Narodziny cz. 2

Ass

Narodziny cz. 2
Dziewiata albo dziesiata rano. Pulsowanie skroni, przypominajace o poprzednim, zakrapianym wieczorze, o pózniejszych tancach na stolach, o obsciskiwaniu sie z kolezankami.
Tak, lubila w ten sposób prowokowac, nic nie podnieca facetów tak, jak widok dwóch calujacych sie kobiet.
Nie zabrala nikogo do domu, prowokacja to jedno, rozmienianie sie na drobne to d**gie.
Nie byla typem kobiety dajacej dupy na prawo i lewo, na takie wyróznienie trzeba sobie bylo zasluzyc. Zreszta, cos z tego pozostalo w niej do dzisiaj.
Dzwiek przychodzacego SMSa przerwal jej kontemplacje nad nieznosnym bólem glowy.
“Umieram….” – pomyslala.
Obcy numer. Szybkie skanowanie wydarzen poprzedniej nocy. Nieznajomy spod baru! Zaczela zalowac ze dala mu swój numer, dzis, w swietle dnia i bez procentów buzujacych we krwi uznala ze nie byl to jednak najlepszy pomysl.
“Spotkajmy sie na herbate” – krótka wiadomosc bez podpisu, bez zadnego wstepu ani zakonczenia.
Zaciekawilo ja to, sama forma, fakt, ze zaproponowal herbate a nie obiad czy cokolwiek innego tez nie byl bez znaczenia.
Kochala herbate. Kazdy rodzaj, no, moze z wyjatkiem Pu-Erh, która smakuje i smierdzi jak bloto. Z d**giej strony Pu-Erh jest najlepsza na kaca, w jej glowie powstawal lancuch skojarzen erotyczno – herbacianych.
Pomyslala, ze co jej szkodzi, w koncu facet spodobal sie jej od razu, byla w nim tajemnica i obietnica a ona przeciez kocha takie rzeczy. Pomyslala tez, ze przeciez nic sie nie stanie, to tylko kubek herbaty, wypity w jakiejs przytulnej kawiarni, chociaz koles wygladem w ogóle nie przypominal amatora cukierkowych miejsc.
Przypomniala go sobie dokladniej i poczula jak robi sie jej mokro. Zdecydowanie, mial w sobie jakis magnes, który ja do niego przyciagal. Dzialal na zmysly. Wyzwalal jakas dziwna, dotad jej nie znana energie.
“Kiedy i gdzie?” – odpowiedziala, choc tak naprawde nie wiedziala do konca komu.
“Najlepiej dzisiaj. Jak najszybciej. Chce Cie zobaczyc”
Kurwa, ton nie znoszacy sprzeciwu, wrecz nakazujacy. Normalnie wzbudzilby w niej malutki bunt, jednak teraz, zamiast tego poczula uderzenie goraca w skroniach i jeszcze wiecej wilgoci miedzy udami.
“Co jest, do chuja?” – pomyslala. Jej cialo reagowalo zupelnie odwrotnie niz moglaby sie tego spodziewac. W tej chwili wiedziala juz ze pójdzie na ta herbate, wygladajac jak milion dolarów i pachnac oblednym VCN.
Odpowiedz nadeszla natychmiast. Czas, miejsce, w sumie niedaleko. Miala sporo czasu na przygotowanie i podjecie skutecznej walki z kacem, który póki co rozpanoszyl sie w jej ciele i glowie.
Dwie godziny przed spotkaniem wziela goracy prysznic, d**gi tego dnia. Starannie dobierala poszczególne elementy bielizny i ubrania, chciala wygladac seksownie i jednoczesnie elegancko.
Czarny, koronkowy stanik, pasujace do tego stringi. W ladnej bieliznie czula sie zawsze bardzo kobieco, nawet jesli byla w rozciagnietej bluzie od dresu i poszarpanych jeansach.
Tym razem jednak ubrala proste, klasyczne spodnie i jeden z tych swoich oblednych, wydekoltowanych topów. Na wierzch czarna marynarka.
Dlugie do polowy pleców wlosy postanowila upiac tuz nad karkiem w luzny kok, jeszcze tylko makijaz i bedzie gotowa do wyjscia.
Prosta, czarna kreska i czerwien szminki – klasyka, która zawsze sie sprawdza.
Bylo bardzo przyjemne popoludnie, postanowila wiec, ze sie przejdzie.
Byla na miejscu kilka minut przed czasem, czula dreszcz emocji. Byla cholernie ciekawa co czeka na nia w srodku.
Weszla do knajpy i rozejrzala sie, szukajac znajomej – nieznajomej twarzy. Siedzial przy jednym ze stolików, spokojnie mieszajac lyzeczka w swojej filizance. Nie uszlo jej uwagi, ze obok stoi juz d**ga filizanka. Zapewne wybral cos równiez dla niej. Ciekawe co?
Powoli zblizyla sie do stolika, czujac jak jej serce kolacze sie pod bluzka z emocji, nogi miala jak z waty i totalnie nie potrafila zrozumiec czemu czuje sie wlasnie w ten sposób. Stringi powoli zaczely wchlaniac wyciekajace z cipki soki.
“Kurwa, kurwa, kurwa! Co sie dzieje?” – taki stan byl dla niej totalna nowoscia. Przeciez ona nawet nie zna tego czlowieka! Jak to sie dzieje, ze dziala na nia tak mocno?
“Dobry wieczór” – powiedziala lekko sie rumieniac i stala tak, zawstydzona nie wiedzac co zrobic z dlonmi, z oczami, w koncu z cala soba.
“Siadaj, zamówilem Ci Earl Grey” – powiedzial, patrzac jej prosto w oczy i wiedziala juz ze plynie, plynie w tym mrocznym spojrzeniu nie wiadomo dokad, ale cholernie zapragnela sie w tym zatracic.

c.d.n.

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir