalazl…
– Zalatwione…

d**gi telefon… az sie trzese…
– Umiesciles te szmate ?
– Tak, na pieciu serwerach… ladnie wyszlo… tyle, ze nie mamy telefonu, ani maila…
– Nie szkodzi, ludzie poznaja jej twarz…
– To ma jak w banku… dobrze zagrala…

Ok, jeszcze jeden dzien… i dzwonie na gliny…
Jaka menda… dobrze go wkurwilam… a wiec mialam racje… jest pieprzonym szantazysta… ok, zapamieta mnie do konca swojego zjebanego zycia w pierdlu… podobno, tam kochaja pederastów…
Jeszcze tylko jeden dzien…

Dzwoni Renia…
– Rzucil kamieniem w szybe samochodu… mam rozbita, ale sie nie zatrzymalam…
– Cos co sie stalo ?
– Nie, ale boje sie o ciebie…
– A to gnój… zaplace ci za wymiane… wiesz co, masz racje… dzwonie na gliny… nie martw sie… wynagrodzimy ci to…

Jak sie dzieje to na calego… przeciez niedlugo Robert bedzie wracac do domu…
Dzwonie…
– Chce zglosic, ze kolo mojego domu kreci sie jakis zboczeniec i podglada dzieci jak bawia sie w ogrodzie… córeczka mocno sie przestraszyla…
– Prosze o adres i juz jedzie patrol…

W 10 minut byli, troche daleko mieszkamy… i chyba go zlapali… bo dwa radiowozy az przyjechaly…
Dzwoni domofon.
– To pani zglaszala… ?
– Tak , to ja, macie go ?
– Tak, wyjdzie pani…
– Juz…

Gdy podeszlam do bramy, to juz wiedzialam, ze los znowu sie usmiecha do mnie…
Przy bramie stal mój policjant… ten, który kiedys puscil mnie za rozmowe przez telefon, a potem zlapal nas z Robertem, gdy mu obciagalam… na stacji… pamietacie ?
– O, to Pani ?
– Trzeci raz sie spotykamy… wejdzie Pan ?
– Musze spisac protokól…
– I jak tam… ?
– Troche oberwal, bo rzucal sie jak cholera…
– Prosze….

– Mówil, ze tylko przechodzil…
– Akurat, widzialam go od godziny… normalnie stal i obserwowal…
– Cos wspominal, ze Pani go okradla…
– Jeszcze czego… czy ja wygladam na kogos kto musi krasc… ?
– Raczej nie….
– A podobno tylko przechodzil… ?
– Cos kreci…widac…
– Mój maz jest wlascicielem fabryki… tu podalam nazwe… wiec, rozumie Pan, ze to raczej on moze chcial nas okrasc…
– A propo, wyglada jakby dostal gazem po oczach…
– Nic na ten temat nie wiem..
– Dobrze… zatrzymamy go do jutra, zobaczymy jak bedzie sie tlumaczyc..
– Super… bo naprawde balismy sie, mamy duzo dzieci…
– A ile ?
– Szesc, w tym malutkie zupelnie… ma miesiac…
– To gratuluje…

Poczulam sie jak Matka Polka… co mu bede tlumaczyc… niech podziwia…
– Zrobione… mam protokól, polecimy…
– Szkoda, ze w takich okolicznosciach sie widzimy… cos kiedys Panu obiecalam…
– Oj tam… cisze sie, ze moglem pomóc…
– Moze za czwartym spotkaniem… ?
– Moze…
– Da mi Pan telefon, w razie czego…
– Ok i zadzwonie co sie dzieje w sprawie…
– Bede wdzieczna.
Podalam mu reke, a on ja pocalowal… o ciut za dlugo…
– To pa..
– Pa…

Gdy wyszedl zrobilam szybki telefon…
– Jego nie bedzie dzisiaj w domu, macie wolna chate… wróci najszybciej jutro, mozesz nie bac sie alarmu… a obijecie go kiedys indziej… moze to poczekac…
– Zalatwione… oddzwonie…

I co… jestem zajebista… jestem królowa sytuacji… los nalezy do mnie… wszystko uklada sie tak jak ma…
Bedzie mi szmata podskakiwala…
Kazdy cwaniak trafi w swoim zyciu na wiekszego od siebie… trafilo ma mnie… trudno…
Usmiechnelam sie i poszlam do dzieci… naszych wszystkich…

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir